You are here
Vlog 

Najlepsze opowiadanie fantastyczne to …

opwiadanieDziś o najlepszych opowiadaniach fantastycznych. Polecam trzy i wcale nie jest to polecanie oparte na schemacie miejsc medalowych . A coś niewyraźny jestem, bo się na Rutinoscorbin skończył.

Related posts

14 thoughts on “Najlepsze opowiadanie fantastyczne to …

  1. Panie Janku, z tej strony Wandzia. Pragnę pogratulować ciekawego bloga, który prowadzi Pan z kolegą Sekrusem. Podoba mi się mnogość tematów oraz mnogość lektur, mam tylko jedno małe zastrzeżenie.
    Panie Janku, mam już swoje lata, ale uważam, że jeśli emitować filmy na blogu, to tylko elegancko ! Uprzejmię proszę, jako była nauczycielka-polonistka oraz wyraźną dykcję oraz unikanie błędów językowych. Proponuję zawczasu spisać tekst, który będzie wygłoszony, i dokonać redakcji. Niestety większości filmów z Panem nie da się słuchać.
    pozdrawiam z Łodzi
    Wandzia.

    1. Janek

      Wielce szanowna Pani Wandziu! Że pozwolę sobie nawet na poufałe Pani Wandeczko !
      Obiecuję poprawę, ale jako mężczyzna już niezbyt młody nie obiecuję, że będzie ona szybka ;)
      Podejrzewam jednak, że z pewnością Pani znajdzie osoby z lepszą dykcją wśród moich młodszych koleżanek i kolegów.

      1. Panie Janku, pięknie dziękuję za odpowiedź. Nie prowadzę własnego bloga, przynajmniej na razie – niech Pan pozwoli, że zaistnieję tu w Tramwajowni, chociażby jako komentatorka.
        Pisze Pan o młodych – pozwoliłam sobie obejrzeć filmy niektórych blogerów. Panie Janku, oni nie wiedzą, o czym mówią. Jeżeli skomentowanie książki ma polegać na streszczeniu treści na tylnej okładce (plus kilka przymiotników), to ja podziękuję. Gdzie jest merytoryka, gdzie jest własne zdanie ? Rzeczone filmy to tylko reklama na rzecz wydawnictw i własny lans.
        Tramwaj, natomiast, wyróżnia się jakością, rzeczowością. Jest po prostu prawdziwy.
        Czekam na kolejne relacje z Pana udziałem. Nie śmiem marzyć o pozdrowieniach ‚na antenie’.
        Wandzia

        1. Janek

          Zdecydowanie za mało Pani szukała, choćby Trochę Kurtury, CzytamSobie czy Więcej książków prezentują się świetnie.

  2. Miałem problem gdzie komentować to produkuję się i tu i tam… Cieszę się, że na chwilę chociaż wróciłeś do źródeł :-)
    Nie wiem, nie potrafiłbym wybrać trzy opowiadania, czy nowele …ale, spróbuję trochę dodać.
    Co do Martina, oczywistym jest, że „Piaseczniki”, tyle, że ja wyżej stawiam „Pieśń dla Lyanny”, cudownie emocjonalne dzieło. Nie ukrywam, zabiłbym kolesia własnoręcznie, za to, że porzucił swoje uniwersum (oba opowiadania należą do niego) i najpierw poszedł w tfurczość telewizyjną, a potem wymyślił sobie nieskończoną opowieść o zabijaniu własnych bohaterów :-P
    Zelazny miał przebłyski geniuszu (dość liczne). Wiele świetnych opowiadań, w tym „Wariant..” (mam wątpliwości czy to fantasy, przynajmniej w czystej postaci), ale co najmniej dorównują mu moje ukochane ” Róża dla Eklezjastesa” czy „24 widoki góry Fudżi Hokusaia”. „Aleję potępienia” to jednak preferuję w wersji powieściowej.
    Bacigalupi jest OK!
    Wiesz, jak na piewcę klasyki przystało dorzucę „Naszyjnik Semley” Ursuli Le Guin, zupełnie fatalnie rozwinięte w powieść („Świat Rocannona”), a przecież jest jeszcze „Nastanie nocy” Asimova i …tu każdy (ja też) dopisać ich może mnóstwo, bardzo wiele :-)

    1. Janek

      Pamiętasz, że z Nastania nocy również zrobiono powieść ? ;)
      Róża dla Eklezjastesa i Pieśń dla Lyanny jakoś mnie nie porwały, w sumie nie wiem czemu, choć czytałem oba chyba dwa lub trzy razy.
      Masz może jakiegoś faworyta z polskich tekstów?

      1. Z polską fantastyką to mam problem. Naprawdę dobre opowiadania są w cyklach, czy to „Wiedźmin” ASa czy „Cyberiada”/Ijon Tichy Lema. Pewnie i u Zajdla by się coś znalazło(?) chociaż ja, jak wiesz, cenię bardzo Wiktora Żwikiewicza, ale trudno wskazać u WŻ to jedno, wybrane. Trudna sprawa :-( Z dłuższymi formami jest łatwiej, ale to wszystko zmienia się z czasem, niekiedy to, innego dnia/miesiąca/roku tamto ;-)

      2. Ja mam, ja mam! Mogę?
        „Głowa Kasandry” Marka Baranieckiego, to jest COŚ. Potem mi jeszcze do głowy przyszło „”Wrocieeś Sneogg, wiedziaam…” Huberatha, ale to nie było od pierwszego kopa, Kasandra była.
        Co do Piaseczników, masz absolutną rację, w ogóle to było pierwsze, co czytałam Martina (dobrzy koledzy podrzucali dobre tytuły), potem się zdziwiłam biorąc do ręki „Grę o tron”, bo spodziewałam się czegoś zgoła innego.
        Bacigalupi – ech, tego gościa w ogóle nie znam.
        Ze starych całkiem opowiadań nie naszych kocham przeogromnie „Klucz do nieba” Sturgeona i „Lotofagi” Weinbauma. Ach, te czarne zeszyty.
        Do tej notki to ja jeszcze wrócę, muszę sobie niektóre tytuły pozapisywać w schowku.

  3. Aine

    Tak, książkoszczujstwo level master w natarciu….
    I pytanie do Andrzeja – „Miałem problem gdzie komentować to produkuję się i tu i tam…”, gdzie jest to tam? FB? Nie mogę znaleźć..

    1. Pod filmem na YT i na G+ – praktycznie to jest to samo miejsce ;-)

      1. Aine

        No widzisz, ja równie sprawnie posługuję się YT, co G+ ;-)

        1. Bardzo śmieszne ;-) Czekam na komentarz na YT :-P

  4. Tak mi się skojarzyło. Jeśli Maleńkie ofiary” zrobiły na Tobie wrażenie, to poszukaj „Więzy krwi” Octavii E. Butler. Daje po mózgu równo.

Dodaj komentarz