Diablero, czyli książkowy Netflix

Jeszcze nie tak dawno można by sądzić, że wszystko, czego dotknie się Netflix to złoto. Od jakiegoś czasu korzystam z tej platformy i przyznam szczerze, że czasy samych perełek odeszły już chyba w przeszłość. Nadal jednak dzieje się tam wiele dobrego, a przynajmniej książki, od których się sporo zaczyna, bywają wciąż niezłe. Diablero Diablero na…

Kontynuuj czytanie

Królowie Wyldu, czyli Rolling Stones wracają

Tytuł wpisu trochę na wyrost, ale reaktywacja Beatlesów nie byłaby możliwa od wielu lat. Natomiast Spice Girls jakoś nie całkiem pasują mi do bandy barbarzyńców, choć tutaj się nie upieram. Poza tym przecież w książce mamy już Jedwabne Strzały ;). Trochę zamotałem, ale już wszystko tłumaczę. Kiedyś muzyka była lepsza Takie stwierdzenie o muzyce można…

Kontynuuj czytanie

Dynia i jemioła, czyli plasterki na rzeczywistość

Owszem, może moje pierwsze spotkanie z książkami Anety Jadowskiej było takie sobie, ale później było tylko lepiej. A w przypadku jej najnowszej książki Dynia i jemioła. Nietypowe historie świąteczne jest już naprawdę bardzo dobrze. Choć patrząc z perspektywy czasu, to mimo tego, że seria o Dorze Wilk mnie irytowała, to jednak przeczytałem ją całą. Chyba…

Kontynuuj czytanie

Pogrzeb na zamówienie, czyli kryminał wciąż żyje

Ostatnio przez blogosferę książkową ponownie, chyba już piąty czy szósty raz przetoczyła się dyskusja na temat bliskiego jej końca. Niektórzy wręcz są skłonni już ubierać się na jej pogrzeb. Ja się tym specjalnie nie przejmuję, bo poza monetyzacją jest przecież jeszcze pasja. I owa pasja pozwala trafiać na tak zaskakujące perełki jak Pogrzeb na zamówienie…

Kontynuuj czytanie

Spektrum, czyli ponownie mam ochotę kogoś trzepnąć

O Łzach Mai Pierwszej części cyberpunkowej historii Martyny Raduchowskiej pisałem już ładnych [parę lat temu. Na Spektrum, czyli kontynuację przyszło nam czekać zdecydowanie za długo. Choć przyznać trzeba, że warto było, bo to książka doprawdy znakomita. Człowieczeństwo Tym razem dostajemy książkę nieco cięższą. Odrobinę mniej rozrywkową od pierwszego tomu. Poza dynamiczną historią sensacyjno kryminalną znajdziemy…

Kontynuuj czytanie

Pierwsze słowo, czyli autorzy kłamią

Jestem przekonany, że kiedy sięgniecie po Pierwsze słowo, to bez oporu zgodzicie się z tezą, którą umieściłem w tytule wpisu. A już na pewno będziecie wiedzieli, że Marta Kisiel, zwana często Ałtorką, łże jak pies, kiedy z uporem twierdzi, że pisać opowiadań to ona nie umie. Bo bardzo umie, nawet bardzo bardzo umie.

Kontynuuj czytanie

Post Scriptum, czyli dobre to

Milena Wójtowicz wróciła po latach. O dzięki wszelacy bogowie, bo Post Scriptum jest znakomite. Lekki, niewymuszony humor, świetnie zarysowane postacie i BHP. W końcu ktoś oddał cześć nielubianym i regularnie traktowanym jak nudziarze bohaterom frontu walki z wypadkami w pracy. Czekam na więcej, polecam absolutnie! P.S. Klimaty wakacyjne zdjęcia ilustrującego zapewnił Zacofany w lekturze. Pięknie…

Kontynuuj czytanie