You are here
Przeczytane 2016 

Władcy dinozaurów, czyli ci wspaniali mężczyźni na swoich ogromnych bestiach

dinoKiedy zobaczyłem zapowiedź tej książki zdębiałem. Rycerze? Dinozaury? Zawisza Czarny na T-teksie? Ależ to będzie kosmiczna wtopa, trzeba przeczytać i się przekonać. Co pomyślałem to zrobiłem, może genialne arcydzieło to to nie jest, ale bardzo przyzwoity średniak jak najbardziej. Świat stworzony przez Victora Milána jest stylizowanym na średniowieczną Europę miejscem zwanym Raj, pewne przesłanki wskazują, że może ono mieć z naszym co nieco wspólnego, ale pewników jak na razie brak. Świat ten pełen dinozaurów, różnych i tych wielkich o których myślimy w pierwszej  chwili, ale także gadzich odpowiedników szczurów, kur, czy wołów d ciągnięcia pługa. Poza człowiekiem właściwie są tylko cztery rasy ssaków podarowane ludziom przez Stwórców. Sceneria zatem interesująca, z potencjałem i mnóstwem szans na ciekawą historię, ale…, ale o tym na końcu.

Jeśli chodzi o bohaterów, to jest wszystko, co należny wrzucić do porządnego fantasy. Mamy krnąbrną księżniczkę, jej pięknego, romantycznego i bohaterskiego narzeczonego, podstępnego przystojniaka, kolesia od rozładowywania napięcia i najlepszego wojownika na kontynencie, który jest pionkiem w zakulisowych rozgrywkach twórców tego świata. W jakiejś opinii spotkałem się ze stwierdzeniem, że są oni kiepsko zbudowani, ale moim zdaniem jest ok, to pierwszy tom i dopiero poznajemy mocne i słabe strony każdego z nich, mamy okazję zobaczyć czym się kierują w swoich poczynaniach. Fabularnie dzieje się całkiem sporo bitwy, zdrady namiętności, fortele, oszustwa i miłość. Tutaj również jest to co potrzeba. Solidnie i z sensem

Jest jednak element, który powoduje, że książka niestety nie spełnia pokładanych w niej oczekiwań i pozostaje na poziomie przyzwoitego średniaka któremu nieco brakuje do najlepszych. Moim zdaniem autor zupełnie nie wykorzystuje, przynajmniej w pierwszym tomie, potencjału tkwiącego w najważniejszym elemencie tej historii, czyli w dinozaurach. Owszem są i odgrywają w opowieści pewną rolę, ale mam cały czas wrażenie, że spokojnie można by się bez nich obejść, jakoś nie dają tej historii dużej wartości dodanej.
Fantasy dane mi było czytać w ilościach całkiem sporych, sięgałem po te lepsze i te gorsze. Czytałem miedzy innymi bardzo popularne Kroniki Shannary czy Miecz Prawdy i choć Władcy dinozaurów może nieco kuleją, to z pewnością są od nich lepsze. To zdecydowanie warta uwagi lektura, którą można polecić miłośnikom Lyncha, Abercrombiego czy Stovera na te chwile, kiedy ich ulubieni autorzy piszą swoje kolejne książki.

Informacja tramwajowa
Można zabrać, bo Galeria Książki wydaje swoje tytuły bardzo solidnie, czyta się nieźle, a choć lektura wciąga, to nie na tyle, żeby przegapić przystanek. Jedyną przeszkodą właściwie może stanowić jej grubość.

Podsumowanie:
Tytuł: Władcy dinozaurów
Autor: Victor Milán
Tłumaczenie: Michał Jakuszewski
Wydawca: Galeria Książki
Do tramwaju: też
Ocena czytadłowa: 4/6
Ocena bezludnowyspowa: 3/6

Related posts

8 thoughts on “Władcy dinozaurów, czyli ci wspaniali mężczyźni na swoich ogromnych bestiach

  1. Właśnie jestem w trakcie lektury i na chwilę obecną mi się podoba :D

    Bookeaterreality

  2. Gatunków ssaków oprócz człowieka było pięć, a nie cztery.;)
    Poza tym osobiście uważam, że autor potraktował dinozaury jako tło. Uniknął dzięki temu rzeczy niezwykle irytującej – nachalnego pokazywania czytelnikowi, że oto ma do czynienia z Innowacją, o tu, tu, palcem pokażę, bo sam nie zauważy. Acz wydaje mi się, ze w drugim tomie będzie rozwinięty wątek pewnej allozaurzycy (której imię tłumacz z niezrozumiałych dla mnie powodów uznał za nieodmienne), co powinno Cię usatysfakcjonować. Mnie też, bo zasadniczo to mój ulubiony wątek.

    1. Janek

      Konie, koty, łasice, ludzie i?
      Brakuje dwóch według Ciebie, według mnie jednego :)

      1. Kozy i psy.;) A poza tym fretki, nie łasice.;)

        1. Janek

          Ok, fretkę pomyliłem, ale jestem przekonany, że czytałem o czterech zwierzakach, tylko nie mogę tego znaleźć.
          Jakoś mi się z tymi psami coś nie wydaje

          1. Pies pojawia się już w prologu: „Pies, niebieski owczarek leżący w trawie obok, ostrzeże go [..]” s. 14. Potem jest jeszcze wspomniany myśliwski pies cesarza imieniem Herkules. I w nagłówku do rozdziału 15: „Mamy pięć rodzajów domowych ssaków nie przypominających niczego innego, co żyje na naszym świecie. Są to koń, koza, pies, kot i fretka”.
            Może Ci się policzyły cztery, bo kóz się w tekście, poza tymi wyimkami na początku rozdziałów, nie wspomina (ale być musiały, bo niby skąd by się brał ser).

  3. To mnie pozytywnie zaskoczyłeś, bo spodziewałam się właśnie mega-wtopy. Trzeba będzie przyjrzeć się Władcom bliżej :)

    1. Janek

      Ja też, ale to naprawdę przyzwoity średniak jest :)

Dodaj komentarz