You are here
Przeczytane 2014 

Gdzie będziemy po czyli „Niebo dla średnio zaawansowanych”

 

nieboTo właściwie powinien być wpis na wczoraj, ale nie udało się go skończyć.Polska to państwo katolickie, moim zdaniem jednak tylko teoretycznie. Zaraz mi powicie, ze nieprawda, że biskupi mieszają się do polityki, że kościół ma obrzydliwy wpływ na nasze życie i przytoczycie całą masę argumentów. Ja się może częściowo z nimi zgodzę, ale będę się upierał z tą teoretycznością. Dlaczego? Nawet wierzący szczerze, naprawdę i bez picu, Ci którzy chodzą co niedziela do kościoła, a do spowiedzi nie tylko od święta mają bardzo powierzchowną wiarę. Najczęściej wiedza o religii kończy się tylko na podstawowych prawdach wiary i 10 przykazaniach.

Sięgnąłem po książkę Niebo dla średnio zaawansowanych, żeby prawie z pierwszej ręki dowiedzieć się, co oficjalnie wiadomo o tym co czekać powinno na katolika po śmierci. Szymon Hołownia rozmawia w niej bowiem księdzem Grzegorzem Strzelczykiem, znanym teologiem i wspólnie próbują odpowiedzieć na wiele pytań dotyczących tego czy istnieje życie po śmierci.  Zakładałem, że dowiem się czegoś interesującego, w końcu obaj panowie to nietuzinkowi ludzi.

Zawiodłem się, niestety. Rozmowy dotyczyły bardzo szerokiego spektrum spraw związanych z niebem, śmiercią i sprawami duchowymi. Panowie gadali nie tylko o niebie jako miejscu, stanie, nie tylko o tym co z ciałem i bliskimi, ale także o czyśćcu, końcu świata i śpiewaniu hymnów pochwalnych. Fajnie, ale nic z tego dla mnie nie wynikało, to było jakieś takie gadanie dla gadania, bez jakiejś konkretnej, szerszej refleksji.

Dopiero na końcu zorientowałem się skąd to może wynikać. Niebo dla średnio zaawansowanych to bowiem zapis programów telewizyjnych z religia.tv. Pewnie trochę poprawionych, ale jednak bazowano na rozmowach przed kamerą. A tu raczej zbyt głębokiej refleksji nie należy się spodziewać, przecież w telewizji są jednak pewne ograniczenia.

Podsumowując podobało się trochę, ale nic niestety nie wniosło do mojego życia.

Informacja tramwajowa
Jak chcecie bierzcie, ale ja bym odpuścił. W tramwaju nie wyniesie się z niej nic, w domu jeszcze coś można wyciągnąć. A do tego twarda okładka która kluje w plecy
Podsumowanie:
Tytuł: Niebo dla średnio zaawansowanych
Autor: Szymon Hołownia, Ks. Grzegorz Strzelczyk
Wydawca: Wydawnictwo ZNAK
Do tramwaju:  niekoniecznie
Ocena czytadłowa: 3/6
Ocena bezludnowyspowa: 2/6
Za książkę dziękuję serdecznie Kasi z Przekładańca kulturalnego

Related posts

9 thoughts on “Gdzie będziemy po czyli „Niebo dla średnio zaawansowanych”

  1. Czytałam „Tabletki z krzyżykiem” autora, dość dawno co prawda, ale miło wspominam ten tytuł. Chciałabym sięgnąć również po inne książki autora.

    1. Janek

      Ta jest akurat najsłabsza ze wszystkich jego autorstwa które czytałem

  2. Polska to kraj teoretycznie religijny – jeśli chodzi o zwykłych ludzi. To dla mnie oczywiste. Natomiast nie-TEORETYCZNIE jeśli chodzi o politykę, która wciska religię na silę wszystkim – wierzącym i nie wierzącym, czy tego chcą czy nie. Tyle w temacie „życie a teoria”. Natomiast co do książki, to jest ona dla mnie wypełniona iście fantasmagoryczną treścią – takie dywagowanie o czymś, o czym nikt nie ma ZIELONEGO pojęcia. Wypowiedziałam się o tym dosyć obszernie w swojej recenzji. Z książek Hołowni najlepsze dla mnie były Kościół dla średniozaawansowanych, a przede wszystkim Bóg, kasa i rock & roll.

    1. Janek

      Z tym brakiem ZIELONEGO pojęcia to bym aż tak się nie upierał. Jeśli ktoś jest wierzący, to dla niego większość z tego jest kwestią właśnie wiary, a nie wiedzy :)

  3. Może powinieneś sięgnąć po wersję dla zaawansowanych. ;) Mnie wystarczy nawet takie gdybanie (jeśli nie jest oklepane) do poszerzenia horyzontów i autorefleksji.

    1. Janek

      Ale właśnie ja nie jestem zaawansowany :)
      Trochę mam wrażenie, że Panowie poszli w uproszczenia, ale winię za to głównie formułę programu telewizyjnego.

      1. Powiem tak, jak ich czytając co chwilę się zatrzymywałam i oswajałam ich perspektywę, która dla mnie była szalenie ciekawa i inspirująca, następnie konfrontowałam to z moimi poglądami i wizjami, a potem jeszcze leciałam do kuchni, gdzie mama gotowała obiad i z nią analizowałam pewien poruszany przez rozmowców aspekt wiary, o którym wcześniej kiedyś sobie rozmawialyśmy. Tak swoją drogą, mama teraz ją czyta i się strasznie wkurza, że nie może z nimi polemizować, bo uważa, że dobierają niewłaściwe przykłady. Chyba skończy się solidnym mejlem do Hołowni… ;)

  4. A ja właśnie czekam na tę książkę. Cenię Hołownię za próbę takiego bardziej normalnego tłumaczenia spraw związanych z wiarą i tradycjami kościoła.

    1. Janek

      Życzę lepszego odbioru niż mój. Według mnie temat świetny, pomysł dobry , ale zbyt spłycony.

Dodaj komentarz