You are here
Czarna trasa Przeczytane 2017 

Czarna trasa, czyli słuszna rekomendacja

Często rekomendacje z okładek to bzdury, nie mówię tu tylko o tym co gotowi są napisać na przykład niszowi blogerzy, czy nikomu nieznani celebryci. Mój radar ostatnio zdecydowanie intensywniej się włącza jak widzę sugestię kogoś naprawdę znanego, Georga Martina, Pattersona czy Kinga. A jak takową rekomendację pisze ktoś taki jak Andrea Camilleri, spod pióra którego wyszedł najlepszy włoski kryminał, jaki czytałem,  to poziom ekscytacji wymieszany z powątpiewaniem ląduje w okolicach niezdrowych dla panów w moim wieku.

Alpejczyka wioska

Czarna trasa to kolejny włoski kryminał po jaki sięgnąłem. Po przygodach komisarza Montalbano i wyprawie na Sycylię, krótkim epizodzie we Florencji komisarza Bordellego, wizycie w Wenecji z Guido Brunettim, nadeszła pora na północne Włochy. Pracuje tam Rocco Schiavone, który w Alpy trafił z Rzymu, niejako za karę. Najwyraźniej w stolicy Italii zadarł z niewłaściwymi ludźmi i wylądował w miejscu, które najlepiej określić po prostu słowem zadupie, koszmarne zadupie. Policjant nie lubi miejsca, w którym przyszło mu pracować, tęskni za Rzymem, za miejscami których zostawił i za przyjaciółmi, których mu brak. Kiedy jednak przyjdzie mu zająć się ciałem przejechanego przez ratrak mężczyzny zrobi wszystko, aby sprawiedliwości stało się za dość.

Bohater

Na okładce Camilleri pisze, że Manzini stworzył niesamowitego bohatera i tym razem nie sposób się z nim nie zgodzić. Choć fabuła jest całkiem interesująca, zagadka wciąga, a niewielka społeczność odmalowana jest znakomicie, to właśnie komisarz Schiavone robi największe wrażenie. Jest skomplikowany, to najlepsze określenie. Nie waha się przekroczyć prawa, zdarza się mu coś zarobić nie do końca legalnie, ale jednocześnie kieruje się swoistym poczuciem sprawiedliwości. Sami zresztą zastanówcie się, czy to źle okraść … złodzieja :) Piorunująca jest także w swej wymowie relacja komisarza z zoną, to co zrobił w tym wątku autor spowodowało, że w pewnym momencie zdębiałem, autentycznie.

Miejsce

Wracając jeszcze na moment do opisywanej przez autora społeczności, to element o którym zdecydowanie trzeba wspomnieć pisząc aktualnie o kryminałach. Choć jest zupełnie inna od tej kryminalnie najpopularniejszej, znanej ze skandynawskiej literatury, to jednak równie interesująca. Nie tylko dlatego, że Włosi są inni niż Szwedzi czy Norwegowie. To o czym pisze Antonio Manzini jest także inne tego, co pojawiło się w innych włoskich kryminałach, które czytałem. Północne włochy mają już pewne elementy austriackiej czy francuskiej mentalności.

Włoski kryminał

Lubię kryminały z Italii, oczekiwania były duże, naprawdę. Początek nieco zniechęcał, ale tylko nieco, środek mnie urzekł, a koniec przyniósł gigantyczną przyjemność. Czekam już na kolejny tom

Informacja tramwajowa

Podobało sie, miejsce do czytania bez znaczenia. Jak to mawiają niektórzy, wciąga jak chodzenie po bagnach. Jeśli jedziecie w dłuższą trasę, to weźcie coś jeszcze, bo kończy się zdecydowanie za szybko.

Podsumowanie:

Tytuł: Czarna trasa
Autor: Antonio Manzini
Tłumaczenie:
Paweł Bravo
Wydawca: Wydawnictwo MUZA
Do tramwaju:
tak
Ocena czytadłowa: 5/6
Ocena bezludnowyspowa: 4/6

Related posts

3 thoughts on “Czarna trasa, czyli słuszna rekomendacja

  1. Zachęcona Twoją recenzją- dorzuciłam do koszyka w Bonito, bo mi brakowało do darmowej dostawy ;)
    To moje pierwsze zetknięcie z włoskim kryminałem, bardzo przyjemne. I masz rację, kończy się zdecydowanie za szybko. A wicekwestor (swoją drogą co to za stopień…) Schiavone stanie się chyba jednym z moich ulubionych bohaterów. Bardzo mi się podoba, że nie jest taki jednoznacznie kryształowo czysty.

    1. Janek

      Cieszę się, że polecana przypadła do gustu, ponoć już niedługo można spodziewać się drugiej części :)
      Jak Ci się spodobała jego relacja z żoną ?

      1. Niekonwencjonalna… Delikatnie mówiąc ;)

Dodaj komentarz