You are here

[Czytam synkowi] Niemieckie nie znaczy złe

Nie przepadam za niemiecką literaturą, mam wrażenie, że nawet po tłumaczeniu książki zachowują jakąś językową szczekliwość tego język. Nie przebiłem się przez żadną niemiecką książkę fantastyczną, jedyne dwa kryminały, które udało mi się przeczytać z pewną przyjemnością ,tłumaczyła  Agnieszka Hofmann.

Jakież zatem było moje zdziwienie kiedy zdałem sobie sprawę, że ostatnio wśród literatury dziecięcej bardzo przypadają do gustu i mnie i Młodszemu właśnie niemieckie :)  Głównym sprawcą tego zaskoczenia była książka  Kim jest Yoko? autorstwa Knistera, która trafiła do nas niedawno. Dopiero kiedy ją przeczytaliśmy zdałem sobie sprawę, że przecież tak lubiana przez Młodego seria Mądra Mysz jest również niemiecka ;)
Yoko, główny bohater opowieści, jest mały, biały i włochaty, z wyglądu przypomina połączenie psa z małpką, a z zachowania małego człowieka. Tajemniczy stworek trafia do Europy za sprawą bezwzględnego kłusownika van Sneidera i kiedy udaje mu się zwiać na lotnisku ma sporo szczęścia. Trafia do dziewczynki imieniem Pia, która postanawia się nim zająć i wyjaśnić jego tajemnicę. Wraz z przyjacielem Lukasem, Pia będzie musiała stawić czoła podłemu van Sneiderowi próbując wciąż odpowiedzieć na pytanie kim jest Yoko.
Ta przesympatyczna książeczka sprawiła nam ogromna przyjemność przy czytaniu. Napisana łatwym w odbiorze językiem historia bardzo szybko trafiła do młodego czytelnika. Sami powiedzcie jak się nie zakochać w sympatycznym stworku który uwielbia spać w zamrażarce i zajada mrożone truskawki? Kłusownik jest może bezwzględny i podły, ale dzieci na spółkę z Yoko świetnie sobie z nim radzą, więc nie ma obaw, że dziecko przesadnie się wystraszy. Opowieść o małym Yoko zwraca też uwagę, na pewien problem z którym spotykają się coraz częściej wyjeżdżający za granicę Polacy. Handel zwierzętami to krociowe zyski i ogromne cierpienie wielu gatunków. Oczywiście w książeczce dla dzieci nie jest to pokazane zbyt brutalnie, ale pozwala utrwalić pewne wzorce.
Polecamy zdecydowanie, jeśli chcecie się dowiedzieć kim jest Yoko, to sięgnijcie, spodoba się wam na pewno. U naszych zachodnich sąsiadów jego historia jest bardzo popularna, o jego przygodach powstał już nawet film :)

Podsumowanie:
Tytuł:
Kim jest Yoko?
Autor: KNISTER
Ilustracje: Melanie Garanin
Wydawca: Wydawnictow Dreams 

Related posts

14 thoughts on “[Czytam synkowi] Niemieckie nie znaczy złe

  1. Choć język niemiecki jest mi zupełnie obcy, właśnie sobie uświadomiłam, że paru pisarzy tworzących w tym języku szczególnie sobie cenię: Goethego, T. Manna, Kafkę. Z współczesnych Grass i H. Muller. Tyle, że autorów piszących dla dzieci nie wymienię zbyt wielu. Moim pociechom Yoko z pewnością przypadłby do gustu, gdyby tylko mogli sięgnąć po tę historię.

  2. Za filmami niemieckimi nie przepadam (oczywiście z wyjątkami), ale literatura – czemu nie, byle tylko w polskim przekładzie ;) Choć może za mało przeczytałem, żeby w ogóle opiniować w ten sposób…

    1. Mnie jakoś męczy po kilku stronach, zwłaszcza fantastyka.

  3. Nie znoszę niemieckiego języka, ale kocham niemieckiego pisarza – Erich Maria Remarque to król.

    A tej książki nie znam, nie widziałam, ale z chęcią poczytam Marcie, gdy się natknę :)

    1. Naprawdę przesympatyczna, warto sięgnąć :)

  4. Cóż, jak Agnieszka przetłumaczy, to nie ma bata – musi być dobrze ;)
    A co do książeczki, wygląda sympatycznie, może się rozejrzę, bo mogłaby się spodobać mojej Małej :)

    1. W bonito.pl mają teraz spory upust. Yoko budzi sympatie od pierwszego czytania :)

  5. Trochę mnie zaskoczyłeś?!
    Swego czasu były popularne książki dla dzieci Ericha Kästnera. http://pl.wikipedia.org/wiki/Erich_K%C3%A4stner
    A kilku niemieckojęzycznych pisarzy to ci już wyżej dziewczyny wymieniły;-) Ja dodam jeszcze braci Grimm! i jednego z moich ulubionych poetów Rainera Marię Rilkego!

    1. Nie wiem czemu, może miałem pecha, ale bez bólu wchodzi mi chyba tylko literatura dla dzieci, na przykład panowie Grimm :)

  6. Ech, chyba muszę Ci podesłać parę książek niemieckich pisarzy (niekoniecznie w moim przekładzie, ale dzięki za promocję :-))… Mocni są zwłaszcza w literaturze dziecięcej i młodzieżowej… Yoko nie znam, moi już z tego wyrośli, ale Knister napisał niesamowitą serię o małej czarownicy Lili, nawet nie wiem, czy ją wydano w Polsce. Fajna była.

    1. Czarodzieja Lili wyszła, wydał to Papilon. Właśnie te dla dzieci i młodzieży czytam ze spora przyjemnością, a co do reszty to poproszę jakieś nazwiska :)

    2. Nazwiska?… Proszę bardzo: Friedrich Ani (znakomity kryminalista o dużej wrażliwości), Juli Zeh (wyrafinowana, choć niektórzy jej nie lubią), Jan Costin Wagner (taki bardzo skandynawski Niemiec), Michael Ende (nie można nie znać, jego właśnie wznowione w Polsce „Momo” kocham ponad życie), z dziecięcych świetny jest Steinhöfel i seria o Rico, niektóre Fitzki są niezłe, fajna jest Neuhaus, zwłaszcza jej „Śnieżka”, to tylko z tych wydanych niedawno i tych, co mi spontanicznie przychodzą do głowy. A lista tych niewydanych w ogóle (albo jeszcze), jest ho, ho!…

Dodaj komentarz