Asteriks w ItaliiKomiks 

Asteriks w Italii, czyli klasyczna seria wciąż warta uwagi

„Asteriks w Italii” to kolejny komiks stworzony bez udziału pierwotnych twórców tej serii. Można odnieść wrażenie, że odejście Uderzo to coś, co zdecydowanie wyszło małemu Galowi na dobre. Tym razem dwuosobowa ekipa weźmie udział w wyścigu rydwanów w Italii. Kraju, który tylko z pozoru jest tym samym, co Rzym.

Ikona popkultury

Asteriks, a właściwie cała galijska wioska, w której mieszka nasz bohater wrosły się w komiksową, a właściwie w popkulturową rzeczywistość bardzo mocno. Jeden mały, drugi duży, jeden sprytny, drugi mniej, jeden silny, drugi tylko wtedy, kiedy jest na wspomagaczu. Podobne duety pojawiają się często, ale Asteriks i Obeliks są jedyni w swoim rodzaju. Kiedy odszedł Rene Goscinny, twórca scenariuszy do ich przygód, serię kontynuował Uderzo, rysownik. Przez chwile było całkiem dobrze, ale w pewnym momencie fabularnie było coraz gorzej. Owszem graficznie wciąż widać było świetną jakość tych historii, ale za sprawą kiepskich scenariuszy albumy były coraz słabsze. Najgorszym z nich moim zdaniem był „Kiedy niebo spada na głowę”, ostatni regularny tom, jakiego autorem był Uderzo. Chyba ktoś poszedł w końcu po rozum do głowy i za sterami zasiadł Jean-Yves Ferri, a rysunkami zajął się Didier Conrad. Okazało się to znakomitym posunięciem.

Pierwsze koty za płoty

Ich pierwszym wspólnym dziełem był „Asteriks u Piktów”, już on był zdecydowanie lepszy od ostatniego dzieła Uderzo. Potem pojawił się jeszcze lepszy „Papirus Cezara”, a teraz dostajemy album pod tytułem „Asteriks w Italii”. Widać, że panowie coraz lepiej czują konwencję, coraz lepiej rozumieją świat stworzony przez wielkich mistrzów i tworzą naprawdę niezłe albumy. Graficznie seria nie zaliczyła nigdy wpadki, nowe postacie, które tworzy Didier Conrad prezentują się znakomicie, w tym albumie za sprawą uczestników wyścigu mamy ich naprawdę dużo. Jean-Yves Ferri natomiast w roli scenarzysty rozwija się z albumu na album. W Piktach zarzucano mu kalkę niektórych pomysłów znanych z wcześniejszych albumów. Tutaj właściwie czegoś takiego nie ma, jedyną rzeczą, która skojarzyła mi się z wcześniejszymi historiami jest rydwan. Swoją droga wykorzystywany w zupełnie innym celu.

Szczerze polecam

Podobało mi się naprawdę bardzo, jest zabawnie, znakomicie graficznie, Galowie robią swoje, a postacie stające z nimi w szranki są świetne. Zwłaszcza Sarmaci będący połączeniem Rosjan, Kozaków i tego co kojarzy się niektórym z komunistami. Polecam nie tylko miłośnikom serii. A uczestnicy wyścigu wyglądają tak:

Podsumowanie:

Tytuł: Asteriks w Italii
Scenariusz:  Yves Ferri
Rysunki:  Didier Conrad
Tłumaczenie: Marek Puszczewicz
Wydawca: Egmont
Do tramwaju: komiksów nie czytamy w tramwaju :)
Ocena czytadłowa: 5/6
Ocena rysunkowa: 6/6

Powiązane posty

2 Thoughts to “Asteriks w Italii, czyli klasyczna seria wciąż warta uwagi”

  1. Zawsze darzyłam ciepłymi uczuciami Asterixa i Obelixa, chociaż znam ich głównie z filmów, a nie komiksów. Wciąż mam nadzieję, że kiedyś zajrzę do pierwowzórów, więc dobrze wiedzieć, które tomy mogą być trochę słabsze i co się za tym kryje za historia zsmieszania z rysownikami i scenarzystami;)

  2. Ciekaw jestem niezmiernie, jak Asteriks spodoba się moim synom. Ja bardzo miło wspominam komiksy i filmy animowane. Pamiętam tez, że komiksy musiałem pożyczać, bo były zawsze dość drogie. Na szczęście miałem od kogo.

Dodaj komentarz