Wojna Sambre’ów: Maksym i Konstancja

Sambre to w kolejności tworzenia pierwszy komiks opowiadający historię francuskiej rodziny arystokratów nazwiskiem Sambre. Uznany za arcydzieło zupełnie mnie nie zachwycił. Wojna Sambre’ów: Maksym i Konstancja to natomiast album zawierający tomy, które powstały jako ostatnie i moim zdaniem są zdecydowanie lepsze.

Podróż w czasie

W albumie tym cofamy się do czasów dziadków bohaterów opisanych w komiksie Sambre. Dostajemy tutaj opowieść pozbawioną metafizycznych odwołań, motyw czerwonych oczu nie jest akcentowany aż tak mocno. To znakomity komiks obyczajowy z historią w tle. Ponownie odwiedzamy Francję w burzliwych czasach, rewolucja bardzo mocno odcis uje swe piętno na bohaterach.  Hrabia de Sambre staje się człowiekiem o nazwisku Sambre, niewielka zmiana, ale jakże ważna. Arystokracja upada, wiatr historii powoduje zatarcie różnic pomiędzy dobrze urodzonymi, a zwykłymi ludźmi. Nagle okazuje się, że pan hrabia ma zdecydowanie mniej do powiedzenia niż Konstancja, córka służącej.

Mrok

To jednak przede wszystkim opowieść o mrocznej stronie ludzkiej duszy. O fascynacji, o tym, że przemoc rodzi przemoc. Także o tym jak skomplikowani bywają ludzie, a historia potrafi spłatać im najróżniejsze figle. O tym, że piekielnie łatwo jest stać się nic nieznaczącą mróweczką, kiedy młyny historii wciągną nas w swoje żarna. To także opowieść o tym jak zarówno budującym jak i destrukcyjnym uczuciem potrafi być miłość.

Grafika

Grafika w tej odsłonie cyklu podobała mi się o wiele bardziej. Wciąż mamy ciekawe operowanie kolorem, znakomite wykorzystanie palety brązów i czerwieni. Jednak kreska, odrobinę przypominająca japońskie anime, przede wszystkim urzeka swoją lekkością. Boidin pięknie tworzy tę historię, a jako umiejętność pokazywania wiele, bez zbytniej dosłowności, jest urzekająca. Choć to słowo może nie pasować do brutalności i bezwzględności tej opowieści, to jednak trudno mi wymyślić jakieś lepsze określenie

Podsumowanie

Wojna Sambre’ów: Maksym i Konstancja to dla mnie album zdecydowanie lepszy od Sambre. Mniej hermetyczny, zdecydowanie łatwiejszy w odbiorze dla ludzi, którzy nie znają dobrze francuskiej historii. Ta opowieść o namiętności, miłości i ludzkim grzechu wciąga i fascynuje. Podobało mi się nad wyraz.

Info

Tytuł: Wojna Sambre’ów: Maksym i Konstancja
Scenariusz: Bernar Yslaire
Rysunki: Marc-Antoine Boidin
Tłumaczenie: Marta Mosiewicz
Wydawca: Egmont
2 komentarze Dodaj swoje

Dodaj komentarz