You are here
Wodny nóż Najnowsze wpisy 

Wodny nóż , czyli chemii brak

Paolo Bacigalupi to dla mnie autor jednej z najlepszych książek jakie w życiu czytałem. Jego Pompa numer sześć połączona w jednym z wydań z Nakręcaną dziewczyną to genialny zbiór opowiadań uzupełniony świetną książką. Wizjonerskie, pełne niepokoju krótkie teksty i dynamiczna powieść, sam miód. Tym większe oczekiwania miał spełnić Wodny nóż, niestety nie podołał :/ Zupełnie mnie nie wciągnęła ta opowieść o umierającym Phoenix, chyba dlatego, że nie do końca sobie uświadamiam zagrożenia o których tym razem pisze autor. Nie przekonuje mnie to. Może druga część książki jest lepsza, ale ja…

Read More
Mroczna Materia Przeczytane 2017 

Mroczna materia, czyli stary pomysł w niezłym stylu

Mroczna materia to bardzo przyzwoita fantastyka przygodowa. Choć ta dynamicznie napisana opowieść o światach równoległych mocno korzysta ze starych pomysłów, to jednak czyta się ją z przyjemnością. Autor radzi sobie znakomicie z operowaniem słowem, nieźle buduje napięcie, a główny bohater budzi sympatię u czytelników. Kiedy pod koniec zaczyna wyglądać na to, że zbyt mocno pokombinował i nie wymyśli sensownego zakończenia pokazuje sporą klasę. Jego rozwiązanie wszystkich wątków okazuje się mieć naprawdę sporo sensu. Informacja tramwajowa Znakomite czytadło! Niezbyt wygodnie będzie zabrać ją ze sobą do komunikacji miejskiej, bo format nieco…

Read More
Książka Przeczytane 2016 

Czerwień, czyli tytanowe nogi i Bóg w głowie

Porucznik James Shelley to facet, któremu objawia się bóg, a przynajmniej tak na temat jego intuicji, sposobu w jaki wyczuwa niebezpieczeństwo, żartują żołnierze, z którymi przyszło mu służyć. Kiedy nadszedł w końcu ten dzień, że James posłuchał swojego wewnętrznego głosu zbyt powoli, to najnormalniej w świecie urwało mu nogi. Z siłą wyższą nie ma co próbować kombinować, zdecydowanie.

Read More
Książka Przeczytane 2016 

Zagubieni – Inwazja, czyli coś dobrego na początek

Dawno dawno temu w odległej… rzeczywistości, nie galaktyce, w czasach kiedy okładki nie były specjalnie kolorowe ani lakierowane zaczęła się moja przygoda z fantastyką. Takie hity ówczesnych czasów, jak Sobowtór profesora Rawy, czy Wielka, większa i największa niespecjalnie meni wzięły, ale Ci z Dziesiątego Tysiąca już tak, to była świetna lektura.

Read More