You are here

Szczwany lis z tego Sapkowskiego [bez spojlerów]

Bardzo starałem się przeczytać Sezon burz Sapkowskiego omijając wszelkie opinie na jego temat szerokim łukiem. Udało się, skończyłem w piątek i dziś moja cegiełka w tej sprawie.
Między pojawieniem się oficjalnych informacji o tym, że książka z nowymi przygodami Wiedźmina jest przygotowywana, a jej ukazaniem się minęło bardzo niewiele czasu. Przez cały ten okres jednak przetoczyła się po polskim Internecie dyskusja obejmująca wiele aspektów z nią związanych. Czy książka będzie się działa po sadze, w trakcie sagi, przed sagą, czy bohaterem będzie Geralt, czemu została napisana i całe mnóstwo tym podobnych gdybań. Szczerze powiem to niewiele mnie to obeszło, opowiadania bardzo lubię, saga podobała mi się zdecydowanie mniej niż Narreturm. Jeśli zaś chodzi o autora, to miałem kiedyś okazję być na jego prelekcji, udało nam się nawet zamienić dwa zdania, które skutecznie na wiele lat wyleczyły mnie ze spotkań autorskich. Ale książkę kupiłem zaraz po ukazaniu się jej, bo akurat moja księgarnia internetowa miała duży rabat. A jak już miałem to przeczytałem.
Jeśli chodzi o fabułę to nie chcę zdradzać zbyt wiele, aby nie psuć nikomu frajdy, ale napiszę, że najistotniejsza jest w książce kradzież, Geraltowi ktoś ukradł jego wiedźmińskie miecze.
Książkę czyta się dobrze, można powiedzieć, że nawet bardzo. Stary mistrz, potrafi znakomicie posługiwać się piórem, opowieść ma mnóstwo lekkości, a autor bawi się słowem i bawi się z czytelnikami w wyłapywanie nawiązań popkulturowych. Historia ma jednak jeden feler, jest mocno przeciętna. Po przeczytaniu zacząłem się zastanawiać co powoduje, że mimo tego, że czytało się nieźle, to cały czas coś mi w tym zgrzytało.
I chyba wiem co. Ta książka to nie jest powieść, to kilkanaście opowiadań połączonych w jedną historię. W Ostatnim życzeniu mieliśmy opowiadania przeplatane jeszcze jednym, tutaj też tak jest, tylko nie podzielono treści ewidentnie na rozdziały będące osobnymi historiami, a autor przy pomocy głównego wątku łączy te pojedyncze historie odrobinę mocniej, niż robił to już wcześniej. Gdyby opowiadania pozostały opowiadaniami nie miałbym zastrzeżeń, a tak wyszło tak sobie. Zaraz pojawią się glosy, że w wielu powieściach tak jest, owszem, ale tutaj te opowiadania bardzo łatwo porozdzielać. Może też ta przeciętność spowodowana jest tym, że jestem przekonany, że Sezon burz to tylko przygrywka, taka wprawka mająca na celu przypomnienie sobie jak pisze się nowe historie. Jak dla mnie końcówka jednoznacznie wskazuje, że czeka nas kolejna saga. 
Nie polecam, nie zniechęcam, bo w tym przypadku oczekiwania wielu były na pewno ogromnie. Ja jednak z większą niecierpliwością czekam już na kolejne tomy przygotowane przez Roberta M. Wegnera, niż na książki Sapkowskiego, Sezon burz nie rozleci mi się od czytania tak jak zbiory opowiadań. Ale przyznam, że szczwany z autora lis, sprzedać opowiadania jako powieść, może ktoś mu uwierzy?
Książkę przeczytałem w ramach wyzwania Czytam fantastykę

Podsumowanie:
Tytuł: Sezon burz
Autor:  Andrzej Sapkowski
Wydawca: superNowa
Do tramwaju: można czytać wszędzie
Ocena czytadłowa: 4/6
Ocena bezludnowyspowa: 2/6

Related posts

51 thoughts on “Szczwany lis z tego Sapkowskiego [bez spojlerów]

  1. Viv

    My tu gadu gadu, ale przejdźmy do rzeczy – czy są tam zabawne teksty? Coś w stylu „na pohybel sku…nom”? Bo ja to głównie dla tego czytałam sagę i opowiadania… Czekam na lincz.

    1. To może piosenka krasnoludzka?

      Chłopy trawy koszą
      Baby siano noszą
      W niebo popatrzają
      Deszczu się bojają

      Na górce stoimy
      Przed deszczem chronimy
      Chujami machamy
      Chmury rozganiamy

    2. Oli

      Dobre ;) Muszę zacząć moją przygodę z Sapkowskim :)

      1. Poradzę sobie ;-) . Ebook jest już nielegalnie dostępny wszędzie, więc trochę strzelili sobie w kolano. A co do „sekłela”, „preklela” lubi innego „..kuela” to mogę się z tobą założyć o piniądze lub alkohol, że będzie dalszy ciąg :)

      2. Wiem, że jest „ebook drugiego obiegu;-)”, ale ja chciałem zapłacić Sapkowskiemu. Nie chcieli, to nie… a tego nie ściągam.
        Mało jestem gotów zapłacić w dalszym ciągu za elektryczne „Miecz przeznaczenia” i „Ostatnie życzenie”, bo się mi papierowe rozlatują. Ale jak na złość jako ebooki wydali tylko Sagę, a te mi się nie rozlatują, bo mało używane są. Opowiadania górą i tyle:-)
        Z tym ciągiem dalszym to mnie załamałeś :-( Czy to nie jest niszczenie marki?

    3. Ja tam się nie znam, ale „klimaty lokalne” i to wielkiej piękności są w grze, dokładnie to w jedynce. Zupełnie Sapkowe ;-)


      Bardziej „słone” mogę podrzucić na życzenie ;-)

    4. Oglądnąłem, całkiem ładne :). Podpytam znajomą która pracuje przy trójce, czy będą tam takie kwiatki :)

  2. A jak z trwałością książki? Bo sprawia wrażenie, jakby tom po jednym przeczytaniu miał się rozlecieć.

    1. Bez zastrzeżeń, moja przeczytana raz wygląda jak nowa.

  3. A jak z trwałością książki? Bo sprawia wrażenie, jakby tom po jednym przeczytaniu miał się rozlecieć.

    1. Bez zastrzeżeń, moja przeczytana raz wygląda jak nowa.

  4. Niestety, przygoda z Sapkowskim dopiero przede mną… Zacznę jednak od „Narrenturm”.

    1. Dlaczego niestety? Fajnie masz, „Narrenturm” jest bardzo udane :)

  5. Ja też jeszcze nie czytałam nic Sapkowskiego, ale moja siostra uwielbia jego książki.

  6. Chyba masz zawyżony próg bólu przy percepcji książek skoro czytało Ci się ją dobrze. Ja własnie walnąłem ją w kąt, po raz drugi zresztą. Warsztat autora w kreowaniu napięcia i historii mnie po prostu przytłoczył. Miała być to historia o Geralcie a jest o jakimś ciocie, którego pokonać może kilka bab pierdzących grochowinami. Kloaczy dowcip to pierwsza wtopa autora. Druga, to Wiedźmin, którego każdy robi w konia (sic!). Cześć, którą przeczytałem, zbudowana jest właściwie według jakiegoś prymitywnego schematu, jak w dowcipie z czasów PRL: „Leciał do nas Tow. Stalin! – Hura!; Ale samolot się zepsuł! – Łee!; Ale Tow. Stalin Wyskoczył na spadochronie! – Hura!; Ale spadochron się nie otworzył! – Łee!; Ale Tow. Stalin spadł na duży stóg siana! – Hura!; Ale w środku były widły! – Łee!” i tak dalej. „Szedł sobie Wiedźmin, ale dostał w ryja. Podniósł się poszedł dalej, ale porwali go czarodzieje. Uwolnił się i wracał do domu, ale osaczyli go zbrojni” (Sic!). Tak mnie to irytuje, że nie wiem czy zmuszę się do przeczytania reszty książki. Może Żona to zrobi – jest bardziej odporna.
    Kiedyś autor to był autor, pisał bo mu „w duszy grało”. Dziś autor, to rzemieślnik, który zarabia na chleb sztukowaniem kolejnych powiastek w ramach własnego bądź cudzego „uniwersum”, które się najlepiej sprzedaje. Stąd wszelkie „reboty, sekłele, prekłele, insajdery” i inne badziewia, które nie powinny powstawać. W ostatnich latach wielu autorów zmuszonych umowami, i materialnymi aspektami egzystencji zniża swoje loty. Musierowicz, Piekara, Pilipiuk a teraz jeszcze Sakowski.

  7. Chyba masz zawyżony próg bólu przy percepcji książek skoro czytało Ci się ją dobrze. Ja własnie walnąłem ją w kąt, po raz drugi zresztą. Warsztat autora w kreowaniu napięcia i historii mnie po prostu przytłoczył. Miała być to historia o Geralcie a jest o jakimś ciocie, którego pokonać może kilka bab pierdzących grochowinami. Kloaczy dowcip to pierwsza wtopa autora. Druga, to Wiedźmin, którego każdy robi w konia (sic!). Cześć, którą przeczytałem, zbudowana jest właściwie według jakiegoś prymitywnego schematu, jak w dowcipie z czasów PRL: „Leciał do nas Tow. Stalin! – Hura!; Ale samolot się zepsuł! – Łee!; Ale Tow. Stalin Wyskoczył na spadochronie! – Hura!; Ale spadochron się nie otworzył! – Łee!; Ale Tow. Stalin spadł na duży stóg siana! – Hura!; Ale w środku były widły! – Łee!” i tak dalej. „Szedł sobie Wiedźmin, ale dostał w ryja. Podniósł się poszedł dalej, ale porwali go czarodzieje. Uwolnił się i wracał do domu, ale osaczyli go zbrojni” (Sic!). Tak mnie to irytuje, że nie wiem czy zmuszę się do przeczytania reszty książki. Może Żona to zrobi – jest bardziej odporna.
    Kiedyś autor to był autor, pisał bo mu „w duszy grało”. Dziś autor, to rzemieślnik, który zarabia na chleb sztukowaniem kolejnych powiastek w ramach własnego bądź cudzego „uniwersum”, które się najlepiej sprzedaje. Stąd wszelkie „reboty, sekłele, prekłele, insajdery” i inne badziewia, które nie powinny powstawać. W ostatnich latach wielu autorów zmuszonych umowami, i materialnymi aspektami egzystencji zniża swoje loty. Musierowicz, Piekara, Pilipiuk a teraz jeszcze Sakowski.

    1. Adamie, sprawa jest bardzo prosta. Nie oczekiwałem wiele i DOKŁADNIE to dostałem, przeciętną książkę, świetną językowo, słabą fabularnie :)

  8. Jeszcze jakieś 20 % tekstu mi zostało do przeczytania i powiem tak: gdyby „Sezon burz” został wydany w 1993 roku, tak jak i pierwsze tomy o Wiedźminie, byłabym zachwycona… teraz pozostaje stwierdzić, że Sapkowski pomimo tego, że ma fajny styl, całość jest wciągająca, to jednak czegoś zabrakło i większość fanów sagi będzie rozczarowana.

    1. Zabrakło pomysłu, ale jestem przekonany, że to wprawka i badanie rynku przed czymś większym.

  9. Jeszcze jakieś 20 % tekstu mi zostało do przeczytania i powiem tak: gdyby „Sezon burz” został wydany w 1993 roku, tak jak i pierwsze tomy o Wiedźminie, byłabym zachwycona… teraz pozostaje stwierdzić, że Sapkowski pomimo tego, że ma fajny styl, całość jest wciągająca, to jednak czegoś zabrakło i większość fanów sagi będzie rozczarowana.

    1. Zabrakło pomysłu, ale jestem przekonany, że to wprawka i badanie rynku przed czymś większym.

  10. Napisałeś niepochlebny tekst i będziesz musiał jakoś z tym żyć teraz;-)
    Nie doczytałem do końca i tyle.
    Miałem pożyczoną książkę. Na dwa dni. Kolega miał jakąś niezwykle pilną pracę i łaskawie mi pożyczył przed swoim własnym czytaniem, bo ja mniemał rzuci się w wir przygód Geralta i zawali terminy. Właśnie zadzwonił i powiedział, że gdyby wiedział co to jest to by zostawił u mnie. Nie był zdziwiony jak wyraziłem brak zainteresowania.
    Dziękuję wszystkim bogom podziemnych światów, za to że szacowne Wydawnictwo, wbrew oczekiwaniom garstki fanatyków, nie wydało ebooka od razu. Bo bym kupił w ciemno i wtedy dopiero bym się wk….
    Sapkowski był w głupiej sytuacji, „prekłela” dorobili tfurcy tzw. filmu, „sekłela” (moim zdaniem znakomicie!) twórcy gry. Jeżeli chciał pokazać, że on tam coś „w środku” dołoży to mu nie wyszło. Szczególnie, że znaczna część obecnych fanów Geralta trafiła tam poprzez grę.

    1. Poradzę sobie ;-) . Ebook jest już nielegalnie dostępny wszędzie, więc trochę strzelili sobie w kolano. A co do „sekłela”, „preklela” lubi innego „..kuela” to mogę się z tobą założyć o piniądze lub alkohol, że będzie dalszy ciąg :)

    2. Wiem, że jest „ebook drugiego obiegu;-)”, ale ja chciałem zapłacić Sapkowskiemu. Nie chcieli, to nie… a tego nie ściągam.
      Mało jestem gotów zapłacić w dalszym ciągu za elektryczne „Miecz przeznaczenia” i „Ostatnie życzenie”, bo się mi papierowe rozlatują. Ale jak na złość jako ebooki wydali tylko Sagę, a te mi się nie rozlatują, bo mało używane są. Opowiadania górą i tyle:-)
      Z tym ciągiem dalszym to mnie załamałeś :-( Czy to nie jest niszczenie marki?

    3. Owszem to jest niszczenie marki, ale zadziałały tu po prostu prawa rynku.

  11. IMO Sapkowski stracił swoją figlarność. Pięcioksiąg to była całość i tak powinno zostać. Prawem jednak autora jest odcinać kupony od swej twórczości, rzecz w tym, w jakim robi się to stylu. Nowy Wiedźmin nie jest może wysokich lotów, ale dno to tez nie jest. Autorowi trudno bowiem stworzyć coś nowego, skoro całość zgrabnie otworzył i zamknął kilkanaście lat temu. Będzie tedy cykl obrastał w różne przybudówki, mam nadzieję, że nie skończy się to jak ze ŚP Nienackim i jego Samochodzikiem. Zobaczymy.
    Osobiście czeka jeszcze na to co Foryś dalej zrobi ze Sztejerem, Piekara z Madderdinem (zakręcony przykład rozbudowania Uniwersum) oraz Carey z Castorem (schematyczne jednakże te jego powieści bardzo). Nie czekam już na Wędrowycza – dla mnie to temat wyeksploatowany.

    1. Foryś ewidentnie się rozwija, to co ostatnio czytałem było sporo lepsze niż pierwsze spotkanie. Piekara nie skończy Madderdina, Careya nie lubię. Czekam na Lamorę, Kvote i Czerwone Szóstki :)

    2. Foryś ewidentnie się rozwija, to co ostatnio czytałem było sporo lepsze niż pierwsze spotkanie. Piekara nie skończy Madderdina, Careya nie lubię. Czekam na Lamorę, Kvote i Czerwone Szóstki :)

  12. Ja tam wolę wiedźmińską sagę niż Narrenturm, chociaż i Narrenturm bardzo mi się podobał – przede wszystkim jednak zaskoczył, bo nie spodziewałam się, że będzie sie podobał :P
    „Sezon burz” sie czyta i pewien niedosyt jest. Oczekiwania były z jednej strony wielkie – bo i sentyment do wiedźmina wielki – ale z drugiej strony miałam na uwadze to, że historia, która teoretycznie już została zakończona, nie będzie tak cudownie wznowiona, jakbym tego oczekiwała.
    Niemniej jednak przygody Geralta zawsze będą miały w moim sercu i na półce miejsce wyjątkowe :)

  13. Ja tam wolę wiedźmińską sagę niż Narrenturm, chociaż i Narrenturm bardzo mi się podobał – przede wszystkim jednak zaskoczył, bo nie spodziewałam się, że będzie sie podobał :P
    „Sezon burz” sie czyta i pewien niedosyt jest. Oczekiwania były z jednej strony wielkie – bo i sentyment do wiedźmina wielki – ale z drugiej strony miałam na uwadze to, że historia, która teoretycznie już została zakończona, nie będzie tak cudownie wznowiona, jakbym tego oczekiwała.
    Niemniej jednak przygody Geralta zawsze będą miały w moim sercu i na półce miejsce wyjątkowe :)

    1. Jak nie będzie wznowiona? A Geralt 100 lat później ;)

  14. Nie czytałam i nie zamierzam – nie moje klimaty. Ale ciekawa jestem tego pamiętnego spotkania autorskiego :) Czemu pozostawiło niesmak? Czy autor nie był chętny na rozmowę z czytelnikiem, czy też nie umiał wybrnąć z zadanych pytań/nie umiał odnieść się do Twojej wypowiedzi? Osobiście nie spotkałam się z taką sytuacją, ale zwykle nie zagaduję autorów po spotkaniach :)

    1. To było wtedy, kiedy jeszcze wbijałem pieczątkę z ekslibrisem do książek. Pan Sapkowski zobaczył przebijający tusz i zapytał z której biblioteki ukradłem podpisywana przez niego książkę. Nie zabrzmiało to niestety jak żart i nie był uprzejmy sprawdzić co tak naprawdę przebija.

    2. To było wtedy, kiedy jeszcze wbijałem pieczątkę z ekslibrisem do książek. Pan Sapkowski zobaczył przebijający tusz i zapytał z której biblioteki ukradłem podpisywana przez niego książkę. Nie zabrzmiało to niestety jak żart i nie był uprzejmy sprawdzić co tak naprawdę przebija.

  15. Nie czytałam i nie zamierzam – nie moje klimaty. Ale ciekawa jestem tego pamiętnego spotkania autorskiego :) Czemu pozostawiło niesmak? Czy autor nie był chętny na rozmowę z czytelnikiem, czy też nie umiał wybrnąć z zadanych pytań/nie umiał odnieść się do Twojej wypowiedzi? Osobiście nie spotkałam się z taką sytuacją, ale zwykle nie zagaduję autorów po spotkaniach :)

    1. To było wtedy, kiedy jeszcze wbijałem pieczątkę z ekslibrisem do książek. Pan Sapkowski zobaczył przebijający tusz i zapytał z której biblioteki ukradłem podpisywana przez niego książkę. Nie zabrzmiało to niestety jak żart i nie był uprzejmy sprawdzić co tak naprawdę przebija.

  16. Również nie czytała nic Sapkowskiego, aż wstyd mi, ale wszystko do nadrobienia :P

    1. Czemu wstyd? Nie każdy lubi. Najlepiej zacząć od opowiadań

  17. Mimo tego, że fantastykę lubię od zawsze, jeszcze nie czytałam owianego sławą „Wiedźmina”. Do tej książki zatem w ogóle mnie nie ciągnie.
    Recenzja dodana do wyzwania „Czytam Fantastykę”,
    serdecznie pozdrawiam :)

    1. Dzięki. Przeczytaj opowiadania i Narreturm jak znajdziesz czas, sagę sobie odpuść :)

    2. Dzięki. Przeczytaj opowiadania i Narreturm jak znajdziesz czas, sagę sobie odpuść :)

  18. Mimo tego, że fantastykę lubię od zawsze, jeszcze nie czytałam owianego sławą „Wiedźmina”. Do tej książki zatem w ogóle mnie nie ciągnie.
    Recenzja dodana do wyzwania „Czytam Fantastykę”,
    serdecznie pozdrawiam :)

    1. Dzięki. Przeczytaj opowiadania i Narreturm jak znajdziesz czas, sagę sobie odpuść :)

  19. Mimo tego, że fantastykę lubię od zawsze, jeszcze nie czytałam owianego sławą „Wiedźmina”. Do tej książki zatem w ogóle mnie nie ciągnie.
    Recenzja dodana do wyzwania „Czytam Fantastykę”,
    serdecznie pozdrawiam :)

  20. O to widzisz, ja też nie czytałam żadnych opinii zanim nie przeczytałam „Sezonu burz” i dlatego dopiero teraz to zaglądam. Mamy bardzo podobne odczucia, słaba fabuła, mnie się kojarzyła z questami w grach komputerowych, ale książka się broni (trochę) ciętością języka i obserwacji. Czytało się dobrze, ale wrażenie mam takie, że prawdziwy wiedźmin se ne vrati…

Dodaj komentarz