You are here
Kulinarne Przeczytane 2015 

Jakubiak lokalnie – ciekawe gotowanie

jakuZrobił się nam kulinarny tydzień, ale co tam, przecież żeby czytać to trzeba jeść :). Tym razem o książce jednego z moich ulubionych telewizyjnych kucharz. Zapraszam.

Moją ulubioną kucharką pojawiająca się na małym ekranie była kiedyś Nigella Lawson, ale kiedy zeszczuplała i zaczęła być znana głownie z afer rodzinnych, to jakoś przestała być dla mnie wiarygodna. Te programy z kuchenną boginią zajadająca się obrzydliwie kalorycznymi potrawami potrafiły wzbudzić we mnie prawdziwie wilczy apetyt. Potem zdarzało mi się oglądać Jamiego Oliviera, ale nie wszystkie jego programy przypadły mi do gustu. Z zagranicznych produkcji kulinarnych bardzo lubię też Dwóch łakomych Włochów i skręcającego bardziej w stronę samego jedzenia niż gotowania Anthonyego Bourdain z jego Bez rezerwacji.
Tematyka kulinarna jest jednak tak popularna, że oczywiście pojawiło się także mnóstwo „krajowych” specjalistów i oczywiście każdy ma swój program. Pascal bardzo podobał mi się w wersji „wyjazdowej”, zwłaszcza w Azji, Okrasa czasem jak dla mnie zbyt mocno łamie te przepisy, a taki jeden mały koleś za okularkami, namiarów na niego za boga nie mogę odnaleźć, choć ma w swoim programie przepięknie sfilmowane gotowanie, to zawsze mnie irytuje i w sumie nie wiem czemu.

Jest jednak dwójka, którą zawsze oglądam z ogromną przyjemnością, to Gosia Molska i Tomasz Jakubiak. Oboje ci prowadzący mają jak dla mnie jedną cechę wspólną i nie chodzi tu bynajmniej o umiejętności kulinarne, bo skoro nie próbowałem ich potraw, to się nie wypowiem. Chodzi mi o taką jakąś bijącą od nich pasję, optymizm i radość szczególnie widoczne, kiedy gotują z produktów regionalnych.
Niedawno ukazała się książka kucharska Pana Tomka i zabrałem się za gotowanie z nim. Jak na razie pierwszy przepis za mną, to co widać na zdjęciu to schab z ciemnym sosem.schab

Książka jest świetnie wydana, dobrej jakości papier, ciekawe i różnorodne przepisy, znakomite zdjęcia, choć przyznam jednak szczerze, że na niektórych z nich Pan Tomek wygląda na 15 kilo młodszego ;) Przepisy podzielone są tematycznie, mamy zebrane razem potrawy z ryb, drobiu, innych rodzajów mięsa, przepisy wegetariańskie i kilka deserów. Są one nie wymieszane, ani nie podzielone na posiłki, jak to się ostatnio lubi zdarzać, ale pogrupowane według tego klucza. Propozycje kulinarne autora prezentują się ciekawie, na sporej części z nich odcisnął swój znak firmowy, czyli zaprezentował je w wersji nieco bardziej tłustej, niż można by się spodziewać w dobie tak ogromnej popularności produktów z dopiskiem fit. Ale w przecież nie od dziś wiadomo, że tłuszcz jest najlepszym nośnikiem smaku, więc może dlatego moja pierwsza próba kulinarna z tej książki tak pysznie smakowała :)

Jeśli chodzi o różnorodność i szczegółowość przepisów oraz jakość wydania, to tak jak pisałem wyżej mnie się podobało, nie mam poza jednym niewielkim jakiś zastrzeżeń do książki, ale można też znaleźć w sieci głosy krytyczne. Może to kwestia tego, że ja choć lubię gotować, to ograniczam się raczej do pewnej puli znanych i lubianych w rodzinie receptur, niezbyt często wybierając się w nowe kulinarne rejony. No ale z Jakubiakiem szkoda by było nie.
A to, co mnie się nie podobało, to już niestety znak czasów. Niezależnie od tego czy nazwiemy to product placement, czy po prostu reklama, to zbytnie promowanie niektórych wspierających wydanie książki producentów trochę irytuje podczas korzystania.

Informacja tramwajowa
Podobnie jak z chlebem, zdecydowanie lepiej do kuchni niż do komunikacji miejskiej

Podsumowanie:
Tytuł: Jakubiak lokalnie
Autor: Tomasz Jakubiak
Wydawca: Wydawnictwo Egmont
Do tramwaju: nie
Ocena kulinarna: 5/6

Related posts

Dodaj komentarz