Dusza granicy, czyli europejski western

Z włoską współczesną literaturą mam doczynienia całkiem sporo. Kocham kryminały z Półwyspu Apenińskiego. Czytałem ich kilkanaście, kilku różnych autorów i zawsze czynię to z przyjemnością. Zaskakują spojrzeniem na życie, realiami i bardzo często też miłością do jedzenia.
Tym razem za sprawą wydawnictwa Smak Słowa spotkać mi się przyszło z czymś zupełnie innym. Dusza granicy to rasowy western, choć dzieje się w północnych Włoszech

Spaghetti westerny

Za Wikipedią:
Spaghetti western – potoczna nazwa nurtu we włoskiej kinematografii w latach 1963–1973, stanowiąca określenie kręconych we Włoszech i Hiszpanii westernów. Twórcą charakterystycznych cech tego podgatunku był Sergio Leone.

Spaghetti westerny początkowo były z góry oceniane negatywnie przez amerykańskich krytyków, którzy nie tolerowali podróbek ich rodzimego gatunku. Niektóre z filmów nurtu jednak zrehabilitowano jako dzieła wyróżniające się wizją artystyczną (przede wszystkim filmy Leone). Dwa z nich (Dobry, zły i brzydki oraz Pewnego razu na Dzikim Zachodzie) mają opinię arcydzieł światowego kina.

Jak widać włoskie nawiązania do klimatów westernowych mają już długą tradycję. Na szczęście książce Matteo Righetto zdecydowanie daleko do tych filmów, które kiepsko oceniano.

Dusza granicy

W jednej z północnych dolin Wenecji Euganejskiej mieszka rodzina De Boerów, trudniąca się na co dzień uprawą tytoniu. To rodzice, dwie córki i syn, najmłodszy z dzieci. Czasem jednak, kiedy cześć plonów uda się ukryć przed kontrolerami, ojciec wybiera się w podróż do Austrii. Tam, po przemyceniu cennego towaru za granicę, można dostać za tytoń zdecydowanie lepszą cenę. W jednej z podróży towarzyszy ojcu najstarsza córka, to jej zdecydował się przekazać tajemnice przemytniczego fachu. I to ona podejmie ryzykowną wyprawę, kiedy głowa rodziny któregoś razu nie wraca z północy. Dzika przyroda, niebezpieczni ludzie, zemsta i pościg. To wszystko mogłoby wydarzyć się także na meksykańskiej granicy.

Podsumowanie

Fabularnie Dusza granicy to dość prosta opowieść o rodzinie, biedzie i desperacji. O ludziach których nie rozpieszczało życie. Ale także o honorze i poczuciu wolności. Skojarzenia z westernem są jak najbardziej uzasadnione, bo rzeczywiście to wszystko mogło wydarzyć się równie dobrze w Meksyku. Sporo wątków także podsyca to skojarzenie. Jednak Matteo Righetto daje nam od siebie jeszcze znakomity, bardzo plastyczny język. Jego sposób pisania urzeka i powoduje, że mimo swojej prostoty opowieść wciąga nas błyskawicznie i kibicujemy właściwie od pierwszych stron Jole De Boer w jej działaniach. Najpierw u boku ojca, a potem w samotnej wyprawie po lepsze jutro. Tylko ona jest w stanie zapewnić rodzinie dalszy byt, tylko ona ma dość wiedzy i umiejętności by spróbować.

Przeczytałem tę książkę z przyjemnością, urzekła mei austriacko-włoska granica i bohaterowie stworzeni przez autora. Czekam co przyniesie część druga.

Info:

Tytuł: Dusza granicy
Autor: Matteo Righetto
Tłumaczenie: Tomasz Kwiecień
Wydawca: Smak Słowa
Do tramwaju:
z przyjemnością

2 komentarze Dodaj swoje

Dodaj komentarz