You are here
Różne 

[Rozmowa] Ilustrator to jest ktoś, czyli świetna rozmowa z Panią Martą Kurczewską

Witam w Tramwaju Pani Marto, dziękuję bardzo, że znalazła Pani chwilę, aby porozmawiać na temat pracy ilustratora.

· Jakie techniki ilustracji stosuje Pani najchętniej? Czy wybór techniki jest czasem narzucany przez wydawcę?
Zdecydowanie gwasz :) a na własne potrzeby też tusz i akwarela. Nie zdarzyło mi się nigdy, żeby wydawca narzucał technikę.
· Czy zdarza się Pani pracować nad ilustracjami na komputerze?
Czasami. Czasami „wmontowuje” zeskanowane elementy np drewno w zeskanowane ilustracje.
· Jak w Tappim przechodziło się z ilustracji czarno białych na kolorowe? Może od razu miała je Pani w głowie kolorowe :) ?
Jakoś naturalnie to poszło :) Kiedy powstawał Tappi było wiadomo, że ilustracje mają być czarno białe, więc nie zastanawiałam się nad kolorem.
· Czy może Pani uchylić rąbka tajemnicy jak idzie praca nad kolejnymi dwoma częściami Tappiego?
Wspaniale ;)  Tappi i przyjaciele są jak zawsze w najlepszej formie.
· Może Pani zdradzić, gdzie poza Tappim będziemy mogli wkrótce zobaczyć Pani ilustracje?
Ostatnio ukazały się dwie książki  „Moja pierwsza mitologia” Katarzyny Marciniak wydana przez Naszą Księgarnię i „Hipacy chce się zakochać” Katarzyny Ziemnickiej wydawnictwa Literatura. Jestem z nich bardzo dumna. Książki nad którymi będę pracowała teraz ukażą się w drugiej połowie przyszłego roku, więc to jeszcze daleko.
· Ilustracje Jana Marcina Szancera, Marii Orłowskiej-Gabryś czy  Zbigniewa Rychlickiego do dziś robią na mnie ogromne wrażenie, ma Pani może jakiś swoich ulubionych twórców ilustracji? Czerpie Pani inspirację z któregoś ze starych mistrzów?
Staram się nie :) Myślę, że wszystko w tym też obrazy i ilustracje, które kiedykolwiek widzieliśmy i zrobiły na nas wrażenie, zostają w głowie. A potem próbują się wydostać. Dlatego staram się świadomie nie inspirować bo wiem, że ta inspiracja i tak już jest. A może stać się czymś ograniczającym – im bardziej coś mi się podoba, tym trudniej potem uciec od tego we własnej pracy.
· Czy jest jakaś książka z dzieciństwa którą wspomina Pani ze szczególnym sentymentem, lubi do niej wracać?
Pchła Szachrajka! Niestety, kiedy uznałam, że jestem już bardzo dorosła (miałam wtedy pewnie 9 lat) oddałam wszystkie książki z bajkami dla dzieci… I tak straciłam moją Pchłę. Mam teraz inne wydanie, z ilustracjami Szancera, tamto ilustrował chyba ktoś inny. Pamiętam te ilustracje jak przez mgłę, to już wtedy była dość stara książka…
· Jakie książki lubi Pani najbardziej ilustrować? Te dłuższe, czy te krótsze dają większą frajdę?
Bez różnicy, ważne żeby było w nich „to coś” co porusza wyobraźnię. Bardzo lubię kiedy w historiach i bohaterach jest coś nie-do-końca-realistycznego, nie wiem jak to dobrze określić – jakaś nutka surrealizmu. Krótkie książki są fajne pod tym względem że szybko można zobaczyć efekt końcowy a ja jestem dość niecierpliwą osobą :) a z kolei  nad dłuższymi dłużej jest przyjemność z malowania :)
· Czy któraś z nich jest tą ulubioną, taką do której ilustracje przygotowywała Pani z największą przyjemnością?
Oj, większość tak naprawdę. Ale jeśli mam wybrać naprawdę jedną to „List w butelce”. To jest książka obrazkowa tzw picture book, którą stworzyłyśmy z Agnieszką Sobich, wydana przez wydawnictwo Ezop. Calutka autorska.
· Aktorzy mają jakieś wymarzone role, czy jest może jakaś książka z którą  chciałby się Pani „graficznie” zmierzyć?
Po pytaniu o książkę z dzieciństwa – na pewno „Pchła Szachrajka” i chyba „Alicja w Krainie Czarów” albo „Po drugiej stronie lustra”
· A jakie książki lubi Pani prywatnie, czy może Pani zdradzić co czytuje dla relaksu?
Przeróżne. Wszystko co ciekawe i co dobrze się czyta. Z relaksem to bywa różnie jak się zawsze chce wiedzieć co będzie dalej, często kończy się na nieprzespanych nocach. Najgorsze są pod tym względem powieści a już zwłaszcza z motywem kryminalnym :) Lubię też biografie i książki podróżnicze i jeszcze książki kucharskie.
· Czy zdarza się Pani czytywać komiksy, co sądzi Pani o takiej formie połączenia tekstu z rysunkiem?
Zdarza. Komiksy są przeróżne tak jak książki, każdy może znaleźć coś dla siebie. Z punktu widzenia ilustratora poza techniką i wyobrażnią potrzeba ogromnej dyscypliny i umiejętności nie tylko widzenia pojedynczej ilustracji ale kompozycji osobnej całości, jaką jest strona. Do tego umiejętność prowadzenia akcji w sekwencji okienek. Myślę, że jest pewne podobieństwo między komiksami a książkami obrazkowymi, w których jest niewiele tekstu (ale to wcale nie oznacza, że historia nie jest ważna, wręcz przeciwnie) i opierają się głównie na ilustracjach, które tekst uzupełniają, dopowiadają go, tworzą atmosferę. Komiksy zasługują aby je doceniać :)
· Pytanie trochę „z innej bajki”, ale zadaję je każdemu związanemu z tworzeniem książek. Jaki jest Pani stosunek do kotów?
Bardzo entuzjastyczny, chyba że kot rano nie daje spać albo co gorsza w nocy zajął 3/4 łóżka, co prawda jak Pani Prezes zaczyna mruczeć to nie bardzo mogę sobie przypomnieć o co mi właściwie chodziło. Ma mnie w garści jednym słowem.
· Co lepsze do pracy? Kawa czy herbata, a może gorąca czekolada ?
Kawa. Pod tym względem, to prawdziwy Garfield ze mnie, skoro już jesteśmy przy kotach i komiksach :)
Dziękuję za rozmowę, życzę samych udanych projektów i powodzenia w realizacji marzeń.

Related posts

One thought on “[Rozmowa] Ilustrator to jest ktoś, czyli świetna rozmowa z Panią Martą Kurczewską

  1. No! I bardzo podoba mi się to, co pani sądzi o komiksach :)

Dodaj komentarz