You are here
Adrian (Secrus) Książka 

„Nie należy wierzyć, że istnieją, nie należy mówić, że nie istnieją”…

swiadectwo_kZ jednej strony elementy mitologii baskijskiej: Pan Lasu, giganci tworzący megalityczne budowle, boginki przyrody, stawianie tarota oraz itxusuria, czyli korytarz dusz wokół domów, gdzie chowano nieochrzczone dzieci. W innej rzeczywistości: samobójstwo mordercy i gwałciciela; tajemnicze listy z imieniem bóstwa Tarttalo (cyklop ludojad); zabójstwa kobiet połączone z amputacją rąk na wysokości łokcia; akty dewastacji kościoła na tle religijnym, związane z dyskryminacją pradawnych agotów; demony przeszłości w osobie matki nazywającej swoją córkę dziwką, życzącej jej śmierci; inspektor Amaia Salazar, z którą oprawca chce się porozumieć. Te dwa światy łączy zagadka kryminalna drugiego tomu trylogii Baztán autorstwa Dolores Redondo – Świadectwa kości. Kryminał i mitologia? W świecie Basków to mieszanka oryginalnie wybuchowa.

Powieść kontynuuje wątki Niewidzialnego strażnika, pierwszej części serii. Pani inspektor objęła szefostwo nad wydziałem zabójstw Policji Regionalnej Nawarry, a mężczyzna, którego ujęła, popełnia samobójstwo w przerwie rozprawy i zostawia Amai wiadomość: TARTTALO. To mityczna bestia chowająca kości swoich ofiar w miejscach trudno dostępnych dla śmiertelników. Niebawem Salazar trafia na ślad szeregu morderstw z amputacjami, popełnianych przez zwykłych alkoholików z tendencją do oddawania się najniższym instynktom. Kości pojawiają się też w równoległej sprawie wandalizmu, ściślej: malutkie kostki niemowląt. Amaia Salazar zostaje tymczasem matką po wielu latach bezskutecznych prób. Zaczyna miewać koszmary, trauma z dzieciństwa powraca, sprawa nabiera bardziej intymnego charakteru, niż bohaterka mogłaby oczekiwać. Spirala przemocy kreśli świadectwo kości tym groźniejsze, im szybciej zanika bezpieczeństwo inspektor Salazar.

Książka przeznaczona jest raczej dla tych, którzy mieli już do czynienia z tomem pierwszym. Liczne nawiązania i kontynuowane wątki nie tylko wzbogacają fabułę, ale pozwalają jeszcze bardziej zżyć się z postaciami albo bez oporów je znienawidzić. Niewidzialny strażnik był kryminałem nowoczesnym – zmierzającym odważnie w stronę powieści kryminalnej, która niemal równie wysoko jak sprawę do rozwiązania stawia otoczkę obyczajową. Świadectwo kości kontynuuje tę drogę: autorka z wyczuciem dzieli swoją narrację na rozwój śledztwa, warstwę irracjonalną w postaci wpływów mitologii baskijskiej oraz życie prywatne Amai, które jednak nie jest piątym kołem u wozu, bo uzupełnia portret psychologiczny pani inspektor tak skrupulatnie, by intryga skierowana ostrzem w prywatne życie śledczej budziła emocje.

Dostajemy zatem dużą dawkę psychologii Amai, poznajemy jej lęki i koszmary. To też zwyczajna kobieta, człowiek, nie tylko pracująca w wydziale zabójstw maszyna (mówię nie tylko, bo jednak bardzo wiele czasu spędza poza domem, angażując się w pełni w śledztwo, a potem wyrzucając sobie, jak złą matką jest, bo nie zdąża na czas, by nakarmić swojego synka). Bohaterka to twarda babka, ale też rozważna kobieta i wrażliwa matka. Niezwykle ciekawe pozostaje odkrywanie mrocznych kart z przeszłości Salazar, retrospekcje z traumatycznego dzieciństwa już w pierwszym tomie intrygowały, a tutaj są uzupełniane o kolejne potworne fakty. Dodam nawet, że przeszłość inspektor wwierci się pewnym zdarzeniem w sprawę morderstw tak mocno, że nie będziecie chcieli przerywać lektury, nim nie dowiecie się wszystkiego. Trzeba jednak przed czymś ostrzec: już w Niewidzialnym strażniku demony sprzed lat przybierały aż przesadzone, przerysowane kształty, a tutaj autorka idzie nawet o krok dalej – ale przecież tam, gdzie w grę wchodzi tak egzotyczna dla nas mitologia, dziać się może wiele i dziwnie, prawda?

Świadectwo kości oferuje szereg nic niemówiących nam nazw, mitów i miejsc – co traktuję jako dużą zaletę, bo wierzenia Basków to świetne urozmaicenie powieści. Choć kryminalna Hiszpania jest w Polsce literacką rzadkością, to gdy już coś do nas trafia, nie bije przeciętnością i sięga głęboko w kulturę tamtych terenów. W porównaniu z tomem pierwszym magia jeszcze bardziej dochodzi do głosu, obrzędy baskijskie i sekty stale egzystują na kartach powieści. Choć są widoczne, nie wskakują zbyt często na pierwszy plan i pozostają tłem dla warstwy racjonalnej – koniecznej, jeśli chcemy bawić się w zbrodnie i detektywów.

Mimo że kontynuacja utrzymuje niezły, chwilami nawet bardzo dobry poziom jedynki, a śledztwo, choć powoli toczy się do przodu i nie unika dłużyzn, zaciska kleszcze osaczenia na szyi inspektor Salazar, coś się zmieniło – w pierwszej części zawiązanie intrygi było bardziej wyraziste, mroczniejsze, działało na wyobraźnię: te nieskazitelne dziewczyny zamordowane na tle seksualnym, ciasteczka rytualnie ułożone na wzgórkach łonowych, obraz bestialskiego działania, które od razu rysowało przed nami wizerunek psychopaty albo potwora. Tutaj przez dłuższy czas towarzyszy nam zupełna tajemnica i właściwie niewiele wiemy. Kolejne ofiary nie wywołują tak dużych emocji, drobny i bardzo niewinny wątek romansowy jest mało istotny, a dylematy Amai jako matki tylko na początku wzbudzały moje zainteresowanie. I coś jeszcze: gdzieś w połowie książki zaczynamy domyślać się, do czego to wszystko zmierza. Zmodyfikowano schemat z Niewidzialnego strażnika, lecz to wciąż ta sama droga, która – choć nie najbardziej zaskakująca – i tak nie pozwala oderwać się od lektury. To zaś może zasługa tego, że pisarstwo Dolores Redondo dobrze przełożono na język polski.

Kupujcie, jeśli pierwsza część spełniła wasze oczekiwania co do dobrego, zgrabnie zaplanowanego kryminału z elementami niesamowitości. Jeżeli jednak o Dolores Redondo słyszycie po raz pierwszy, ale recenzja was zachęciła – najpierw Niewidzialny strażnik, potem Świadectwo kości na podobnym, dobrym poziomie. Ja już teraz czekam na finał tej mrocznej baskijskiej serii, bo dopiero tam wybrzmią wszystkie ważne odpowiedzi.

Podsumowanie:
Tytuł:
Świadectwo kości
Autor: Dolores Redondo
Wydawca: Czarna Owca 2015
Moja ocena: 7/10

lubimyTekst jest oficjalną recenzją dla portalu lubimyczytać.pl

Related posts

4 thoughts on “„Nie należy wierzyć, że istnieją, nie należy mówić, że nie istnieją”…

  1. Trzecia czesc trzyma poziom i napiecie.. Rozwiazanie jest intrygujace.

    1. Secrus

      Dziękuję za informację, tym bardziej czekam na polski przekład ;)

  2. Również czekam na finalny tom. Książki Redondo mają niesamowity klimat – kto jeszcze nie czytał, niech koniecznie sięgnie po nie !

    1. secrus16

      Potwierdzam, warto choćby dla atmosfery i klimatu – rzadko mamy okazję zapuścić się literacko w takie rejony ;)

Dodaj komentarz