Marzi. Dzieci i ryby głosu nie mająNajnowsze wpisy 

Marzi. Dzieci i ryby głosu nie mają

Marzi. Dzieci i ryby głosu nie mają to zbiorcze wydanie zawierające 4 oryginalne francuskie albumy. To także lektura obowiązkowa nie tylko dla pokolenia dzieci urodzonych po upadku komunizmu. Moim zdaniem wszyscy dorośli też powinni po nią sięgnąć. Niezależnie od tego, czy tamte lata wspominają z nostalgią, czy z obrzydzeniem.

Dzieci

Ten album to zbiór krótkich historii z dzieciństwa scenarzystki Marzeny Sowy. Z okresu, kiedy w Polsce mieliśmy puste półki, kolejki, wszechwładzę sprzedawczyń w sklepach spożywczych. Kartki, wyłączenia prądu i nieliczne powiewy normalności pod postacią cudów na pólkach w peweksie i wujków przemycających najróżniejsze cuda z NRD czy Węgier. A w bonusie stan wojenny.
Historie, które opowiada scenarzystka jak najbardziej miały miejsce. Czy te bardzo osobiste, tego nie mogę być pewien, ale całe mnóstwo tego, co przydarzyło się Marzi przydarzyło się również i mnie. Jestem przekonany, że przydarzyło się również wielu innym ludziom trochę młodszym niż ja. Bo ten album, to swego rodzaju opis pokolenia, dzieciaków, którym przyszło pić pewnego dnia płyn Lugola. To lektura obowiązkowa dla dzieci, nastolatków i młodych dorosłych. Dla wszystkich tych, którzy urodzili się po 1989 i nie znają świata bez centrów handlowych, McDonaldów, czy półek pełnych octu i musztardy.

Dorośli

Ale w Marzi znajdziemy też drugie dno. Autorka to bardzo uważna obserwatorka, która poza wspomnieniami przelała w scenariusz także relację rodzic-dziecko. To jak dzieci postrzegają nasz świat. Wiem, że pisała to już z perspektywy osoby dorosłej, ale wydaje mi sie, że udało jej się zachować dziecięcą wrażliwość i pokazać nas dorosłych z dziecięcej perspektywy. W sposób nie zawsze dla nas przyjemny, ale zdecydowanie zmuszający do myślenia i pozwalający, przynajmniej w moim odczuciu, poprawić stosunki rodzic-dziecko. Wszak nie każdy w momencie urodzenia potomka staje się rodzicem idealnym. Marzi to wrażliwa dziewczynka, kochająca tatę i niezbyt dobrze dogadująca się z mamą, Marzena Sowa poprzez pokazanie tej trudnej relacji wielokrotnie zmusiła mnie do przemyślenia swoich zachowań, do zrobienia kroku w tył. Rodzice, czytajcie Marzi, nawet jeśli PRL wywołuje u as tylko złe wspomnienia.

Grafika

Rysunki, których autorem jest Sylvain Savoia, znakomicie pasują do opowiadanej historii. Proste, przejrzyste, przemawiają do czytelnika i bardzo dobrze pokazują świat widziany z perspektywy dziecka. Idealnie pasują do tego w jaki sposób scenarzystka opowiada. Dla mnie to co widzimy jest bardzo spójne z tym, co czytamy.

Podsumowanie

Wspomnienia o PRLu, to bardzo często połączeni nostalgii i niechęci. Sporo klisz i nieprawdziwego świata zbudowanego po części na tym, co spotykamy w Misiu. Owszem Stanisław Bareja to cudny twórca, ale Marzena Sowa pokazuje w tym albumie zdecydowanie pełniejszy obraz tamtych czasów. Przypomina zdecydowanie więcej, zarówno tych złych jak i tych dobrych rzeczy. Warto zaprosić nasze dzieci do świata, gdzie sreberko z czekoladki stanowiło nie lada skarb. Z drugiej strony natomiast zaskakuje precyzją obserwacji relacji rodzic dziecko. Tego, co mimo upływu lat wciąż siedzi w moim pokoleniu. Jest tylko odrobina dziegciu w tym całeym zachwalaniu. Warto sobie podzielić czytanie na jedną, dwie historie dziennie. W większej ilości może nieco nużyć. Mimo tego dorośli i dzieci czytajcie Marzi!

Info

Tytuł: Marzi. Dzieci i ryby głosu nie mają
Scenariusz:  Marzena Sowa
Rysunki: Sylvain Savoia
Tłumaczenie: Marzena Sowa
Wydawca: Egmont
Do tramwaju: komiksów nie czytamy w tramwaju :)

Powiązane posty

Dodaj komentarz