You are here
Różne 

Księga dżungli – ale to było dawno

ksiega_dzungliKiedy szykując się do wyjazdu wyszarpywałem z szafy walizkę coś z niej wypadło, posklejana taśmą, rozlatująca się książka z niezbyt atrakcyjną okładką. Sięgnąłem i okazało się, że to moja młodość. Była to książka, która sprawiła mi wielokrotnie ogromną frajdę.  Otworzyłem i oni wrócili, pierwsza cicho jak śmierć wyskoczyła Bagheera, zaraz za nią pojawił się wyliniały i tylko na pozór jowialny Baloo, wypełznął tajemniczy Kaa, zauważyłem też skradającego się między kartkami zawsze niebezpiecznego Share Khana i całą watahę wilków. Kiedy całe to towarzystwo czmychnęło na boki zza okładek wychynął sprawca całego zamieszania, śniady młodzieniec imieniem Mowgli.

Księga dżungli to jedna z książek które ukształtowały mnie czytelniczo, cudowna opowieść o hinduskim dziecku które wyrosło w dżungli pokazała mi przepiękny i szalenie interesujący świat. Pozwoliła na wyprawę w tak egzotyczne miejsca, że do dziś o nich pamiętam. Owszem wspomnienia przyprószył kurz niepamięci, ale wystarczyło otworzyć okładki i cała zgraja natychmiast zza nich wyszła. Te najpopularniejsze postacie wbiły się w światową kulturę i można było zobaczyć kilkanaście filmów z ich udziałem, nawet chyba teraz szykuje się kolejna ekranizacja książki. Ale nie każdy wie, że w Księdze dżungli spotkać można jeszcze kilkunasta innych bohaterów, jest ichneumon Rikki Tikki, jest Toomai od słoni,  święty mąż Purun Bhagata i biała foka Kotik. Wszyscy zdecydowanie mniej znani, co nie znaczy, że mniej interesujący.

Mowgli to chyba postać równie rozpoznawalna jak Tarzan, przynajmniej kiedyś tak było. Obaj doczekali się kilku ekranizacji swoich przygód i całego mnóstwa książek mniej lub bardziej związanych z oryginałem, ale Mowgli jakoś zawsze był mi bliższy, W sumie do końca nie wiem czemu, może dlatego, że pierwszą styczność z Tarzanem miałem kiedy ten bohater był już dorosły i zaczął rozglądać się za Jane, a ja jeszcze byłem dzieciakiem. Natomiast Mowgli był niewiele młodszy ode mnie kiedy go spotkałem. Gdy otwarłem te posklejane okładki i zacząłem przerzucać kartki zaczęły mi się szklić oczy. Zacząłem przypominać sobie te magiczne momenty jakie dzięki tej książce spędziłem w indyjskiej dżungli i szybko przypomniałem sobie czemu książka się rozleciała.

Księga dżungli na pewno nie jest aktualnie zbyt popularną lekturą, dziś już nie czyta się książek napisanych tak jak to robił Kipling. Ale jak tylko Młody trochę podrośnie spróbuję go przekonać, żeby spróbował.

Zdecydowanie.

Related posts

15 thoughts on “Księga dżungli – ale to było dawno

  1. Oj ,książka ma już kilka ładnych lat :)
    Taką klasykę zawsze warto polecać i podsuwać do lektury.

    1. Janek

      Warto, ale nie zawsze się udaje :/

  2. Pewnie będzie to już znał z miliona telewizyjnych adaptacji. Wzdech.

    1. Janek

      Jeszcze nie, staram się mu nie podsunąć :)

  3. martucha180

    Faktycznie mało popularna, ale ja ją propaguję.

    1. Janek

      Zobaczymy jak pójdzie mnie :)

  4. Secrus

    Przeczytam ją kiedyś po raz pierwszy – nieważne, do jakiej grupy wiekowej jest skierowana :)

    1. Janek

      Zawsze się zastanawiam ile już mam książek, które przeczytam KIEDYŚ :)

      1. Secrus

        Ja przestałem, bo tego nie sposób zliczyć. Ale tę przeczytam naprawdę, naprawdę ;)

  5. Ja tu za Secrusem powtórzę – nieistotne jaka grupa wiekowa – koniecznie muszę poznać :) A do tego nadrobić Kiplinga w ogóle…

    1. Janek

      Zdecydowanie polecam „Księgę dżungli” na pierwsze spotkanie z tym autorem :)

  6. Obie, bo i „Druga księga dżungli” są na Wolnych Lekturach http://wolnelektury.pl/katalog/autor/rudyard-kipling/ W tłumaczeniu Franciszka Mirandoli, co trochę mi przeszkadzało, przetłumaczył fonetycznie imię Mauli (zamiast Mowgli)(?) ;-) Dla tych co używają języka Szekspira, to jeszcze polecam to http://www.gutenberg.org/ebooks/author/132 Zresztą, w ogóle polecam Project Gutenberg, mnóstwo klasyki :-)
    Och, moim ulubieńcem (poza Mowglim;-)) jest Rikki-tikki-tavi! :-) Prawdziwy bohater, a co, nie ?
    Zresztą gorąco polecam obie „Księgi”!
    Tak, przy okazji historia ekranizacji „Księgi dżungli”, podobnie jak przy „Kubusiu Puchatku” i kilku innych pokazuje, że niektóre wytwórnie filmowe (taki Disney na przykład) powinny być potraktowane jakimś blasterem wielkiej mocy, za spłycanie dzieł literatury (nie tylko) dla dzieci. Nie tylko, bo „Księgi” to książki dla dzieci w każdym wieku :-D …i po prostu trzeba je przeczytać!!!
    No ale to, że zacytuję Mistrza K, But that is a story for grown-ups. :-)

    1. Janek

      Rikki-tikki załatwił Naga i Nagainę na perłowo :)
      Mnie urzekł też na wieki uparty Kotik czyli biała foka, kiedy czytałem opowiadanie nie było internetu, więc dojście do tego, czym jest krowa morska trochę mi zajęło :)

  7. Podobnie jak Andrzejowi, moim chłopakom najbardziej podobał się Rikki. I nieprawdą jest, że Kipling zapomniany, bo stosunkowo niedawno był na topie za sprawą pięknego wznowienia z ilustracjami Józefa Wilkonia. I jak jego twórczość niespecjalnie mi podchodzi, tak muszę przyznać, że oprawa „Księgi …” jest zachwycająca.

Dodaj komentarz