You are here

[Film] Gra w dojenie kasy

Wróciliśmy właśnie z Gry Endera.
Czytaliście książkę ? Nie idźcie!
Nie czytaliście książki ? Nie idźcie!

Ale po kolei. Gra Endera w wersji pisanej to dla mnie jedna z najlepszych książek SF jakie przeczytałem w życiu. Pierwszy raz miałem z nią do czynienia  wersji gazetowej wiele lat temu i w sumie gdyby posumować kawałki czytane z doskoku przeczytałem ją chyba ze 30 razy. Do kina szedłem z ogromnymi obawami, które niestety się potwierdziły. Wiadomo, że ekranizacje bardzo rzadko są lepsze, albo przynajmniej dorównują książce, ale tu mamy prawdziwy koszmar. Dla osoby znającej oryginał film jest nudny, wątki są niemiłosiernie pocięte, a akcenty ustawiają się jak dla mnie w zupełnie innych miejscach niż w książce. 
Oryginalna fabuła jest pocięta do tego stopnia, że osoba która książki nie zna może się najnormalniej w świecie pogubić. Był ze mną w charakterze niezależnego obserwatora Młody Starszy, wyszliśmy z kina i pytam: I jak Synu? A on mi na to, że film może i fajny, ale o co chodziło z tą końcówką? Chłopak wychowany na grach komputerowych nie wyłapał momentu, kiedy Ender zaczął walczyć z Robalami ! 
No heloł,  to chyba nie najlepiej świadczy o scenarzyście.
Do tego koszmarnie patetyczna muzyka, kiepskie dziecięce aktorstwo i groteskowy Bonzo Madrid.
ZDECYDOWANIE NIE POLECAM !
Idziemy wkrótce na Igrzyska śmierci: W pierścieniu ognia, mam nadzieję, że ta ekranizacja jakoś się obroni, bo książka dużo gorsza od Gry Endera ;)

Related posts

29 thoughts on “[Film] Gra w dojenie kasy

  1. Ale się tu u Ciebie pozmieniało na blogu… Toż to szok!:)

    1. Na lepiej czy na gorzej? :)? W poście konkursowym można się wypowiadać na ten temat :)

    2. Na lepiej czy na gorzej? :)? W poście konkursowym można się wypowiadać na ten temat :)

  2. No heloł, sam Ender nie wyłapał momentu, kiedy zaczął walczyć z Robalami! Nie bij scenarzysty.

    1. Agnes będę bił, a dlaczego wyjaśnię pod komentarzem Fenrira, żeby się chłopina nie poczuł dotknięty :)

    2. Wystraszyłam się. „Agnes będę bił”, myślałam, że mnie.

    3. No co ty, nie śmiałbym :)

  3. Agnes ma rację. Oisaj, ty czytałeś „Grę Endera”? :>

  4. Agnes ma rację. Oisaj, ty czytałeś „Grę Endera”? :>

    1. Ty mi się tu Agnes nie podpieraj :). Czytałem książkę, oglądałem film i skoro na zakończenie seansu padło pytanie „Tato, skoro Ender grał z Mazerem w symulacje, to jaki to miało wpływ na Robali” więc chyba coś jest nie tak z rozwiązaniami fabularnymi.

  5. Mnie zdziwił fakt, że film ma ograniczenie wiekowe zaledwie 10+. Czyżby nie zawarto w nim scen przemocy, których wprawdzie nie było w książce wiele, ale były dość istotne? Czas wybrać się do kina :)

    1. Scen przemocy jest stosunkowo niewiele. Dzieciaki biją się tylko na początku, scena z Bonzo jest krótka, kopniak i po sprawie

  6. „W pierścieniu ognia” to bardzo dobra książka :P Też idę na film z koleżanką i jestem strasznie ciekawa – chociaż jeszcze bardziej kolejnej Śliwki ^^ Czytam teraz ósmą, a dziewiąta dopiero po nowym roku. To boli.

    A co do złej ekranizacji to w częściach oglądałam Miasto Kości (w częściach bo zdecydowanie nie wciągała) – wprawdzie nie czytałam książki, ale teraz mi się odechciało….

    1. Może i dobra, ale od Endera gorsza. A ekranizacja Igrzysk lepsza od ekranizacji Endera :)

  7. Viv

    Jak tylko zobaczyłam plakat tego filmu, wiedziałam, że przejdzie fala hejta ze strony tych, co książkę czytali. Co do ekranizacji, to faktycznie niewiele jest takich, które dorównywałyby książkom – tutaj mogę chyba wymienić tylko „Władcę Pierścieni” i niektóre Pottery (czwórka i piątka rozczarowywały) i kilka ekranizacji książek Jane Austen. 3 opowieści z Narnii które zrobili były znośne, ale nie urywały niczego. Więcej grzechów nie pamiętam, ale pewnie dlatego, że zwykle kręcą filmy na podstawie książek które dopiero przeczytam i w związku z tym nie mogę iść do kina :)

    1. Pozwolę sobie zapożyczyć od Dady :)
      Jestę hejterę ;)

      A na poważnie, starając się zachować obiektywizm, to i tak będę się upierał, że Ender to kiepski film z koszmarnie patetyczną muzyką :)

    2. To jestem wyleczony z pójścia na „Grę…” ale spodziewałem się tego.
      No ale jedyna ekranizacja na podstawie powieści związanej z fantastyką (jest co prawda mocno obok „Do Androids Dream of Electric Sheep”), przed którą chylę głowę to „Blade Runner”.
      [herezja on]
      No i tu popiszę się niekonsekwencją ;-)
      Nie lubię i nie przyjmuję do wiadomości istnienia „Władcy Pierścieni” pana Jacksona. Różnice w stosunku do książki są dla mnie zbyt znaczne, to jest film „w oparciu o”, a nie ekranizacja powieści Tolkiena.
      [herezja off]

    3. Pewnie przestaniesz się do mnie odzywać, ale cóż, pora na przyznanie się do czegoś. Mam w domu Władcę w pięknym wydaniu Muzy, próbowałem go przeczytać trzy razy. Za każdym razem dochodzę do Toma Bombadila, bierze mnie cholera, i rzucam w kąt

    4. Jakbyś napisał, że Twój ulubiony film to nasz rodzimy „Wiedźmin” to chyba bym Cię z kręgów wyrzucił, ale, że nie lubisz Toma Bombadila… zdarza się :-) Wiesz, jak słyszę, że bez Tolkiena by fantasy nie było i że wszystko się od niego zaczęło i że w ogóle… to dostaję drgawek i mówię brzydkie wyrazy. No i zgadzam się z tym co powiedział China Mieville, że „Tolkien to wrzód na tyłku fantasy”. Lubię jako opowieść na jesienno-zimowe wieczory, ale nie jako fantasy.

    5. No co ty, nie wytrwałem nawet jednego odcinka serialu do końca :)

    6. Byłem w kinie na pokazie przedpremierowym. A potem przy piwie przez dwie godziny usiłowałem wytłumaczyć znajomym o co tam chodzi… Oczywiście streszczając im treść opowiadań. Byli zdziwieni, że Zerrikanki w balii i Yennefer topless to nie kluczowe momenty przygód Geralta;-)

    7. Że dałeś radę wysiedzieć :). Podziwiam :)

    8. Nie miałem wyjścia. Siedziałem w środku grupy znajomych ;-) A poza tym nieładnie wychodzić z seansu przedpremierowego.
      Chociaż jak słyszałem jakieś takie sapania i komentarze nt. szczegółów anatomicznych pani Wolszczak to się uszczypnąłem, bo miałem wrażenie jakbym na jakieś soft porno trafił…

Dodaj komentarz