You are here
Adrian (Secrus) Książka 

„Widnokrąg” – Opowiedz mi jeszcze o tym…

„Opowiedz mi jeszcze o tym…” – nazwałem tak moje przemyślenia o Widnokręgu, bo te słowa mogłyby paść z ust syna, który siedząc z ojcem przy stole, przeglądałby razem z nim wiekowy album z czarno-białymi zdjęciami, mnożącymi obce twarze, miejsca i nieznane sytuacje. Albo mógłby je wypowiedzieć wnuk na kolanach dziadka, popijając małymi łyczkami gorące kakao. Te obrazy spajają mi się w głowie z Widnokręgiem Wiesława Myśliwskiego, bo tam mamy i ojca z synem, i fotografię. Od jednego zdjęcia pulsują bałwany wspomnień, na drugim  – uwiecznionym za pomostem całego pokolenia – ustają. Pomiędzy jest to, co się przeżyło; o czym, zapytany, musisz jakoś opowiedzieć.

WIELKA PODRÓŻ PO MINIONYM

Taką opowieść podjął Myśliwski, kreując postać Piotrka – chłopca, którego dzieciństwo i młodość przypadły na czasy wojenne i pierwsze lata komunizmu. Piotrek, ożywiony przez pamięć dorosłego już Piotra, odbywa wielką podróż po minionym, prowadzony potoczystym językiem pomiędzy kolejnymi punktami granicznymi dojrzewania, ważnymi wydarzeniami inicjacyjnymi – epokowymi wręcz, gdyby przyjąć, że każde osobne życie jest całym czasem świata. Punkty, które muszą się pojawić, są niezmienne i zostały już w tradycji literatury rozpisane na setki różnych sposobów. Tutaj jednak te motywy, nierozerwalnie skojarzone z życiem rodzinnym, całym jego psychologicznym skomplikowaniem, są blisko, naprawdę blisko rzeczywistości. Bez czarowania, którym często chce czytelników onieśmielać literatura wspomnień.

ZDARZENIA FORMUJĄCE

Monolog wypowiedziany, wymyślnie nielinearny, jaki wobec dwóch przestrzeni – dzieciństwa i dorosłości – prowadzi narrator, ujmuje brakiem nadkreacji bohatera i gawędziarską prostotą, która nic nie udaje. I nic i nikt nie udaje tej prostoty, gdyż ona sama z czasem staje się paradoksem, mieszcząc w sobie zupełnie niewiarygodną zawiłość świata. W dziesięciu długich rozdziałach, przeplatających subtelny humor z prawdziwym dramatyzmem, co rusz pojawia się nowy motyw do rozważenia, nowe zdarzenie formujące Piotrusia, Piotrka, Piotra. Obsesje obłapiające kochającą matkę, której brakuje punktu zaczepienia; choroba ojca, przejmująca w domu status głowy rodziny; wuj do końca życia poszukujący osoby, która okaleczyła Piotrkowego psa; wiejski nauczyciel; pierwsza szkolna zabawa; mit seksualności powoli dojrzewający w sposobie myślenia o pannach Ponckich, prostytutkach mieszkających nad sutereną rodziny bohatera, uwielbiających tanga i przy każdej okazji częstujących Piotrka kakao.

ZASŁUCHANIE I AUTOIRONIA

Te sceny z życia, i wiele im podobnych na kartach powieści, są znajome, przywoływane bez trudu, ale też bardzo często przewrotne – odkrywają tajemnice rzeczywistości dzięki opozycji życia obecnego i przeszłego, dalekiego. To drugie przyjmuje kształt pozornej nieobecności bohatera – Piotrka, który mało mówi, wszyscy wokół niego prowadzą wylewne monologi albo długie rozmowy, a on milczy. Może słucha, choć też nie na pewno. Jest wycofany, więc odzwierciedla tych z nas, którzy się nie wyrywają i dojrzewają nieśmiali. To dość uniwersalna perspektywa, zapewne zakładająca opis formowania nie wybranej jednostki, nie pokolenia, lecz pewnego wzorca osobowości. Dzięki temu obserwujemy rzeczywistość z dziwnego kąta, a kiedy akcja wpada w hiperbolę – efekt autoironii Myśliwskiego – odpowiednio dystansujemy się od konkretnej treści i wyławiamy symbole.

ŚCIEŻKI WSPOMNIEŃ

O tym, że pamięć, pobudzona przez nostalgię ukrytą w albumie ze zdjęciami, jest w Widnokręgu ciągiem kolejnych błysków, świadczą przejścia między myślami, wspomnieniami: dobrze przemyślane i racjonalne, wypływające z pewnego porządku opowieści, a jednak nieustannie zadziwiające plastyką połączeń między sobą. Ostatnio z czymś podobnym miałem do czynienia w Śnie sów Jerzego Sosnowskiego, choć tam autor zastosował nieco inny mechanizm. Ważne jest to, że przywoływanie sytuacji dawnych kreuje powroty, które rosną w myślach – jak nieoczekiwana śmierć kogoś bliskiego. Wspomnienie tej osoby. A przede wszystkim nieznośnie zwyciężająca pamięć o jej śmierci.

BUT, KRAWAT I OKO

Czasem się Myśliwski za bardzo rozwodzi, wręcz nadmiarowo rozszerza szkatułkową kompozycję Widnokręgu, przez co opowieść traci kontury, ale nie można nad tym ubolewać, gdy uchwyci się perfekcyjny styl prozy pisarza – tu każda postać mówi swoim językiem, każda mała narracja od razu maluje się przed oczami. Wiele motywów jest w książce oswajanych powtarzaniem ich po kilkakroć w swoistej poetyce repetycji, co niecierpliwych może drażnić, ale nawet im, gdyby zostali pozbawieni tego zabiegu, doskwierałoby w toku opowieści poczucie braku czegoś. Jeśli dodać do tego dar napełniania drobnych rekwizytów treścią, powstaną historie, które stanowią najcenniejszy skarb w zeszytach opowiadaczy i pamięci wspominających. Tak w Widnokręgu promieniuje zgubiony but, krawat na szkolną imprezę czy wybite psie oko – tuż obok wojny, przemijania, smakowania nowych owoców świata, a często w jednym ciągu skojarzeń, na jednym planie. Nie będę więcej zdradzać; wiem, że to wam wystarczy, tak jak mnie, by stworzyć sobie obraz książki Myśliwskiego. A potem łapać się przy kolejnych rozdziałach za głowę nad tym, jak ten wyimaginowany szkic i tak odbiega – jest wzbogacany, ozdabiany – od książki prawdziwej, czytanej w ostatecznym kształcie.

TAM, GDZIE WIDNOKRĄG

Wiesław Myśliwski zostawiający za sobą doświadczenie chłopskie, najsilniej autobiograficzny, problematyzujący wychodzenie z dzieciństwa w okresie powojennym za pomocą psychologicznej autorefleksji powoduje w czytelniku podziw nad rozwagą i spokojem, z jakimi zdołał zanurkować w przeszłości i oddzielić w tych odmętach stonowanie od przesady, prawdziwe wartości od sztucznej mądrości i skierować spojrzenia czytelników na widnokrąg – czymkolwiek byłby w ich oczach. A rozlega się zawsze tak blisko, by dostrzegać go, nie wytężając wzroku, i tak daleko, że jest nieosiągalny, choćbyśmy wygięli się jak struna z ręką wyrywaną w jego stronę.

To cały świat tak się kłębi, tylko tam wyżej jest spokój. Pójdę tam niedługo. Najpierw aby tam do brzegu dojść. – I wskazał na widnokrąg. (s. 266)

Podsumowanie:
Tytuł:
Widnokrąg
Autor: Wiesław Myśliwski
Wydawca: Znak 2007 (premiera: 1996)
Moja ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję księgarni internetowej bookmaster.com.pl

bookmaster-logo2

Adrian Kyć

Related posts

Dodaj komentarz