You are here
Przeczytane 2015 

Stuhrmówka, czyli nie taki już Młody Stuhr

sthurmowkaKiedy wrzucałem na Facebooka zdjęcie tej książki, to oczywiście w komentarzach posypały się określenia „o Młody Stuhr”. Dla mnie również na wiek wieków Pan Maciej zostanie Młodym Stuhrem, ale nie czarujmy się, koleś koło czterdziestki ma prawo w jakiś sposób podsumować swoje życie. Zwłaszcza kiedy ma taki dorobek.

Przyznam szczerze, że zawsze się zastanawiałem dlaczego ktoś taki jak Pan Maciej zdecydował się na wyjazd z Krakowa, byłem przekonany, ze głównym motorem były po prostu pieniądze i trochę mnie to uwierało. Taki fajny facet, z rodziny z tradycjami krakowskimi i opuścił nas dla jakiejś tam Warszawy. Teraz, świeżo po lekturze jego rozmów z Beatą Nowicką muszę przyznać, że tak naprawdę nie miał po prostu wyjścia, inaczej na zawsze pozostałby synem swojego ojca, niezależnie od tego jak wielki ma talent.

Ale wracajmy do książki. Ostatnio jakoś często mam okazję poczytać książki będące jakąś formą wspomnień uznanych aktorów. Niedawno był Linda, potem Gołas i Pokora. Wszystko to zdecydowani starsi panowie niż Młody Stuhr, ale na pewno to, co ma do opowiedzenia Pan Maciej nie jest mniej ciekawe niż to, o czym mówili oni, no i sposób w jaki opowiada jest znakomity. Zaczynamy klasycznie od narodzin, następnie dość szczegółowe dzieciństwo i młodzieńcze lata, a potem dorosłość. Po dotarciu do tego momentu w soim życiu aktor zdecydował się trochę zmienić sposób snucia opowieści, okres młodzieńczo-krakowski to dość sporo informacji o jego życiu prywatnym, kiedy jednak docieramy do wyjazdu do Warszawy, do chwili kiedy zaczął grać w bardziej poważnym repertuarze, to znika z jego wypowiedzi prywatność. Widać, że po tym, co spotkało go w ostatnich latach stał się dużo ostrożniejszy i ta sfera pozostaje dla niego sprawą, którą nie chce się dzielić. Nie ma się co dziwić, nagonka której doświadczył przy okazji Pokłosia i problemów rodzinnych , zdecydowanie przekroczyła granice dobrego smaku.

Mógłbym spokojnie tak jeszcze ze trzy tysiące znaków zachwycać się tą książka, bo to naprawdę znakomita lektura. Ta kindersztuba Pana Macieja, ten poziom kultury i umiejętność budzenia sympatii wychodzi z niego podczas czytania co chwila, a mnie to bardzo pasuje. Zaskakuje natomiast jedna rzecz, przerywniki pomiędzy kolejnymi rozmowami to opinie współpracowników na jego temat i choć praktycznie wszystkie są pełne superlatyw, to nie znalazłem w nich jakiegoś oczywistego „włazidupizu” wygląda na to, że aktor dobiera znajomych bardzo umiejętnie.
Jednej rzeczy tylko mi szkoda, czy może nie tyle szkoda, co się obawiam. Kiedy czytałem o tym, co Maciej Stuhr aktualnie robi w teatrze, o tym co wystawia Krzysztof Warlikowski, to odniosłem wrażenie, że to nie jest niestety sztuka dla mnie, chyba bym jej do końca nie zrozumiał. Ale ja prosty facet jestem i wciąż bawi mnie żart kabaretu Pana Maćka z listami dialogowymi.

Polecam zdecydowanie wszystkim, i tym którzy aktora lubią, i tym u których niekoniecznie budzi sympatię. To momentami zaskakująco mądra lektura, zwłaszcza, że to nadal Młody Stuhr.

P.S.
Panie Macieju zdaję sobie sprawę, że szanse na to, że Pan przeczyta ten tekst są naprawdę znikome i nie próbuję tu nikogo kokietować, patrzę po prostu realnie. Jednak chciałem na koniec napisać, że mimo Pana wątpliwości są jednak ludzie, którzy widzieli Nowe szaty króla, nawet dorośli ludzie i niektórzy z nich uważają zarówno cały film, jak i Pański dubbing za znakomite.

Informacja tramwajowa
Ja bym nie brał, zdecydowanie jest to książka warta czytania w większych kawałkach niż dwa, trzy przystanki. Ale zabranie jej do pociągu to już całkiem dobry pomysł.Można też sięgnąć po Zwierciadło, w którym znaleźć można felietony Pana Maćka.

Podsumowanie:
Tytuł: Stuhrmówka, czyli gen wewnętrznej wolności. Maciej Stuhr w rozmowie z Beatą Nowicką
Autor: Maciej Stuhr, Beata Nowicka
Wydawca: Znak
Do tramwaju: tak
Ocena czytadłowa: 6/6
Ocena bezludnowyspowa: 5/6

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję księgarni internetowej

logo_bonito

Related posts

6 thoughts on “Stuhrmówka, czyli nie taki już Młody Stuhr

  1. Świetna książka, z gatunku tych, o których trudno pisać, takie są dobre. Taak, ja też cały czas myślę o autorze w kategoriach „Młody Stuhr”…

    1. Janek

      Zastanawiam się tylko czy tak będzie zawsze, czy tylko do momentu, kiedy odejdzie Pan Jerzy.

  2. Na razie to książka wędruje na listę „kiedyś, na przykład w przyszłym roku przeczytam” skoro taka dobra.
    Ja nie o tym. Powiedz jak ma jeden czterdziestolatek o innym czterdziestolatku mówić? Pan w średnim wieku? No nie …oczywiście, że młody! Po pięćdziesiątce można zacząć mówić młodszy Stuhr, też ładnie brzmi :-D

    1. Janek

      Wiesz co, to jest tak, że ja jestem w średnim wieku, kumpel z roboty który ma 42 jest w średnim wieku, a on? On jest Młodym Stuhrem :)

      1. Krakowski smog Wam szkodzi ;-) Średni wiek zaczyna się teraz po pięćdziesiątce… :-P

  3. […] Maciej Stuhr, prawdopodobnie nigdy nie sięgnąłbym po tę książkę; to podczas czytania jego Stuhrmówki dowiedziałem się o ekranizacji, w której jeden z moich ulubionych aktorów brał udział. To […]

Dodaj komentarz