Wiatrogon aeronauty, czyli szlag mnie trafi bez dalszego ciągu

Jima Butchera znam co nieco z Akt Dresdena, podobały mi się, to jedno z lepszych urban fantasy jakie czytałem. Przestałem jednak po nie sięgać, kiedy po piątym tomie wydanym przez Amber długo nie było dalszego ciągu. Tak wiem, że teraz Mag jest już bodaj przy dziewiątej części, ale poczekam jeszcze chwilę zanim zacznę uzupełniać kolekcję….

Kontynuuj czytanie

Immunitet, czyli czas na odwilż

Kiedy Czwarta Strona zmieniła nieco swoją politykę wydawniczą i nie udało mi się napisać rekomendacji na czwarty tom historii o Zordonie i Chyłce, to zrobiło mi się przykro. Byłem na trzech pierwszych, a na czwartej nie, jak to tak. Za mną połowa Immunitetu i jestem osobą szczęśliwą, gdybym miał napisać coś sensownego na okładkę, to…

Kontynuuj czytanie

Szumowiny, czyli moja lewa stopa

Smak Słowa wydaje serię Jørna Liera Horsta o inspektorze Williamie Wistingu w nieco irytujący sposób, nie czarujmy się. Przedostania to był tom dziesiąty, Szumowiny, to część szósta, chronologii nie ma żadnej, bo zaczęli dziewiątą, a potem pojawiła się ósma, siódma, dziesiąta aż znowu mamy coś wcześniejszego. Gdyby nie to, że lubię te historie, to irytacja byłaby…

Kontynuuj czytanie

[Z zakurzonej półki] „Kraina wód” – czarna baśń na mokradłach…

Wyszperałem ją z drugiego rzędu książek w głębi półki antykwarycznego regału. Obiecywała magiczną opowieść, przyciągając morderstwem, czarownicą na bagnach, piwem skłaniającym do szaleństwa i moczarami, przesądami, legendą… Zaoferowała miksturę dwoistą: raz mamiącą pięknem, raz nużącą historyczną małostkowością. Krainę wód czytałem więc w rozdarciu. To powieść Grahama Swifta wydana w serii Biblioteczki Interesującej Prozy, dziś już…

Kontynuuj czytanie

Czerwień, czyli tytanowe nogi i Bóg w głowie

Porucznik James Shelley to facet, któremu objawia się bóg, a przynajmniej tak na temat jego intuicji, sposobu w jaki wyczuwa niebezpieczeństwo, żartują żołnierze, z którymi przyszło mu służyć. Kiedy nadszedł w końcu ten dzień, że James posłuchał swojego wewnętrznego głosu zbyt powoli, to najnormalniej w świecie urwało mu nogi. Z siłą wyższą nie ma co…

Kontynuuj czytanie