Sanatroium

Nie przypuszczałem, że pobyt w dziennym sanatorium z 4-latkiem to tak ciężki kawałek chleba. Przychodzę do domu wieczorem i padam. O ile czytać jeszcze mam siłę, to pisać już nie bardzo. Mam nadzieję, że 25 marca powrócę jednak do świata żywych :)

8 komentarzy Dodaj swoje
    1. Dzięki :). dziecko jest w domu, tylko cały dzień jest wywrócony do góry nogami. Rano o ósmej zjeżdżamy do kopalni, o 14 wyjeżdżamy i zawożę go do babci. A potem do roboty i lekko zmięty jestem.

Dodaj komentarz