Warto zajrzeć 45 – robaki, król Artur i sikanie

pratchettNie szło dać innego obrazka. Zapraszam

I dwa nieksiążkowe

Do zobaczenia za tydzień!

19 komentarzy Dodaj swoje
  1. Skoro tak tajemniczo rozmawiacie. Opowiadania tak, pięcioksiąg nie, gry tak ;-)
    Co do ostatniego wpisu, cóż uroki mieszkania w wielkim mieście…
    A Kraków umagiczniony jest magiczny :-) Oczywiście wiesz, o którym Krakowie mówię? ;-)

      1. Herezja! Oczywiście, że istnieje Kraków POD… Każde stołeczne miasto (kilka niestołecznych też, na przykład Nowy Jork) ma. Niby gdzie Smok mieszka?
        Nie, to nie o Kraków POD mi chodziło. Nie zacząłeś czytać „Pokoju światów” jak widzę ;-)

  2. A ja z kolei uważam, że w całości pięcioksiąg się broni. Jest tam trochę przegadania – w opowiadaniach chociażby z racji objętości mniej – i wątek Ciri jest poprowadzony a la Żeromski (a tu, a potem tam, a jeszcze pustynia, a teraz skaczemy po światach). Ale ja po powrocie do opowiadań kilka lat temu się nimi zmęczyłam bardziej niż przypuszczałam, nie wszystkie są takie równe, część jakby straciła ten nimb, który je otaczał (chociaż zasadniczo mam wrażenie, że „Miecz…” skomponowany jest lepiej niż „Ostatnie…”, tak generalnie). Chyba pora na kolejną powtórkę, z całości ;-).

Dodaj komentarz