Nie próżnowałem :)

ksiazki stosSkoro wracam do świata żywych to postanowiłem na rozgrzewkę się pochwalić, ostatnio zdobywanie książek idzie mi nad podziw dobrze :)To co widać na zdjęciu to tytuły które ostatnio trafiły do mnie. Kupiłem tylko dwie Śliwki i Tappiego, Śliwki bo mam jeszcze rabat w bonito.pl, a Tappiego, bo Zielona Sowa  po zmianie osoby odpowiedzialnej za kontakt z blogerami się na mnie obraziła  (napiszę o tym wkrótce).

Książki Znaku wygrałem w merlin.pl, recenzja książki Zapach miasta po burzy zajęła u nich drugie miejsce w konkursie na recenzję miesiąca, w innym przypadku Katarzyna Michalak i Danielle Steel raczej by u mnie nie zagościły :) Americana jest od Bookeriady, a Resich-Modlińska i Hugo-Bader trafiły do mnie w pewnych dość interesujących okolicznościach, dziękuję darczyńcom bardzo serdecznie.

Od Targów Książki otrzymałem jeszcze wygraną w konkursie cegłę, która pewnie wystarczy mi na jakiś jesienny miesiąc :)

kuron

Jak widać trochę tego jest, książek do czytania mi nie braknie :)

11 komentarzy Dodaj swoje
  1. Uuuuuu… ale się wykręcasz, nie sianem co prawda tylko książkami;-)
    Z czytacza i pisacza (taki neologizm proszę korektę o pozostawienie bez zmian) zostałeś tylko zbieraczem?
    No chwilowo wybaczam po tym Twoim bliskim spotkaniu trzeciego stopnia z technologią (uchwyt do telewizora :-P) wszystko jest możliwe, ale dobrze, że powoli wracasz :-)

  2. „Łowca burz. Gwałtowne tornada, zabójcze huragany i niebezpieczne przygody w ekstremalnych warunkach pogodowych”

    Proponuję nowy artykuł, w którym będzie można wypisać długie tytuły książek, bezsensowne tytuły, głupie i te, które można by zamknąć w dwóch słowach :D Wpisuje na LC tytuł (wydawało mi się, ze Sapokowki miał taki tytuł, stad szukanie na portalu książki) i się zdziwiłam :D Taki długi tytuł, a można faktycznie zamknąć go w „łowca burz”

  3. Wiesz, zawsze się zastanawiam, ile w Tobie zostaje z tych hurtowo czytanych książek. Bo ja lubię wracać. Mało tego, jest we mnie potrzeba naumienia się na pamięć niektórych fragmentów – takich, co to wyrywają duszę z korzeniami. Oczywiście czytam też dla samego czytania, ale jednak myślę, że to może być zachowanie kompulsywne.

    1. Zostaje całkiem sporo bo to nie są jeszcze ilości hurtowe :) Ja nie czytam wcale tak dużo, około 60 rocznie to nie jest chyba nawet średnia blogera książkowego. Ostatnio też rzadziej staram się o jakieś współprace z wydawnictwami, bo przestałem mieć ochotę na książki które MUSZĘ przeczytać. A na koniec przyznam Ci się, że moja półka z nieprzeczytanymi jest zawstydzająco długa :)

    1. Zrobiłam dokładnie to samo. ;) Może uznają, że w Merlinie tylko kobiety recenzują. (Ach, te stereotypy…)

      PS. Ale może chociaż żonka się ucieszyła, co? ;)

Dodaj komentarz