You are here
Książka Przeczytane 2016 

Punkty zapalne, czyli pora na zmianę perspektywy

punkty

Jestem raczej reportażowym nowicjuszem, ale na okładce tej książki pojawiają się nazwiska ludzi, których nawet ja kojarzę. To zbiór rozmów dotyczących współczesnego świata z osobami, którym dane było go dotknąć w najróżniejszych miejscach, głównie tych, które na jakimś etapie historii stały się punktami zapalnymi. Jednak, aby sensownie uzupełnić ich spojrzenie na to, co nas otacza mamy także okazję przeczytać rozmowy ze znanymi dziennikarzami zajmującymi się polityką, z najbardziej znanym polskim szpiegiem, z człowiekiem, który politykę zna od środka. Przyznać szczerze trzeba, że w Punktach zapalnych udało się autorom przeprowadzić wywiady z naprawdę znamienitym gronem speców od tego, co nas otacza.

W pierwszym momencie, przyznam szczerze, ze byłem odrobinę zawiedziony, zasugerowany tytułem oczekiwałem opowieści w stylu, za rok Rosja ruszy na zachód, chyba że ropa podrożeje. Miejscem w którym rozpocznie się globalny konflikt będzie Izrael, Somalia zapłonie, a wraz z nią pół Afryki. Oczekiwałem, że reporterzy, fotografowie wojenni, politycy i szpieg zabawią się niejako w proroków. Ale oni wszyscy poszli zupełnie inną drogą i swoimi rozmowami zmienili nieco mnie. Tak, trochę to może zabrzmi trywialnie, ale to prawda.
Jestem dużym chłopcem,  niedawno w końcu zrozumiałem, że każdy człowiek ma jednak inne potrzeby, to, co lubię ja, niekoniecznie będzie bliskie moim synom. Zaskakująca nieco lekcja to była :) Natomiast po lekturze, dotarło do mnie, jak bardzo te potrzeby mogą być różne, jak bardzo często punktem zapalnym okazuje się być brak zrozumienia potrzeb innych, jak często tym, co powoduje konflikt jest brak właściwej perspektywy. To co dla Europejczyka będzie podłym dniem, dla kogoś innego będzie dniem idealnym.  Najdosadniej mówi o tym Wojciech Jagielski, ale tak naprawdę jakiś element umiejętności innego spojrzenia na jakąś sytuację, przewija się właściwie we wszystkich tekstach.

Owszem jest też trochę punktów zapalnych w moim pierwotnym rozumieniu tytułu, przede wszystkim Bliski Wschód i Rosja, ale z racji tego, że rozmówcy znają mechanizmy rządzące współczesnym światem lepiej niż ja, to jest także kilka innych. No i pamiętać trzeba, że to, co jest punktem zapalnym zależy też od perspektywy, bo co innego będzie nim dla rolnika z Wielkopolski, a co innego dla gruzińskiego hodowcy winogron, mówimy tu zarówno o skali makro jak i o tej mikro, tej lokalnej, nie można o tym zapominać.

No dobra, miło już było, teraz będzie nieco mniej. Jak w każdym zbiorze opowiadań, reportaży, czy felietonów, są tutaj teksty lepsze i gorsze. Świetne są te mistrzów reportażu, kilka kolejnych jest naprawdę bardzo dobrych, zaskakujący i ciekawy jest ten Ludwika Dorna, który jawi się w nim jako piekielnie inteligentny erudyta, któremu daleko do znanego z mediów wizerunku. Ale dwa są słabe, przy rozmowie z Andrzejem Jonasem praktycznie usnąłem z nudów. Człowiek, którego zawsze słuchałem z zainteresowaniem tym razem na papierze nudził dziko, nie pomogły nawet interesujące tematy rozmowy. Drugim tekstem, który mnie rozczarował jest kończąca książkę rozmowa z Krzysztofem Millerem. On ma niewiele do powiedzenia, a autorzy niekoniecznie potrafią coś z niego „wycisnąć”, resztę polecam z całego serca.

Informacja tramwajowa
Branie jej do tramwaju nie jest chyba najlepszym pomysłem, choć rozmowy nie są zbyt długie, to jednak warto prawie każdej z nich poświęcić nieco więcej uwagi. Pomyśleć w spokoju o tym, o czym rozmawiają panowie, o świecie widzianym z perspektywy uzbeckiej wioski i kanadyjskiego wesela, o tym, co tak naprawdę może stać się punktem zapalnym naszej współczesności.

Podsumowanie:
Tytuł: Punkty zapalne
Autorzy: Jerzy Borowczyk, Michał Larek
Wydawca: Wydawnictwo Poznańskie
Do tramwaju:
odradzam
Ocena czytadłowa: 5/6
Ocena bezludnowyspowa: 4/6

Related posts

3 thoughts on “Punkty zapalne, czyli pora na zmianę perspektywy

  1. Nurtuje mnie jedno pytanie – czy współcześnie mamy więcej tych punktów zapalnych niż kiedyś, czy może po prostu więcej ich dostrzegamy dzięki mediom, globalizacji i tak dalej?

    1. Myślę, że mamy więcej – właśnie dzięki mediom, globalizacji i tak dalej.

      1. Janek

        To znaczy chyba sytuacja wygląda tak, że z jednej strony wiemy o wydarzeniach w tych punktach zapalnych szybciej i więcej, stąd poczucie, że jest ich mnóstwo. A z drugiej strony jest ich mnóstwo, bo łatwiej i szybciej można o nich usłyszeć. Przecież skoro o zamachu może usłyszeć błyskawicznie 100 milionów ludzi, to terrorysta chętniej go zrobi, niż gdyby usłyszeć o tym mogła tylko społeczność lokalna.
        Podsumowując nieco smutno i trywialnie, po prostu takie czasy :/

Dodaj komentarz