You are here
Książka 

Viv realnie kryminalnie – „Wina”

wina-vivZawód prawnika, szczególnie adwokata, uznawany jest wciąż za jeden z najbardziej nobliwych i prestiżowych. Za adwokatem stoją lata studiów, tysiące przeczytanych stron, wiele spraw, które rozwiązano pod szyldem swego patrona, nim wreszcie osobnik taki zostanie dopuszczony do samodzielnego wykonywania zawodu. Lecz tak naprawdę obok prestiżu pojawia się też paradoks, o którym już rzadko kiedy się myśli. Bowiem, z pewnymi wyjątkami, prawnicy zmuszeni są do pracy na samym dnie. Te lata studiów, te strony komentarzy, te pierwsze sprawy, wszystko to podejmuje się, wciąż w atmosferze wchodzenia na Olimp, po to by następnie, zaraz po ślubowaniu, zejść na tzw. margines, i spędzić tam swoje zawodowe życie. Pomyślcie sami – adwokata rzadko kiedy, naprawdę rzadko kiedy, potrzebują ludzie niewinni. Organy ścigania i wymiar sprawiedliwości nie jest aż tak dziurawy, jak starają się nam wmówić media. Przed sąd trafiają zatem często ludzie winni. Z porad radcy prawnego korzystać muszą (chcą) zwykle pieniacze – większość spraw, które stają przed sądem, można by rozwiązać negocjacjami, odbytymi w spokojnej, profesjonalnej atmosferze. Prokurat ma już zupełnie przechlapane, sprowadzony do rangi urzędnika, ma tą wątpliwą przyjemność asystowania przy każdym znalezionym trupie. O komorniku nawet nie wspomnę – bo eksmisja to dla niego żadna przyjemność. Tak też, wychowywani na elitę społeczeństwa, tak naprawdę w wielu przypadkach częściej kontaktować się muszą z panem Staszkiem, pseudonim Wytrych, niż z intelektualistami.

 Jest też inny problem z wykonywaniem tego zawodu. Wina. Jest wina w sensie prawnym, tą określają przepisy. Ale jest też ta druga wina – moralna, za pomoc. Jeśli adwokat broni gwałciciela czy pedofila, często wie, czy jego klient jest winny czy nie. Ale jego praca polega na wybronieniu go, uchronieniu od odpowiedzialności. Inaczej sam zostanie pozbawiony prawa do wykonywania zawodu. Sędzia też często wie, że sprawiedliwość z przepisami nie zawsze idzie w parze. Ale musi te przepisy stosować. O tych dylematach pisze Ferdinand von Schirach. Po świetnym tomie opowieści ze swojej praktyki adwokackiej Przestępstwo, tym razem bierze on na tapetę winę. Przy czym Wina nie jest jednoznaczna. Schirach wybrał ze swoich spraw te niejednoznaczne. Wina pełna jest krótkich tekstów, w których opisano z możliwie duża szczegółowością przebieg tych spraw, które odbiegają od klasycznych kryminałów tak bardzo, że czasem czytelnik zastanawia się, czy tam w ogóle mowa jest o jakimś przestępstwie. Innym razem jest ono ewidentne, a jednak zakończenie procesu nas zaskoczy. Czytając tą książkę, początkowo miałam wrażenie, że są one przypadkowe i o niczym. Jednak w pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że wspólnym mianownikiem jest tu… wina. Wina przestępców, wina prawników, wina świadków i wina systemu. Bo rzadko kiedy jest tylko jeden winny.

Myślę, że warto tą książkę przeczytać, w szczególności, gdy się nie jest prawnikiem. Schirach dużo mówi o tym zawodzie, i to nie w sposób budzący współczucie, o nie, ale pozwalający wiele zrozumieć. I chociaż nie tak epicka i ciekawa jak Przestępstwo, Wina jest ważną książką. O winie.

Moja ocena: 4/6
Ferdinand von Schirach Wina
Tłum. Anna Kierejewska
Wyd. WAB
Warszawa 2012

Książka przeczytana w ramach Wyzwania Miejskiego (Berlin).

Related posts

7 thoughts on “Viv realnie kryminalnie – „Wina”

  1. Von Schirach świetnie pisze krótkie teksty, te opowiadania to mistrzostwo świata. Popełniona przez niego powieść była już sporo słabsza. Na podstawie opowiadań powstał zresztą genialny serial – jeden z lepszych kryminalnych w ogóle, a już z niemieckich to na pewno pierwsza liga.

    1. Viv

      Nawet nie wiedziałam, że Schirach napisał również powieść. Wyszła ona w ogóle po polsku? „Przestępstwo” podobało mi się bardziej, ten tom początkowo nie zachwycał, dopiero po odłożeniu książki na półkę treść tych tekstów „wsiąkła” we mnie. Mało jest takiej realistycznej, prawniczej literatury.

      1. „Sprawa Colliniego” – to tytuł tej powieści. I masz rację, nie ma zbyt wiele tego typu literatury. Jest nie tylko realistyczna, ale i ma to „coś”, ten zadzior, który zostaje…

  2. „Przestępstwo” sobie przesłuchałam i masz rację, że niby nic specjalnego, ale jak się zastanowić, to coś te historie w sobie mają. Hej, to mam książkę na wyzwanie, bo to też Berlin :) Tylko recenzji jeszcze nie mam…

    1. Viv

      „Przestępstwo” mi się bardziej podobało niż „Wina”, ale i tak mogę potwierdzić – w krótkiej formie Schirach jest świetny, jak normalnie nie lubię tego gatunku. A dużym plusem jest to, że jego historie są prawdziwe.

  3. Ola

    Cenię dobrze napisane zbiory opowiadań, a „wina” wydaje się dobrym motywem spajającym. Chętnie przeczytam.

    1. Viv

      To nie tyle opowiadania, ile pamiętnik z praktyki adwokackiej autora. Mam nadzieję, że ci się spodoba :)

Dodaj komentarz