You are here
Adrian (Secrus) Książka 

„Niewidzialny strażnik” – baskijska makabra raz…

doloresMłode, kilkunastoletnie dziewczyny, z pozoru niewinne i wciąż tkwiące w okresie dojrzewania. Znajdowane na wpół nagie w miejscach niedaleko rzek i jeziora. Pocięte ubranie, otwarte dłonie, rozłożone wnętrzem ku górze, w geście Matki Boskiej. Na szyi ślad po uduszeniu twardym sznurem, w pobliżu drogi buty ustawione jeden przy drugim, jakby zamordowane same wybrały taki los. Tłuste, aromatyczne ciasteczko – hiszpański przysmak – położone na wzgórku łonowym ofiar, włosy łonowe rozrzucone w okolicy. Ktoś chciał je powstrzymać przed dorosłością, uchwycić dziewczęce piękno na zawsze, ktoś, kto dawno odszedł od zdrowych zmysłów. Wszystko to w tajemniczej dolinie rzeki Baztán, gdzie w okolicznym lesie grasuje basajaun, mityczny baskijski olbrzym broniący swoich terenów. I jest jeszcze Amaia Salazar, inspektor powracająca do miejsca swojego dzieciństwa, niegotowa, by zmierzyć się z mrokami przeszłości. Gdy dawno temu wyjeżdżała z rodzinnego miasteczka, miała nigdy nie wracać. Teraz stoją przed nią dwa zadania: nie dać się pojmać ciemnym mocom pamięci i schwytać być może najbardziej przebiegłego psychopatę w jej karierze.

Intrygujące, prawda? Kryminały z elementami fantastyki i mitologii, w dodatku tak niecodziennej, to prawdziwa rzadkość. Nic więc dziwnego, że łączenie gatunków skrajnie od siebie odległych zwraca uwagę czytelników. Ale od początku: powieść zaczyna się mocnym uderzeniem – bo od razu mamy morderstwo. I to podwójne, i to nieletnich, i to na tle seksualnym! Pełnokrwisty, obiecujący pomysł od pierwszych stron miesza się z pewnymi standardami współczesnych kryminałów. Otwierająca scena to przyjazd na miejsce zbrodni, gdzie autorka przedstawia nam najważniejsze postaci w czasie pracy. Śledztwo prowadzi kobieta, jest kilku inspektorów, komisarzy itp., jeden pije i jest po rozwodzie, inny to młody ambitny gej. Niedługo zaczną wypływać na wierzch konflikty w rodzinie Salazar, a także osobiste problemy bohaterki, na przykład to, że od lat stara się o dziecko i nie widzi oczekiwanych rezultatów. Wszystko przepisane jest jakby według wzoru, ale co nowego można wymyślić? Dobrze jednak, że postaci drugoplanowe czymś się od siebie różnią i nie czerpią z jednego wora zachowań, choć nie da się ukryć, że stanowią zaledwie tło dla poczynań i myśli inspektor Salazar.

Niewidzialny strażnik może spodobać się tym, którzy lubią zwyczaj faszerowania kryminałów rozbudowanymi wątkami obyczajowymi. Amaia wraca w rodzinne strony, budząc wspomnienia z przeszłości, a te stają się często obiektem rozmów z ciotką Engrasi czy między siostrami. Jest jeszcze mąż, jego słowa otuchy, ich wieczorne spotkania i bliskość. Takie wstawki – kłótnie rodzeństwa, wspólna firma, staranie o dziecko – jasno dają znak, że książkę pisała kobieta. Szkoda tylko, że źle zachowano proporcje w fabule. Autorka co prawda pokazuje pracę wydziału kryminalnego z poważnej strony, widać trudności, młodszych pracowników mdli na widok zwłok, Salazar miewa koszmary, a śledztwo rozwija się bardzo powoli, lecz przerwy w postępach są zastępowane długim pasmem obyczaju, który zbyt daleko odsuwa główny wątek morderstw. Retrospekcje z dzieciństwa pani inspektor są ciekawe, ale w pewnym etapie powieści pojawiają się zbyt często, i chce się już kontynuować fabułę, lecz coś ją hamuje, bo rozdziały mijają, a poszukiwanie sprawcy wciąż stoi w miejscu.

O wartości naddanej, jaką oferuje Niewidzialny strażnik, niech świadczy ten cytat:

Las w Baztán jest magiczny. Bije od niego spokojne, pradawne piękno, które przypomina ludziom o jego najbardziej ludzkim obliczu, wiecznym i dziecięcym, tym, które wierzy w lamie, wróżki o kaczych nogach, żyjące w lesie, śpiące w dzień, a wychodzące tylko nocą (…)

Szybko do głosu w sprawie dochodzi element nadprzyrodzony, na który wskazują osobliwe ślady pozostawiane na miejscu zbrodni. Później mamy jeszcze do czynienia z układaniem tarota, co pozwala poznać czyhające na bohaterkę złe moce. Mimo że powieść nie epatuje fantastycznością, to tę niezwykłość czuje się bez przerwy. Ona stanowi smaczek, który wyróżnia kryminał Redondo z dziesiątków innych. Mitologia Basków w pewnym momencie zaczyna oplatać fabułę i wtedy książka przestaje być po prostu zagadką morderstwa. Ciekawe jest to, że właściwie niemal do końca nie wiemy, jakiego rozwiązania się spodziewać, w którą stronę autorka podąży. Poznajemy więc elementy dobrze przedstawionej psychologii sprawcy, przechodzimy myślami z jednego odkrycia do drugiego, ale podświadomie wiemy, że jeśli autorka nam tego skrupulatnie nie wyjaśni, sami nie wpadniemy na rozwiązanie tajemnicy. Wiemy, że zabija ktoś z bliskiego otoczenia, komu dziewczynki mogły ufać, wsiadając bez oporu się do samochodu psychopaty. Gdy jesteśmy coraz bliżej, fabuła zamienia się w rodzinną psychodramę, a sprawa morderstwa znów schodzi na dalszy plan – zgadzam się, że wszystko trzeba dobrze wyjaśnić przez ostatecznym uderzeniem, ale w tym wypadku nietrudno o zniecierpliwienie.

Niewidzialny strażnik to dość standardowa pozycja dla miłośników propozycji z Czarnej Serii. Gdyby nie gęsty, trochę mroczny klimat pirenejskich lasów i mistyczna rola przyrody ukryta w narracji, powieść nie różniłaby się od książek chociażby skandynawskich pisarzy. Trudno też powiedzieć, by intryga porywała, a przebieg kolejnych morderstw nie dawał odetchnąć, ale przez sprawnie nabudowaną otoczkę fabuły i fakt, że kolejne strony połyka się błyskawicznie, zaliczę propozycję Dolores Redondo do udanych. Z dużą przyjemnością sięgnę też po drugi tom trylogii Baztán, który niedawno pojawił się na rynku. Warto z panią Salazar przeprowadzić jeszcze jedno śledztwo i wrócić do mroków jej prywatności. Bo czemu nie?

Podsumowanie:
Tytuł:
Niewidzialny strażnik
Autor: Dolores Redondo
Wydawca: Czarna Owca 2013
Moja ocena: 7/10

Related posts

4 thoughts on “„Niewidzialny strażnik” – baskijska makabra raz…

  1. Muszę dorwać kontynujację, bo wyszła w zeszłym miesiącu i zapowiada się doskonale – uwielbiam atmosferę tej opowieści :D

    1. Secrus

      Tak, klimat hiszpańskich lasów i te mitologiczne wątki tworzą świetną atmosferę, to chyba największy atut książki. Też się rozglądam za kontynuacją, oby było warto ;)

  2. Przyznaję się, że posiadam egzemplarz tejże książki, ale dotąd nie miałem specjalnie ochoty na hiszpańskie klimaty kryminalne. Niemniej jednak, fabuła zapowiada się lekko intrygująco – innymi słowy, trzeba przeczytać :)

    1. Secrus

      U mnie też dość długo czekała na półce, ale zdecydowałem się, gdy doszły mnie wieści o kontynuacji – zawsze to inaczej pozostać z jakąś panią inspektor na dłużej ;) „Niewidzialny strażnik” daje radę, choć nie oferuje wielkiego WOW. Ale że z hiszpańskimi klimatami nie mamy za często do czynienia, to warto się z Dolores Redondo zapoznać.

Dodaj komentarz