You are here
Różne 

Rosja nieustannie mnie zaskakuje

Nie ma jednej Rosji Barbary Włodarczyk to zbiór reportaży. Ja zaś, jak przypominam regularnie, reportaży nie czytuję, no normalnie nie daję rad. Nie dałem rady Kapuścińskiemu, nie dałem rady Szczygłowi, nie udało mi się przeczytać nic Małgorzaty Szejnert, zachwalana Miedzianka też poległa. W końcu po wielu próbach okazało się, że w końcu dałem rade Hugo-Baderowi. A teraz udało się z Barbarą Włodarczyk. Jedyną wspólną cechą ich pisarstwa jest temat, oboje piszą o Rosji. Czy to znaczy, że zaczynam być pełnowymiarowym rusofilem, skoro tylko takie reportaże jestem w stanie przeczytać? A co mi tam, mogę sobie być, Czterech pancernych też lubię :) Żeby ugruntować w sobie ta postawę zrobiłem sobie postanowienie noworoczne dotyczące współczesnej Rosji, jak już czytam o tym to niech chociaż będzie z tego jakiś pożytek. Będę czuł się lepiej spełniając przynajmniej jedno.
Wracajmy jednak do tematu, czyli Nie ma jednej Rosji. Książka to zbiór reportaży związanych z cyklem Szerokie tory, który autorka przygotowywała na potrzeby Telewizji Polskiej. W wersji „obrazkowej” były one znakomite, w wersji pisanej także są bardzo dobre. Do każdego tematu autorka przygotowała się dogłębnie, zawsze przedstawia tło opowiadanych historii, stara się, aby nawet czytelnik zupełnie nie znający realiów naszego wschodniego sąsiada także znalazł przyjemność w czytaniu i nie pogubił się w opisywanej sytuacji. Trzeba także zaznaczyć, że Włodarczyk ma ogromny dar do wyszukiwania bardzo interesujących bohaterów. I nie ma to znaczenia, czy jest to projektantka piekielnie drogich ubrań, czy strażnik przyrody nad Bajkałem, zawsze jest to ktoś o wyrazistej osobowości mający ciekawą historię do opowiedzenia. Ale może ci ludzie są tacy interesujący, bo kraj w którym mieszkają jest piekielnie interesujący. Rosja widziana najpierw okiem kamery, a potem piórem autorki to kraj ogromnych kontrastów, kraj w którym bogaci są naprawdę bogaci, a biedni mają naprawdę przerąbane. Nawet sama Moskwa, miasto w którym mieszka większość opisywanych przez autorkę ludzi, okazuje się miejscem tak różnorodnym, że dla przeciętnego Polaka wydaje się to wręcz nieprawdopodobne. Ale Pani Barbara ma już na tyle mocno wyrobioną markę specjalistki od Rosji, że spokojnie możemy założyć, że na prawno nie próbuje opisać spraw, które się nie wydarzyły, czy miejsc które nie istnieją. Podobało mi się bardzo.
Na koniec jedna uwaga, trudno powiedzieć, czy do autorki czy wydawnictwa. Brakuje mi w tekście dokładniejszej informacji, kiedy dzieją się poszczególne reportaże. Owszem czasem z tekstu wynika kiedy opowiadana historia ma miejsce, ale niestety nie wszędzie tak jest, a znakomitym bonusem byłaby możliwość obserwowania jak zmieniał się nasz wschodni Wielki Brat.
Przyznaję, że moja sympatia do tego kraju, a co za tym idzie do reportaży o nim, może mieć związek z tym, że należę do pokolenia, które wychowywane było bez pełnej wiedzy o Katyniu i zdarza się jeszcze, że fakty z naszej wspólnej historii zaskakują mnie. Zdaję sobie też już sprawę z tego, że większość naszej wspólnej historii ma więcej wspólnego z krwią i cierpieniem, niż z jowialnym starszyną Czernousowem Ale z drugiej strony chyba nie ma nic złego w tym, że współczesna, nieobecna w Polsce już od 20 lat, Rosja fascynuje mnie coraz bardziej.
Tak więc niezależnie od tego co wpływa na moją opinię zdecydowanie polecam reportaże Pani Włodarczyk, to arcyciekawa, pouczająca, momentami zabawna, momentami przerażająca, świetna lektura.
Podsumowanie:
Tytuł: Nie ma jednej Rosji
Autor: Barbara Włodarczyk

Wydawca: Wydawnictwo Literackie
Do tramwaju: można czytać wszędzie
Ocena czytadłowa: 6/6
Ocena bezludnowyspowa:  5+/6

Related posts

10 thoughts on “Rosja nieustannie mnie zaskakuje

  1. Viv

    Z tymi reportażami to może też trzeba się wyrobić – nie czytałeś, więc początki z autorami, których się czyta bo wypada, mogły być trudne. Myślę, że jak poczytasz jeszcze kilka reportaży o swojej ukochanej Rosji i spróbujesz jeszcze raz za rok, dwa podejść do Kapuścińskiego albo Szczygła, możesz być zaskoczony. Albo olać obu panów, ale zacząć czytać reportaże z innych stron świata. Do każdego nowego gatunku się trzeba najpierw przyzwyczaić. :)

    1. Przyzwyczajam się, w końcu się gnąłem po innego autora :)

  2. Ja za to uwielbiam reportaże i po ten chętnie sięgnę. Historia i kultura Rosji są rzeczywiście bardzo interesujące, warto zgłębiać wiedzę o naszym północnym sąsiedzie :)

    1. To jednak mocno dziwny kraj jest.

  3. Nie chcę Cię straszyć, ale ponoć im człowiek starszy, tym chętniej sięga po reportaże… ;)

    1. Ale ja się jakoś tego nie boję, czemu miałbym ? :)

  4. Sięgnij po książki Melchiora Wańkowicza. Czy był mistrzem reportażu, zdania są podzielone, ale pisał piękną polszczyzną (o wyraźnie kresowym rodowodzie). On sam twierdził, że pisze literaturę faktu. Walor historyczny niezaprzeczalny, nawet jeśli się ktoś z jego opiniami nie zgadza, a niektóre się zdezaktualizowały-)

    1. O Wańkowiczu już kilka razy myślałem, będę dziś u rodziców to sprawdzę co mają na półce. Dzięki za bodziec do sięgnięcia :)

  5. U mnie z reportażami jak dotąd na bakier, czytałem co prawda Kapuścińskiego i, nie powiem, przyjemna i pouczająca lektura, ale na razie nie czuję chęci dalszego zgłębiania tego gatunku. A w kwestii Rosji: znam jednego rusofila, który potrafi mi prawić o tym kraju godzinami, więc być może kiedyś się skuszę chociażby na panią Włodarczyk. Cóż, beletrystykę rosyjską uwielbiam, głównie dzięki lekturom licealnym, a to już jakiś początek ;)

    1. Zarówno pani Włodarczyk jaki i Hugo-Bader są zdecydowanie godni polecenia.

Dodaj komentarz