You are here
Różne 

Najbardziej wakacyjna lektura

tramwaj1Wszędzie wokoło widzę teksty na temat wakacyjnych planów czytelniczych, stosików, tego co wydawnictwa proponują na ten leniwy okres roku.Ja odrobinę wyłamię się z tego trendu i napiszę nie o tym co w planach, a o tym co już było. Pod wpływem tych zachwalających tekstów zacząłem się dziś zastanawiać jaka książka przeczytana w życiu kojarzy mi się najbardziej z wakacjami. Jako pierwsze wskoczyły mi do głowy Wakacje z duchami Adama Bahdaja. Szybko wskoczyły, ale jeszcze szybciej wyskoczyły bo w sumie wyszło mi na to, że książki chyba nie czytałem, a skojarzenie było związane z serialem telewizyjnym.

Potem po głowie zaczęła mi chodzić książka Zbigniewa Nienackiego Pan Samochodzik i Winnetou, tom serii o muzealniku inny od pozostałych, dziejący się przecież na wakacjach. Chyba pierwszy raz przeczytałem go wypożyczonego z biblioteki w pewnym dom wczasowym. Niby wszystko się zgadza, ale jakoś wspomnienia były nie do końca wakacyjne, może dlatego, że czytałem go później jeszcze kilka razy.

Jako kolejna szufladka pamięci otwarła się ta z Diuną, jedną z najlepszych książek SF ever. Kupiona w maleńkiej księgarni w miejscowości Tolkmicko nad Zalewem Wiślanym, jeszcze w wydaniu z Iskier. Jeśli pamięć nie płata mi figli, to dzień zakupu był pochmurny, a my wpadliśmy zobaczyć jak wujkowi idzie łowienie ryb na kutrze. Przekonałem rodziców, żeby kupili mi Diunę, bo zabrane z domu książki się już skoczyły i teraz stoi na półce obok mnie, pierwszy tom praktycznie się rozleciał, a kupować nowego z Phantom Pressu nie chciałem. Ale Diuna i lektura wakacyjna? Nieee.

Aż w końcu wszystkie trybiki wylądowały na swoim miejscu. Najbardziej wakacyjna książka dla mnie to Duch Joanny Chmielewskiej z rysunkami Bohdana Butenki. Niby cała seria o Teresce i Okrętce jest dla mnie bardzo wakacyjna, a Duch to bardziej broszura niż książka, wszedł później w skład jednej z książek cyklu, ale jednak to on staje na podium. Kupiony w zabitej dechami dziurze na końcu świata, taka wiele lat temu była Jabłonka koło Chyżnego, przeczytany najpierw w całości a potem po kawałkach. Czytany nad rzeką, pod kołdrą przy wakacyjnej anginie, czytany przy pasieniu krów z dzieciakami gospodarzy którzy użyczali nam pokojów. Notkę między innymi o Duchu znajdziecie też u Prowincjonalnej nauczycielki, której dziękuję za możliwość skorzystania ze zdjęcia, a ja chyba kupię sobie w te wakacje całą serię. :)

Related posts

28 thoughts on “Najbardziej wakacyjna lektura

  1. Ja tam jestem szalenie oryginalnych i nijakich tekstów o wakacyjnych planach nie wstawiam. W ogóle żadnych nie wstawiam, ale to insza inszość. A najbardziej wakacyjne jest Nad Niemnem i proszę nie kręcić głowami z niesmakiem, jestem przyzwyczajony do takich reakcji. Diuna też może być :)

    1. Janek

      Podsumowując najlepsza byłaby Diuna nad Niemnem ? :)

      1. Diuna nad Niemnem to jest pikuś. Ja we wpisie wyczytałem „przy akacyjnej waginie”. Pora na okulary :(

        1. Jako pro-eko lekarstwo na anginę (nie okulary oczywiście)? Hmmm.. no! Tylko Janek to był chyba wtedy za-mało-letni;-)

          1. Janek

            Kiedy czytałem Ducha to chyba był czas, kiedy jak podejrzewam, nie znałem jeszcze nawet słowa wagina :)

            1. zacofany.w.lekturze

              To ja chcę Diunę nad Niemnem. Justyna Orzelska jako Bene Gesserit. Będzie przebój.

              1. Janek

                No to pisz :) (albo namów Martę ;) )

  2. Ania z Zielonego Wzgórza, Dzieci z Bullerbyn, Czarnoksiężnik z Archipelagu :D Jak byłam młooooodsza, to byłam bardziej towarzyska, więc wakacje spędzałam na dworze. Dom służył do jedzenia, mycia się i spania :D Natomiast jak wyjeżdżałam na kolonie czy też na wakacje, to i tak nic ze sobą nie brałam, bo cały dzień spędzało się nad wodą, zabawach itd… nie miałam czasu na czytanie.

    1. Janek

      No co ty Lara, przecież ty nadal jesteś towarzyska :) Tylko może bardziej nowocześnie i tyle :)

      1. Pięknie to ująłeś! Jestem towarzyska w bardziej nowoczesny sposób :D Podoba mi się to! Będę to wykorzystywać.
        – Jeeezuuu Ewelina, ludzie nie gryzą, wyszłabyś, porozmawiała z ludźmi. Badź mniej aspołeczna
        – Nie jestem aspołeczna, jestem bardzo towarzyska… w bardziej nowoczesny sposób.

        – Te jest ok, nie ma tu za wiele osób i jest stolik na 5 osób, możemy się rozsiadać. Ewelina, co jest?
        – A co ma być? Jest git.
        – Masz rzadką minę.
        – Nie rzadką! Się uśmiecham!!
        – Sie sztucznie uśmiechasz. Próbowałaś kiedyś być bardziej… towarzyska?
        – Ja jestem towarzyska w bardzo nowoczesny sposób, spytaj ludzi w internetach!

        Podoba mnie się to:D

        1. Janek

          Milo być czasem przydatnym :D

  3. PS i Winnetou jest wyjątkowe ze względu na to, że dzieje się w wakacje? Przecież akcja większości tomów Pana Samochodzika ma miejsce w wakacje, szczególnie w początkowych tomach, kiedy Tomasz zabiera ze sobą harcerzy.

    Ale zrobiłeś mi smaka na tę serię… ;)

    1. Janek

      Ta seria fajna jest to i apetyt zdecydowanie jest na miejscu. A co do PS i harcerzy masz rację, ale jakoś najbardziej wakacyjne wydały mi się żaglówki :)

      1. Żaglówki bardziej pamiętam z Kapitana Nemo i Złotej rękawicy ;)

        1. Janek

          Ja pierdziu. Ale wstyd, pomyliłem książki, chodziło o Złotą rękawicę :)

  4. Te wakacyjne zakupy to jest coś dziwnego ;-) Ja, patrząc na datę wydania Diuny to musiało być przeszło 10 lat wcześniej, wybrałem się pod namiot bez żadnej książki. Myślałem, że te 10 dni wytrzymam. Dziwny byłem, oj dziwny… W takiej małej księgarence jedyne co nadawało się do czytania to było dwutomowe wydanie tragedii Szekspira PIW (niewielki format, miękka okładka)…
    No może i wszyscy na mnie dziwnie patrzyli, ale było co czytać :-)

    1. Janek

      Szekspir pod namiotem to jest coś ! Ja pod namiotem miałem chyba Joe Alexa i Ludluma przywiezione z domu. A małych księgarenek chyba już za wiele nie zostało.

      1. Wiesz to było lekko prowokacyjne (prawdziwe, prawdziwe!) ;-)
        Taka lektura, która naprawdę kojarzy się z wakacjami? Byłem u babci i dziadka, po trzeciej klasie podstawówki. Zacząłem nudzić się jak przysłowiowy mops. W komórce na podwórzu wygrzebałem stare numery „Przekroju”. W środku była jakaś dziwna bajka w odcinkach. W dodatku nie cała.. . W każdym razie zaczęło się (w tej okrojonej wersji ;-)) od tego, że pan biegł w maratonie. Potem było już tylko dziwniej i dziwniej …i coraz bardziej interesująco :-) Jakby to powiedzieć? Subtelny umysł dziecka został nieodwracalnie skażony Obłokiem Magellana Stanisława Lema. Okropne, co nie? Dwa lata później to było jeszcze gorzej bo wygrzebałem gdzieś na półce Egipcjanina Sinuhe. No nie wiem, chyba trzeba było czytać jakieś bajeczki ;-)
        Oooo %#$@%@… widzisz co narobiłeś? Poszczułem się na Waltariego :-(

  5. Ojj mam zamiar wreszcie wziąć się za jej książki : )

    1. Janek

      Jak najbardziej warto, zwłaszcza za starsze tytuły :)

  6. Mam dwie ukochane to „Lato Muminków” i „Tatuś Muminka i morze” <3 Zaczytuję się co roku, od nowa i zachwycam uniwersalnością :)

    1. Janek

      Muminki przeczytałem swego czasu wszystkie i chyba zbliża się czas kiedy je powtórzę, mały zaczyna być w wieku Muminkowym.

      1. Wiek muminkowy w mojej rodzinie to zero i aż do śmierci :D Jeszcze się do końca nie urodziłam, a Muminki już czekały na półce ;)

  7. Ja tam budowałam z kolegami i koleżankami domki na drzewie, szałasy i tam czytałam… Najbardziej lubiłam Pana Samochodzika, Winnetou też musiał być i Tecumseh, z autorów: Bahdaj i Ożogowska.

    1. Janek

      Tecumseh nie był zły, w temacie indiańskim było też Złoto Gór Czarnych . A co do Ożogowskiej to chyba najczęściej czytałem Tajemnicę zielonej pieczęci

  8. Secrus

    Aż mi żal, że za dzieciaka prawie w ogóle nie czytałem – ominęło mnie tyle wspaniałych lektur, a teraz już trudniej „wracać” :)
    A z wakacjami często kojarzą się książki, które o wakacjach w ogóle nie traktują, lecz były czytane w okolicznościach przywodzących na myśl ten słodki smak lata i wolności… „Stowarzyszenie Umarłych Poetów” w moim wypadku, choć to nawet trochę antywakacyjna książka. Dostałem ją na zakończeniu którejś klasy podstawowej i przeczytałem zaraz w pierwszym tygodniu wakacji, a potem jeszcze raz i… chyba kolejny. To pewien ewenement, bo rzadko wracam do raz poznanych historii w literaturze. A że słońce prażyło wtedy niesamowicie, wspominam z uśmiechem na twarzy i to jedyne chyba skojarzenie książkowe z wakacjami, które zostało w mojej głowie :)

    1. Janek

      Stowarzyszenie znam tylko w wersji filmowej, a „w kółko” to chyba tylko Diunę czytałem

  9. Oczywiście, że Tereska i Okrętka (zwłaszcza jak ta druga z wysiłkiem wiosłowała patelnią). Ale jeszcze bardziej Janeczka i Pawełek, gdy szukali reduktorków. Czytałeś?

Dodaj komentarz