You are here
Wiedźmin ostatnie Przeczytane 2017 

[Mniej zakurzona]Ostatnie życzenie, czyli ale to jest dobre

Po opowiadani których bohaterem jest nasz ulubiony wiedźmin sięgnąłem nie dlatego, że ucieszony serialem Netflixa chciałem sobie je nieco odświeżyć, absolutnie nie. Po prostu tak się złożyło, że syn kolegi pożyczył książkę, bo to lektura w ostatniej klasie gimnazjum i jak wróciła to przeczytałem z przyjemnością.

Read More
Naznaczeni błękitem Przeczytane 2017 

[Mniej zakurzona] Naznaczeni błękitem, czyli Tkacz iluzji na sterydach

A wszystko to przez Martę. Miałem czytać to co zalega na moich półkach od dawna. Różne historie, które kupiłem przez ostatnie lata, ale nie miałem czasu po nie sięgnąć. Odsuwane na później z różnych powody czekały grzecznie na swoją kolej. Tramwaj zakończył wszystkie współprace ksiazkowe, miał brać do rąk coś z tej armii przeleżanych i… I pojechałem na spotkanie autorskie, a właściwie ałtorskie, do Katowic, na którym wielce szanowna Marta Kisiel opowiadała trochę o inicjatywie Fantastic Women Writers of Poland. Wspomniała przy tym Ewę Białołęcką, a ja po powrocie do…

Read More
Ostrze zdrajcy Przeczytane 2017 

Ostrze zdrajcy, czyli było ich trzech

Rekomendacje, ach te rekomendacje. Te okładkowe zapowiedzi cudownej rozrywki, to mamienie czytelników wspaniałą zawartością książki przez znanych i uznanych. Ja już dobrze wiem, że jeśli coś poleca George R.R. Martin, to należny podejść do tematu jak do jeża. W przypadku innych bywa różnie, raz lepiej, raz gorzej. Ale kiedy na okładce Ostrza zdrajcy zobaczyłem rekomendację mojego ulubionego Dave Duncana, to postanowiłem zaryzykować. I to właśnie lektura książki Sebastiana de Castell spowodowała, że postanowiłem przypomnieć czytelnikom o trylogii Siódmy miecz. Taka samonapędzająca się machina wpisowa ;) Umarł król Był sobie dobry…

Read More
Szermierz Przeczytane 2017 

[Mniej zakurzona] Siódmy miecz, czyli jak to z szermierzem było

Dawno, dawno temu w czasopiśmie Fantastyka ukazywały się powieści w odcinkach. W zależności od tego jak gruba była książka trzeba było kupić kilka numerów, aby skompletować całość. Bodajże przy okazji ostatniej części pojawiała się nawet okładka i można było postawić na półce kompletny egzemplarz.

Read More