Shantaram, czyli nuda, panie!

shantaramPodchodziłem do tej książki dwa razy. Za pierwszym razem pełen ekscytacji, ciekawości i nadziei na świetną lekturę. Niestety nic z zapowiadanej cudownej historii nie czekało tam na mnie. Za drugim podejściem postawiłem na determinację. Na chęć przeczytania książki, na przymus zakończenia tego, co się zaczęło. Takie działanie pomogło mi z Terrorem, który bardzo mocno zachwycił wielu, to mnie trochę jakby mniej. Niestety z  Shantaram nie wyszło.

Książka znużyła mnie wyjątkowo, powtórzenia, całe strony z których nic nie wynika może są ok, jeśli można się zachwycić czymś innym. We wspomnianym wcześniej Terrorze przynajmniej język Simmonsa czarował wtedy, kiedy akcja kulała. Tutaj tego nie ma, powtarzanie w kółko tego samego, wplatanie jakiś przedziwnych filozofii i sugerowanie, że w biedzie i upokorzeniu tkwi jednak jakaś magia zupełnie do mnie nie przemawiają. Może druga połowa książki ma w sobie coś więcej, ale moje zniechęcenie jest zbyt duże, żeby próbować brnąć.

Jeśli chcecie przeczytać coś ciekawego o Azji, to sięgnijcie po Samsarę Tomka Michniewicza, Pierwsza wyprawa Nepal Kingi Choszcz, czy Małych książąt Conora Grennana. Przy żadnej z nich nie usnąłem, czy Shantaramie niestety tak.

Informacja tramwajowa
Nawet gdyby to była pasjonująca lektura, to zdecydowanie nie nadaje się do tramwaju, twarda oprawa i 800 stron skutecznie uniemożliwiają jej wygodne czytanie w komunikacji miejskiej.

Podsumowanie:
Tytuł:  Shantaram
Autor: Gregory David Roberts
Tłumaczenie: Maciejka Mazan
Wydawca: Wydawnictwo Marginesy
Do tramwaju:
nie
Ocena czytadłowa: bez oceny
Ocena bezludnowyspowa: bez oceny

15 komentarzy Dodaj swoje
  1. Ojej, naprawdę? Ja czytałam „Shantarama” lata temu, i nawet zastanawiałam się ostatnio, czy sobie nie odświeżyć, ale tak bardzo mi się podobał, że nie chcę się rozczarować przy ponownej lekturze.

    1. Dla mnie za dużo dreptania w kółko i pseudofilozofii :/ Ale nie upieram się, mój gust czytelniczy zaliczyć czasem należy do plebejskich ;)

  2. No patrz. A dla mnie to była zachwycająca książka, z tego co pamiętam (bo czytałam już dość dawno temu). Tylko mnie znużyły nieco walki, ale to już pod koniec książki, miałam prawo czuć się zmęczona.

Dodaj komentarz