Życia mi nie starczy…

Zdecydowanie uwielbiam wchodzić w posiadanie książek, czytać też lubię, ale nie zawsze udaje się tyle „połknąć” ile człowiek by chciał. W związku z tym, że coś mnie dopadł dziś totalny brak weny postanowiłem wrzucić kolejną notkę stosikową. Zaczynam się obawiać, że jeśli książek będzie przybywało w takim tempie, to wkrótce będę musiał wynająć jakieś mieszkanie tylko dla nich. Po lewej wynik działań listonosza:

  • Gapiszon i wędzone morze
  • W pewnym teatrze lalek
  • Wiking Vulgar i zdobywcy owsianych ciasteczek 
  • Wiking Vulgar i wielkie igrzyska
Maluch będzie miał czego słuchać i co oglądać.
Tutaj mamy zakup własny, czyli komplet przygód właścicielki Kobiecej agencji detektywistycznej nr 1. Część pierwszą podarowała mi Viv a potem jakoś poszło :)

Evanovich i Śliwki nabyłem korzystając z niewielkich promocji, bo jakoś nikt nie chce tego przeceniać, a Wołanie kukułki udało się się wygrać w jednym z blogowych konkursów.

I na koniec takie tam z Wydawnictwa Literackiego.

21 komentarzy Dodaj swoje
  1. Ja już czuję prawdziwy wstręt do książek. Tzn. do ich nabywania. Już przechodzę do etapu, że wolę coś wypożyczyć z biblioteki niż mieć własne. Choć znowu poluję np. na promocję w Znaku, aby kupić to piękne wydanie „Biesów” do kompletu serii 50 na 50, które być może w lepszej oprawie będzie mi się chciało czytać niż ten popękany, zniszczony egzemplarz z Jagiellonki…

  2. A że Zycia mi nie starczy to już wielokrotnie powtarzałam… ale przystopowałam z kupowaniem :) Teraz znaczną część „przybywających” to recenzyjne. Aha, no i prenumerata Czarnej Serii…

  3. Evanovich! Rowling! <3
    Oj tam, oj tam… ktoś musi napędzać rynek wydawniczy, padło na nas :D Ja w tym miesiącu skorzystałam z rabatu bonito i kupiłam 2 Śliwki dla siebie i jedną J.D. Robb dla mamy :)

    1. Musi! Jak już kompletuję, to po całości – kiedyś się zawezmę i choćby nie wiem co kupię wszystkie :D Żałuję tylko, że pare dobrych ofert mi uciekło przez totalny brak kasy… To boli najbardziej.

  4. A ja mam małe mieszkanie i dlatego kupiłem Kindla. W trakcie moich przeprowadzek największy ciężar zawsze stanowiły książki. Powiedziałem dosyć, w końcu nie jestem dzieckiem, nie muszę oglądać cud obrazków na papierze, chodzi przecież o czytanie. Niestety kindle nie wybawia od nadmiaru czytadeł i braku czasu na ich konsumpcję. Jasny gwint, dlaczego nie było kindli jak miałem 12 lat :(

Dodaj komentarz