ZwierzokracjaNajnowsze wpisy 

Zwierzokracja, czyli zwierzaki są ważne

Zwierzaki są ważne. To bezdyskusyjna sprawa, dla wielu z nas oczywista. ale nie czarujmy się, nie dla wszystkich. Przyznam się szczerze, że sam jeszcze nie tak dawno sięgałem na półkę z jajkami bez specjalnej zadumy. Teraz świadomie nie kupuję klatkowych, ale na pewno są w Polsce osoby, które nie wiedzą co oznacza trójka na początku jajecznej pieczątki.

Zwierzokracja

Pokolenie dzisiejszych czterdziestolatków jest zdecydowanie lepiej wyedukowane w zakresie praw zwierząt i ich potrzeb, niż pokolenie ich rodziców. Na pierwszy rzut oka wygląda, że z czasem powinno być tylko lepiej. Ja bym jednak nie był takim hurraoptymistą. Bez świadomych wyborów ze strony konsumentów wielkie koncerny, czy firmy produkcyjne ot tak nie zrezygnują z wielu praktyk. To my używając swoich portfeli możemy je do tego zmusić. Jajka to tylko wierzchołek góry lodowej. Świadomy wybór kosmetyków, mięso, które niekoniecznie pochodzi z dużej komercyjnej hodowli czy psy mieszkające w odpowiednich warunkach to kolejne kroki. Uwierzcie mi, w Polsce wiele jest do zdziałania w tym zakresie, sam się przekonałem o tym działając okazjonalnie jako wolontariusz w fundacji Dog Rescue. Prawa zwierząt regularnie są u nas łamane.

Edukacja

Co zrobić, aby było lepiej? Podsuwać dzieciom takie tytuły jak Zwierzokracja, która trafi nawet do najmłodszych czytelników. W prosty sposób wyjaśnia związki pomiędzy ludźmi, a zwierzakami. Pokazuje rożne elementy tego trudnego czasem związku. Jeszcze przecież nie tak dawno cyrk oparty na zwierzętach był czymś oczywistym, teraz coraz częściej mówimy mu nie. I nasze dzieci też. Ale to za sprawą Zwierzokracji będzie nam łatwiej je przekonać do niektórych zachowań, takich jak choćby nie pukanie w szybę w sklepach zoologicznych, czy zbieranie po swoim psim pupilu.

Podsumowanie

Zwierzokracja to pozycja udana, choć nie pozbawiona wad. Porusza naprawdę dużo spraw, pokazuje w interesujący sposób otaczający nas świat zwierząt. Do tego sięga także do historycznych relacji na linii – my – nasi bracia mniejsi i uczy do nich szacunku. Autorka znakomicie zilustrowała wszystko o czym pisze, czasem zabawnie, czasem nieco strasznie. Zarówno mój dziesięcioletni syn, jak i ja mieliśmy frajdę z lektury.
Właściwie tylko jedna rzecz odrobinę mi zgrzytnęła, miałem w pewnym momencie wrażenie, że autorka chciała „upchnąć” jak najwięcej spraw w jednej książce i wyszło to nieco chaotycznie. Może warto by było podzielić tę zwierzęcą opowieść na dwie? Byłoby ciekawiej najpierw poczytać o historii zwierzo-ludzkiej, a potem uświadomić młodemu odbiorcy, co może zrobić, aby zwierzętom żyło się lepiej. Chętni do zakupu na pewno by byli, bo Zwierzokracja jest zarazem świetna, jak i ważna.

Info:

Tytuł: Zwierzokracja
Tekst i rysunki: Ola Woldańska-Płocińska
Wydawca: Papilon
Do tramwaju:
niekoniecznie

Powiązane posty

Dodaj komentarz