You are here
Adrian (Secrus) Książka 

„Ofiara dla burzy” – Baskijska makabra trzy!

Noc. Dziecięcy pokoik, a w nim kolorowe ściany, kolekcja barwnych pluszaków, łóżeczko ze śpiącym niemowlęciem. I jeden element burzący ład – tajemnicza postać, która wtargnęła do tego raju bez zaproszenia. Chłonie wszystkie zapachy, zapamiętuje każdy szczegół wystroju, aby móc nieustannie odtwarzać tę scenę w wyobraźni. Nieproszonego gościa na chwilę oblewa fala czułości, ale już nie zrezygnuje z postanowienia. Chwyta maskotkę białego niedźwiadka strzegącego snu ofiary, zbliża się do łóżeczka i przykłada pluszaka do twarzy dziewczynki. Dusi. Istotnymi śladami zbrodni są zaczerwienione miejsce na czole niemowlęcia – odbicie po nosku zwierzaka – oraz odór, jaki wsiąkł w materiał zabawki. Wszystko inne mówi: śmierć łóżeczkowa.

Dolores Redondo inicjuje ostatni tom swojej baskijskiej trylogii przerażającym obrazem; zbliża się do mordercy na wyciągnięcie ręki, daje czytelnikowi poczuć jego oddech i odwiedzić miejsce naznaczone okropną śmiercią. Ponownie jednak najbliżej kryminalnej zagadki umieszcza inspektor Amaię Salazar – szefową wydziału zabójstw Policji Statutowej w Elizondo. Wycieńczona wypadkami sprzed miesiąca, opisanymi w Świadectwie kości, wolałaby cieszyć się rodzinnym życiem matki i żony, zapominając o traumach ostatniego śledztwa, ale w dolinie rzeki Baztán znów dzieją się rzeczy dziwne. Umiera niemowlę. Incydent wygląda na śmierć łóżeczkową, ale im śledztwo brnie do przodu, tym więcej poszlak wskazuje na morderstwo. Nie mogąc znaleźć racjonalnego wyjaśnienia dla tego bestialstwa, Amaia coraz bardziej skłania się ku teorii babci zmarłej dziewczynki, że za wszystko odpowiedzialny jest Inguma. „Demon, który wysysa oddech dzieci, gdy śpią”. Wchodzi oknem, siada na śpiącego i dusi. Stały bywalec wszystkich starożytnych demonologii, w każdej pod innym imieniem. Sprawca śmierci łóżeczkowych.

Obfite czerpanie z odległych nam kulturowo legend Basków urosło już u Redondo do miana wiodącego atutu, ale Ofiara dla burzy – mimo że na kartach powieści o demonach mówią wszyscy i każdy, co dziwne, wiele o nich wie – oferuje przede wszystkim tajemniczą, złożoną intrygę. Okazuje się, że śledztwo nie może pozostać w obrębie jednej zbrodni – przypadki niewyjaśnionych zgonów niemowląt sięgają wiele lat wstecz, a rodzice zmarłych dzieci są ze sobą dziwnie powiązani. Dochodzenie musi więc przyjąć tok głęboko retrospektywny. Do tego równolegle toczy się sprawa rytuałów religijnych (dziecięce zwłoki używane jako ofiara w czarownictwie, oddawanie niemowląt bóstwu, aby polepszyć swój byt), które nietrudno połączyć z oficjalnym śledztwem. Książka zewsząd bombarduje nowymi informacjami i dramatycznymi twistami wytrącającymi asy z rękawów i burzącymi teorie inspektor Salazar – pod tym względem to intrygujący mariaż kryminału i thrillera z drobnymi wpływami realizmu magicznego.

Ofiara dla burzy kontynuuje założenie poprzedniczek, by gatunkowo łączyć thriller z prozą obyczajową. Dolores Redondo zgrabnie przeplata sprawy służbowe Amai z jej życiem prywatnym, sprawiając, że obie sfery są ze sobą silnie zespolone i oddziałują na siebie. Kontynuuje i rozwija wątki z poprzednich tomów (także te kryminalne, tworząc niemal ciąg spraw powiązanych ze sobą), więc trylogię Baztán najlepiej poznawać od początku. Emocjonalny wstrząs, jaki uderzył bohaterkę pod koniec Świadectwa kości, ma swoje konsekwencje, rodzinny konflikt narasta, traumy z dzieciństwa inspektor znów powracają i kąsają nie słabiej niż dotychczas, odkrywając przed czytelnikiem kolejne wspomnienia, a dwuznaczna relacja z sędzią śledczym Markiną zmierza do romansu i odgrywa ważną rolę w obyczajowej sferze powieści. Zdaje się nawet, że jest jej za dużo, zbyt mocno zaznacza się w monologach wewnętrznych Amai, za bardzo szatkując i spowalniając intrygę. Na uwagę zasługuje też psychologiczna kreacja bohaterów – powieść jest przesiąknięta dramatycznymi, dojmującymi scenami, które świetnie odbijają się w gestach i zachowaniu postaci w chwilach bólu i straty, w momentach dyskomfortu emocjonalnego. Ta wiarygodność jest też zasługą języka – Maria Mróz ponownie przełożyła hiszpańską prozę tak, by ta mimo ciężkiego klimatu przepływała przez czytelniczą świadomość z lekkością.

W żółtej tonacji barw widzimy las, na ścieżkę wdziera się gruby korzeń porosły mchem, w nieznaną gęstwinę wchodzi odwrócona plecami kobieta we wzorzystej spódnicy – tajemniczy nastrój wywołany przez tę scenerię czytelnik poznaje jeszcze przed otwarciem książki, patrząc na okładkę, ale po rozpoczęciu lektury atmosfera pozostaje taka sama. Zwieńczenie trylogii trzyma w napięciu, pozwala ponownie znaleźć się pod hipnotyzującym wpływem baskijskich wierzeń oraz przeżyć emocjonalny miszmasz, który naprawdę angażuje. To też thriller solidnie skonstruowany – taki, który nie oferuje samej rozrywki, lecz wprowadza czytelnika do świata wierzeń wypełnionych zajmującą wiedzą. Wątki obyczajowe chwilami mogą nużyć, a niektóre rozwiązania fabularne wydać się wybujałe, lecz Redondo nadrabia bohaterami, poprowadzeniem intrygi, mistyką treści oraz tematem, który w ślad za poprzednimi tomami wywołuje wiele skrajnych uczuć. A Ofiara dla burzy, choć to ostatni tom trylogii, zostawia miejsce na sporo dopowiedzeń. W końcu to Hiszpania, dolina rzeki Baztán i basajaun w leśnej scenerii. Tu aura tajemnicy nigdy nie zamilknie.

A o Redondo ostatnio świetnie pisali m.in. tanayah, Ann RK i Tomek z Nowalijek :)

lubimyTekst jest oficjalną recenzją dla portalu lubimyczytać.pl

Podsumowanie:
Tytuł:
Ofiara dla burzy (Dolina Baztán, tom 3.)
Autor: Dolores Redondo
Tłumaczenie: Maria Mróz
Wydawca: Czarna Owca 2016
Moja ocena: 7+/10

Adrian Kyć

Related posts

3 thoughts on “„Ofiara dla burzy” – Baskijska makabra trzy!

  1. Pierwszy raz słyszę o tej serii, ale zapowiada się całkiem ciekawie! Myślę, że mogłaby mi się spodobać ;)

    Bookeaterreality

    1. Adrian

      W to nie wątpię, czuj się zachęcona ;)

  2. Jestem zachęcona. Napewno po to sięgnę, po całą trylogię.
    Takie moje ♡

Dodaj komentarz