Nagroda blogerów?

nagroda_blogerowWpadł mi dziś do głowy pewien pomysł. Nie wiem czy dobry, nie wiem czy interesujący, ale może się wam spodoba. Zawsze oceniani są blogerzy, czy to przez czytających, czy to przez jakieś szanowne jury, czy to przez wydawnictwa pod kątem przydatności marketingowej.

Może pora odrobinę odwrócić role, może zrobimy swoją blogową nagrodę? To tylko luźny zupełnie pomysł i bez odzewu z waszej strony nie ma sensu, ale proponowałbym ocenić współpracę wydawnictw z blogerami. Trzy kategorie czyli duże wydawnictwo, duże wydawnictwo dla dzieci, małe wydawnictwo dla dzieci i oceniamy tylko pozytywy. Jeśli jest dobrze to chwalimy, jeśli jest źle to ignorujemy. Przygotowalibyśmy listę typów, a potem głosowanie na wybrane wydawnictwo. I nie chodziłoby tu tylko i wyłącznie o to ile książek dostajecie od wydawcy, ale o całokształt współpracy, czyli kontakt, przesyłane informacje i co jeszcze uważacie za istotne. No i głosowanie trzeba by było ograniczyć do blogujących regularnie co najmniej trzy miesiące ;)
Można by pogadać z lubimyczytac.pl, granice.pl i innymi mediami społecznościowymi, zrobić jakiś event na Targach Książki.A może taki pomysł już był? Co wy na to, prosiłbym o informacje, jak myślicie czy to ma jakiś sens ?
45 komentarzy Dodaj swoje
  1. Jak dla mnie ma sens. Nawet przyznałabym kilka nagród.
    1. Za tablice informacyjną :D – czyli informowanie o premierach, zapowiedziach, spotkaniach. Nawet nie iwesz ile azry jestem zszokowana, że już można kupić kolejną część jakiejś książki.
    2. Za aktywność – Które wydawnictwo organizuje najwięcej spotkań z autorami, najwięcej konkursów, promocji itp.
    3. Kontakt z czytającym – czyli najbardziej sympatyczne wydawnictwo, takie, które np. odpowiada na pytania (nawet jak odpowiedź dźga nas w serce), daje nam cytaty z książek, które będzie można kupić…

    Poszłabym o krok dalej i dała antynagrodę. Dla wydawnictwa, które wiecznie coś zaczyna i nie kończy. Co innego jak na 5 tomów zostanie wydany jeden, ale są i takie, które na 5 tomów wyda 4 i koniec! Albo wyda 3 i dupa. Lubiłam czytać tzw. głupie książki. Przy przeprowadzce, urządzaniu i kupowaniu dziwnych produktów, takie książki dawały mi ukojenie. W niektóre się naprawdę wkręciłam. Nie chodzi o to, że mało Szekspirowski, ale taki lepiej napisany koszmarek, ewentualnie niedenerwujące dno było czymś idealnym na zlasowany mózg:D I taki Amber, za co się nie wzięłam, to okazywało się, ze albo muszę czekać na nieoficjalne tłumaczenie, albo (o zgrozo!) nie miałam na co czekać, bo nie była to książka o wampirach/wilkołakach/aniołach. Do tej pory nie wiem kogo wybrała główna bohaterka serii na wysokich obcasach :( Dla usprawiedliwienia dodam, że wtedy nie znałam Śliwki!

    1. Dlaczego bym to rozdzieliła? Bo są wydawnictwa, które odpowiadają na pytania, które rzetelnie informują o premierach itd. ale nie robią spotkań, nie robią konkursów…. Co do dawania książek do recenzji. Nie, nie przemawia przeze mnie zazdrość. Dostanie książek, to dla mnie zaszczyt, a robi się z tego żebractwo. Co wydawnictwo, to miliony wypowiedzi: jak u was współpraca recenzencka? To takie żałosne. Jeszcze bardziej jest żałosne, jak piszą to ludzie mojego pokroju – czyli za grosz talentu, za grosz dobrego smaku, przez co ich opinie to jeden wielki bełkot. Wtedy krew mnie zalewa, że wszystko: za książkę dziękuję tym i tym, a recenzja na moim poziomie pisarskim. WSTYD! Na książki trzeba sobie zapracować, jak piszesz dobrze, z sensem to miej i w domu same podarowane egzemplarze, bo to zasłużona nagroda! Także dawanie książek przez wydawnictwa, nie jest dla mnie wyznacznikiem do przydzielenia jakiejkolwiek nagrody.

  2. A ten konkurs to bardziej potrzebny blogerom, czy wydawnictwom? Bo śmiem sądzić, że wydawcom po nic takie wyróżnienie, za to blogerzy znowu wyjdą na roszczeniowych wyłudzaczy :) Już widzę te komentarze: „wydawnictwo X wygrało, bo tydzień w tydzień słało książki wszystkim jak leci” :P
    Przy okazji: czemu jest małe wydawnictwo dla dzieci, a małego wydawnictwa jako takiego nie ma?
    I przypomnę los plebiscytu Złota Zakładka, tak jako memento.

    1. „Jeśli jest dobrze to chwalimy, jeśli jest źle to ignorujemy.”, czyli zasada, którą tak obsobaczono przy blogerskim recenzowaniu ma mieć zastosowanie przy nagradzaniu wydawnictw? Hmm. Ja wiem, że jesteśmy narodem narzekaczy, ale nie przeginajmy w drugą stronę :P

    2. „Jeśli jest dobrze to chwalimy, jeśli jest źle to ignorujemy.” Tak widocznie ma pokolenie fejsbuka :) Jak coś jest ok, to „Lubię to” (kurwa… jak ja tego nie lubię!) a jak ci się nie podoba, to „zamknij mordę i siedź cicho” :D

      Mnie się pomysł wydaje słabo-dobry, bo takie szajsowe wyróżnienie od blogerów – jak wspomniał to już @zacofany.w.lekturze – jest im na kij potrzebne. Dobre wydawnictwa wiedzą, że są dobre, a złe…? Powinno ich nie być, ale my na to wpływu nie mamy.

    3. hi hi „Już widzę te komentarze: „wydawnictwo X wygrało, bo tydzień w tydzień słało książki wszystkim jak leci”
      No niestety w coraz większej liczbie blogerów zgodnie z prawami demokracji pewnie wyjdą całkiem liczne pochwały za coś takiego… Choć większość doświadczonych blogerów to raczej przeklina takie zasypywanie byle czym swojego domostwa.

    4. o własnie, ZWL ma racje. Nagroda może i ma sens, ale tylko wewnątrz jakiegoś małego kółeczka wzajemnej adoracji. Wydawnictw to ani grzeje ani ziębi. Nam najwyżej da informację o wydawnictwie „przyjaznym blogerom”, albo i nie.
      I tak, wychodzimy na wymagających i roszczeniowych. Ciekawe, że inne (np. stare) media nie robią plebiscytów na najlepsze PRowo wydawnictwo, albo szerzej – inną najlepszą firmę. Tu mogliby dać np. kategorię „Najlepsza informacja prasowa”, „najbardziej wypasiona ulotka reklamowa”, „Wzorowy outdoor” :)

    5. Odpowiem zbiorczo Panowie:

      Wydawnictwa oczywiście będą miały w dupie taką nagrodę, ale osobie odwalającą robotę w tym temacie powinno zrobić się miło.

      Skoro twierdzicie, że nagroda nie będzie miała znaczenia, to po co wydawnictwa miałyby o nią zabiegać i podsyłać gifty blogerom?

      Do pokolenia Facebooka raczej nie należę, ale wydaje mi się, że piętnowanie złych współprac na pewno będzie przyczynkiem do nazwania blogerów roszczeniowym. No i nie wiemy nigdy czemu dane wydawnictwo nie decyduje się na współpracę, co stoi za kiepską.

      To chyba tyle

    6. A nie lepiej poprosić taką osobę o adres korespondencyjny, zrobić zrzutę i wysłać jej w podzięce flakon czegoś rozgrzewającego czy bombonierę (w zależności od preferencji)? I nie wiem jak panowie ale ja tuzem nie jestem, ba, nawet nie jestem osobą, która w temacie nagradzania za współpracę powinna otwierać wirtualne usta :P Toteż już milknę :D

    7. Bazylu nie zapominaj, że prawdopodobnie jesteś NAJWIĘKSZYM blogerem w tym kraju :)
      No właśnie nie wiem czy wypada, bo opcję z bombonierką i rozgrzewaczem też brałem pod uwagę :)

    8. Bazylu nie zapominaj, że prawdopodobnie jesteś NAJWIĘKSZYM blogerem w tym kraju :)
      No właśnie nie wiem czy wypada, bo opcję z bombonierką i rozgrzewaczem też brałem pod uwagę :)

    9. Ej, ja też wolałabym witaminę lub słodycz lub inszy alko zamiast nagrody. No, ale i tak szans na nią nie mam, więc sama się zaopatrzę :D

      „Było sobie życie” ruuuuulez! <3

    10. Ale zdajesz sobie sprawę, że ten pomysł z giftem może rodzić dla obdarowanego kłopot. „Przyjęcie korzyści majątkowej”, to bardzo modny ostatnio zwrot. A i komentarzy o tym, że blogery podkupują PRowców nie będzie końca :P Lepiej wyślij sympatyczną e-kartkę. Taniej i bezpieczniej :)

  3. Ja za bardzo nie wkręcam się we współprace, ale pomysł dobry. Ja świętuję mój kontakt z Wydawnictwem MG, które jest po prostu cudowne :)

Dodaj komentarz