Książka na bezludną wyspę

Tak mi wczoraj do głowy wpadło pytanie. Ciąg skojarzeń który do niego doprowadził był wyjątkowo idiotyczny, więc nie będę o nim pisał, ale temat jest chyba odpowiedni na koniec roku. Pewnie już ktoś nad tym dumał i pytał, ale jakoś ostatnio nie widziałem żadnego plebiscytu, rankingu czy choćby notki w tej sprawie. 
Jeśli możecie to podrzućcie w komentarzu swoje typy książkowe zajmujące w waszych prywatnych TOP 10 pierwsze miejsce w kategorii książka, którą biorę na bezludną wyspę. Tylko jedną, nie będąca poradnikiem Jak w tropikach przeżyć lato czy też Jak ze skóry rekina wykonać gustowne bambosze :)
U mnie to będzie Ojciec chrzestny, a u Was?
46 komentarzy Dodaj swoje
    1. To byłaby chyba zbyt trudna przeprawa ;)
      Zresztą gdzie by tam moje skromne argumenty po jednym, zachwycającym co prawda, przeczytaniu mogły się równać z Twoimi przemyśleniami po dwudziestu razach z „Ojcem…” :D
      Ja oczywiście nie odpuszczę i niebawem zaserwuję sobie chyba powtórkę, ale na razie jestem jeszcze malutki.

    1. Ja dumnie powtarzam, że podołałem w liceum i pan Bułhakow w „lekturnianym” rankingu trzyma się wysoko przy panu Kafce, Bułhakowie, Camusie… I nieco przed Schulzem czy Prusem ;)
      Ale nawet zazdroszczę „Mistrza i Małgorzaty” przed sobą – nic, tylko nadrabiać!

  1. Po pierwsze – żądać od człowieka, który przeczytał w życiu więcej niż jedną książkę, (więcej niż dziesięć, niż sto, niż tysiąc……….) żeby wybrał tę jedną jedyną to jest… sadyzm, mobbing i kilka innych wyrafinowanych metod tortur psychicznych w jednym;-) Za takie coś to Ci Janek życzę, żeby spotkało Cię to, co tego miłego pana w „Studnia i Wahadło” Poe’go :-P
    Po drugie – w niektórych książkach o rozbitkach to do nich w końcu przypływa taka ładna, solidnie okuta i wodoodporna skrzynia pełna różnych ciekawych rzeczy, w tym książek np. formatu in quarto w bibliofilskich oprawach. To ja chcę od razu zabrać taką skrzynię:-)
    Po trzecie – i tak nie jestem w stanie zdecydować co mam włożyć do tej skrzyni…;-)
    Po czwarte – może być wielotomowe wydanie?

    Tak wykręcam się od odpowiedzi :-P

    No dobrze, przed udaniem się na bezludną wyspę najpierw pójdę do introligatora i poproszę, żeby wspólnie oprawił „Ziemiomorze” (ten omnibus co ostatnio się ukazał) Ursuli Le Guin, i „Mistrz i Małgorzata” Bułhakowa…

    1. Jak już zaplanujemy tę wycieczkę, tzn. katastrofę chyba (wiadomo jak bezludna wyspa, to musi być jakaś katastrofa;-)) to musimy namówić Oisaja, żeby zamiast „Ojca chrzestnego” wziął „Tajemniczą wyspę”, wtedy zupełnie jak Cyrus Smith i spółka ładnie zagospodarujemy wyspę i będziemy mieć nawet elektryczność. Wtedy nasze Kindle (i inne czytniki) będą mieć jedzonko i już. Każdy naładuje czytnik do pełna ebookami i będzie się czym wymieniać do upadłego.
      Tu uwaga do Secrusa, żeby nam oszustwa nie sugerował. Ebook to zgodnie z polskim (unijnym zresztą też) prawem to nie książka tylko usługa (23% VAT)! Usług to możemy wziąć ile chcemy, a książkę to faktycznie tylko jedną:-P

    1. Też mi Julio chodził po głowie, ale się nie mogłem zdecydować czy „Gra w klasy”, czy „Opowieści o kronopiach i famach”, czy wreszcie „Opowiadania”…. „Zdrowie chorych” jest dla mnie mocnym argumentem za… ale wiadomo osiołkowi dano wybór, a potem padł z wyczerpania przy podejmowaniu decyzji… czy jakoś tak;-)

    2. Dominiko, ja też mam nadzieję, że mamy trochę czasu…:-)
      To może napisz u siebie o „Opowiadaniach”, a ja hmmm… o „Opowieściach o Kronopiach i Famach” i niech wtedy Don Oijsaj zadecyduje…. (zasięgając rady reszty rozbitków?) ;-)

    1. Teoretycznie macie rację. W końcu postawiłem przecież na „Ziemiomorze” :-)
      Tylko jak sobie, zaraz na początku listopada, kupiłem ten omnibus od Prószyńskiego i postawiłem na honorowym miejscu na półce to patrzymy sobie na siebie, i patrzymy… i się właśnie boję, że jeśli to wszystko jest wreszcie w jednej książce, to jak ją wezmę do ręki i zacznę czytać to się zapętlę… i się inne książki zaczną awanturować;-)
      Ciężki jest los czytającego… Nie-czytający to mają lepiej;-) Pomijając drobny fakt, że są, hmmm… nie wypada używać słów obraźliwych, prawda?

Dodaj komentarz