You are here
Przeczytane 2013 

Imperator w trzech osobach

Tytuł: Honor Złodzieja
Autor:  Douglas Hulick
Wydawca: Wydawnictwo Literackie
Do tramwaju: jak najbardziej
Ocena ogólna: 8/10

Ostatnio chyba pewien renesans przeżywa fantasy, które najłatwiej określić jako łotrzykowskie. Chodzi mi o takie, które albo dzieją się w przestępczym półświatku, albo jego bohaterem jest złodziej, miecz do wynajęcia, ewentualnie jakiś oszust. Autorzy którzy piszą coś takiego i ostatnio trafili do mnie to Matthew Stover, Scott Lynch, Brent Weeks, Michael J. Sullivan, a teraz też Douglas Hulick. Tak więc całkiem sporo tego.
Kiedy pojawiły się zapowiedzi Honoru złodzieja z jakiegoś powodu uparłem się, że muszą mieć tą książkę. Dlaczego? Nie wiem, uparłem się, brałem udział konkursach w których była do wygrania, dodałem do planowanych zakupów. W końcu wymieniłem na jedym z portali i odłozyłem na półkę. Mimo ogromnej chęci posiadania nie przęłożyło się to na ogromną chęć przeczytania . Dlaczego? Tego też nie wiem :)

W końcu nadeszła ta chwila i poszło błyskawicznie, książka jest świetna. Ponad czterysta stron „pożarłem” w dwa dni. Bohaterem jest Nos o imieniu Drothe, w gwarze złodziejskiej świata Hulicka to ktoś w rodzaju szpiega, wywiadowcy pracującego dla grupy przestępczej. Początkowo ma on za zadanie zorientować się co do sytuacji w jednej z najpodlejszych dzielnic. Sprawa dość prosta i oczywista na pozór, ale okazuje się, że ma drugie dno. Cała dzielnica szykuje się do wojny, mieszają w niej Szarzy Książęta, główne persony świata przestępczego, dwaj pomniejsi bossowie oraz przedstawiciele imperium. A wszystko to ma związek z pewną starą księgą w której posiadanie wszedł Drothe.

Książkę czytało mi się znakomicie, niestety tylko do połowy. Później było trochę ciężej ( nie gorzej ) ale o tym na koniec. Świat nie jest jakiś oszałamiający, magia tylko w delikatny sposób daje znać o sobie. Nie mamy jakiegoś super kolesia, który ma kosmiczne supermocne, każdego da się pokonać. Za to dość ciekawy jest motyw imperatora, który podzielił swą osobowość na trzy części i odradza się poprzez reinkarnację oraz świat przestępczy.
A książka jest znakomita. Główny bohater jest sympatyczny, może tylko odrobinę niewiarygodny z tym swoim złodziejskim honorem i kodeksem, a pozostali bohaterowie interesujący i różnorodni. Język jest bardzo przyjemny w odbiorze i czytanie sprawia przyjemność.

Tu niby piszę że źle, potem że dobrze. O co chodzi? Ano chodzi o to, że jak już mi się spodobało i świat mnie wciągnął zacząłem szukać co z dalszym ciągiem. Owszem jest w zapowiedziach, ale się nie ukazał. Ani u nas, ani na zachodzie. Miał być w lipcu ubiegłego roku, a nadal nie ma.
I to właśnie coraz bardziej mnie wkurza. Nie mówię nawet o kosmicznie rozwlekającym wątki Martinie. Ok niech se pisze jeśli tak woli, ale zaczyna mnie szarpać jak Stover co chwile przerywa pisanie o Cain’ie bo musi strzelić coś ze Star Warsów, a może w ogóle nie skończy bo się mniej sprzedaje książek o nim niż popłuczyn po Jedi. Dostaję cholery jak kolejny raz Lynch przesuwa termin kontynuacji Niecnych Dżentelmenów bo ma depresję.  Chyba jedyny skończony cykl z wymienionych na początku panów przedstawił nam Brent Weeks , ale on akurat jest najsłabszy. Pani Hulick pisz Pan a nie kombinuj, Kamraci są prawie tak dobrzy jak Kłamstwa Locke’a Lamory.

Książkę przeczytałem w ramach wyzwania Czytam fantastykę i Z półki 2013

Related posts

11 thoughts on “Imperator w trzech osobach

  1. recenzja dodana do wyzwania :)
    pozdrawiam!

    1. Dziękuję :). Niezależnie od tego zapraszam serdecznie do czytania

  2. Strach zaczynać te wszystkie rozwlekłe cykle fantasy. Byłam przekonana, że kontynuacja „Honoru złodzieja” już dawno została wydana na Zachodzie, a tu niezbyt miła wiadomość :/ Książka mi się podobała, na pewno przeczytam kolejne tomy, ale jakim cudem po kilku latach będę jeszcze pamiętać o co chodziło? Muszę sprawdzić Stovera, bo wcześniej nie słyszałam o tym autorze, chociaż zniechęca fakt, że cykl jest nie skończony.

    1. Miała być w lipcu, przegrzebałem stronę autora i księgarnie, ale niestety nic. Jeśli chodzi o Stovera, to jest zdecydowanie bardziej brutalny, ale spokojnie polecam „Bohaterowie umierają”, można go czytać jako samodzielną powieść.

  3. O, co do Lyncha mam identyczne odczucia, rozpoczął z przytupem, a potem co? Kicha.
    Tego „Honoru złodzieja” nie wystawiasz przypadkiem na fincie/podaju albo nie robisz konkursu, albo nie wymieniasz się na coś innego? ;)
    I jeszcze pytanie, Sullivan Ci się podobał? Bo mnie bardzo bardzo nie, przez język, drewniany jak nie wiem co.

    1. Nie wystawiasz :) Sullivan odwiedził me półki, ale na nich nie pozostał. Jak się czyta jakieś streszczenia, czy blurby wszystko wygląda dobrze, ale jak się weźmiesz za książkę to już kiepsko. Będę czytał wkrótce drugi tom, ale tylko dlatego że anek7 jest tak uprzejma i mi pożyczy. Kupić bym nie kupił.

  4. Jeśli dobrze kojarzę, przesunięcie wzięło się stąd, że drugi tom wrócił do autora. Do większych poprawek. Ostatecznie ma wyjść bodajże w maju :)

    1. Jeśli będzie nabędę z przyjemnością :)

    2. Jeśli będzie nabędę z przyjemnością :)

Dodaj komentarz