Angielski do szpiku kości

Tytuł: Morderstwo na mokradłach
Autor: Sasza Hady
Wydawca: Oficynka
Do tramwaju: i nie tylko

Ocena ogólna: 8+/10

Szczerze powiem, że nie wiem jak kryminał angielski ( w sensie utrzymany w tym klimacie i dziejący się w Anglii ) miał się do tej pory w Polsce, ale od momentu kiedy przeczytałem Morderstwo na mokradłach jestem przekonany, że ma się nieźle.Bohaterem książki jest Nicholas Jones, zwykły policjant zajmujący się na co dzień fałszerstwami. Ma on najnormalniej w świecie przerąbane. Jego były współlokator i przyjaciel Rupert Marley zrobił mu po wyprowadzce dzikiego psikusa. Pod adresem ich wspólnego mieszkania postanowił zameldować bohatera swoich poczytnych powieści, fikcyjnego genialnego detektywa Alfreda Bendelina. Wynikiem tego są regularne pielgrzymki klientów, z którymi na szczęście Nick jakoś nauczył się radzić. W zależności od rodzaju potencjalnego pracodawcy stosuje różne metody, aby się go pozbyć, kiedy jednak do uporu Helen Bradbury dołożył się urok jej młodszej siostry Emmy nasz młody policjant już nie dał rady. Zdecydował się przyjąć sprawę głowy odnalezionej w w piwnicy posiadłości Państwa Bradbury. To był początek całej przygody oraz jak mi się wydaje także początek pewnej dość zaskakującej miłości :).

Little Fenn czyli okolica w której dzieje się powieść, to klasyczne miejsce angielskich kryminalnych opowieści. Mamy mokradła, mgłę snująca się nad torfowiskami, koszmarną pogodę i obowiązkową starą pannę która ma oko na wszystkich. W ogóle cała książka jest pełna interesujących postaci, na pierwszy plan wysuwa się zwłaszcza Ann Hope, wdowa z czwórką dzieci która jest opisana tak wiarygodnie, że wszystko wskazuje na to, że ma swój pierwowzór w rzeczywistości. Spore zaskoczenie w pewnym momencie wiąże się także z osobą miejscowego przystojniaka, który skrywa pewną niespodziankę która wywraca sporą część kryminalnej zagadki do góry nogami.

A zagadka jest ciekawa, a rozwiązanie zupełnie nietrywialne. Choć autorka korzysta z najlepszych wzorców kryminału to przepuszcza je przez popkulturę i mimo tego że powieść jest jak najbardziej klasyczna, to jednak ma w sobie sporo świeżości i kryje kilka prawdziwych zaskoczeń.

Mimo tego że powieść to debiut Saszy Hady należy zwrócić też uwagę, że jest świetnie napisana. Język jest przyjemny w odbiorze, nic nie zgrzyta, nie razi, wszystko jest na swoim miejscu. Angielska prowincja odmalowana jest bardzo wiarygodnie, a pewne niekonsekwencje fabularne są wyjaśnione na końcu książki przez autorkę. Chyba spokojnie możemy tu założyć, że umiejętność posługiwania się słowem ma pewien związek z tym, że na co cień Pani Hady pracuje jako redaktor w jednym z krakowskich wydawnictw :)

Książkę wygrałem już jakiś czas temu w jednym z konkursów Oficynki. Przeleżała swoje na półce, bo sięgnąłem po nią dopiero niedawno. I świetnie! Dzięki temu na Trupa z Nottingham czyli kolejną powieść nie będę musiał czekać zbyt długo :)

POLECAM ZDECYDOWANIE

Książkę przeczytałem w ramach wyzwania Czytam kryminały  i Z półki 2013

20 komentarzy Dodaj swoje
  1. Ostatnio kręcę się koło tego kryminału jak kot koło zdechłej myszy. Szukam taniego ebooka, bo ceny książek zaczęły mnie przerażać. Widzę jednak po Twojej recenzji, że nie ma co żałować i kupić książkę. :-)

  2. Mnie się podobało, czytam właśnie Martę Grimes czyli w sumie podobne klimaty i Morderstwo podobało mi się bardziej. Jeśli jesteś z Krakowa bądź okolic, to jak wróci mogę pożyczyć :)

  3. Jestem dokładnie na drugim krańcu Polski – Mazury :D, ale tym bardziej dziękuję :-) Kupiłam wczoraj ebooka na koobe.pl.
    Czytałam „Hotel Paradise” i mam zamiar wrócić do tej autorki.

Dodaj komentarz