Pewien Pan w zimnym ogrodzie

 

Trochę mnie dziś trema ogarnia, bo czytających więcej, ale pora na kolejną notkę :)

Pierwszy tom Pana Lodowego Ogrodu, wielki hit rodzimej fantasy miałem już okazję przeczytać,  jednak w związku z tym, że Grzędowicz w końcu skończył serię, postanowiłem sobie odświeżyć wszystkie części po kolei. Aby było mi łatwiej wszedłem w posiadanie audiobooka i połączyłem czytanie ze słuchaniem. Kiedy miałem czas to czytałem, kiedy z wolnymi chwilami było kiepsko sięgałem po słuchawki i „czytałem” uszami podczas obierania ziemniaków czy przygotowywania sałatki.

Podejrzewam że ogromna rzesza fanów fantastyki ma książkę już dawno za sobą, ale ci którzy nie mieli okazji powinni po nią sięgnąć. Vuko Drakkainen, bohater jednego z głównych wątków jest wysłanym z Ziemi ratownikiem mającym za zadanie odnalezienie i uratowanie członków poprzedniej ekspedycji. Uratowanie lub posprzątanie po nich. Od jego lądowania zaczyna się ta cała historia. Drugi główny wątek stanowi opowieść Filara, tochimona Klanu Żurawia, byłego cesarz Amitraju czyli kraju będącego największym imperium na planecie. Szczerze powiem, że opowieść Vuko podoba mi się bardziej :).

Książka na początku udaje science fiction, ale tak naprawdę to stuprocentowa fantasy, a Grzędowicz zastosował w niej klasyczny trik mający na celu rozpoczęcie historii zderzeniem człowieka współczesnego, wychowanka cywilizacji technicznej z rzeczywistością magiczną. Taki pomysł z reguły się sprawdza i nie do końca rozumiem czemu dla wielu czytelników stanowi zaskoczenie. Zarówno w literaturze jak i w kinie pojawia się on dość często, podobnie swoje historie rozpoczęli na przykład Poul Anderson w powieści Trzy serca i trzy lwy czy Dave Duncan w serii Siódmy miecz.

Książkę czyta/słucha się naprawdę bardzo dobrze, świat wykreowany przez Grzędowicza jest wiarygodny, historia pędzi do przodu i jedyne zwolnienia zdarzają się w wątku z cesarskiego pałacu. Ważne jest także to, że autor nie robi z czytelnika idioty. Jeśli pojawia się jakieś zjawisko magiczne to przy pomocy racjonalizmu głównego bohatera stara się je czytelnikowi wyjaśnić. Bardzo do gustu przypadł mi także pomysł na kruka i konia, zwierzęta które związał ze sobą Vuko przy pomocy specjalnego symbionta.

Polecam, część druga już w połowie za mną i forma Pana Jarosława nie spada.

Książkę przeczytałem w ramach wyzwania Czytam fantastykę

Podsumowanie:

Tytuł: Pan Lodowego Ogrodu t.1
Autor:  Jarosław Grzędowicz
Wydawca: Fabryka Słów
Do tramwaju: jak najbardziej
Ocena czytadłowa: 5/6
Ocena bezludnowyspowa: 4/6

31 komentarzy Dodaj swoje
  1. „Książka na początku udaje science fiction, ale tak naprawdę to stuprocentowa fantasy” – piękne wyrażenie, lofciam je z bliżej nieokreślonych powodów.^^

    Muszę kiedyś od kogoś pożyczyć tom drugi – bo ciekawa jestem, jak to wszystko się skończy. Ale i tak w pierwszym moim najulubieńszym rozdziałem jest ten o bystretkach. Reszta książki mogłaby w zasadzie nie istnieć.;)

    1. Moreni nie wiem jak to inaczej napisać, ale SF w Panu Lodowego to naprawdę jest niewiele i służy tylko jako punkt wyjścia do opowieści fantasy. Tak samo było w tych książkach które wymieniłem i tak samo jest jeszcze na przykład w cyklu autorstwa duetu Weber/Ringo „Marsz ku…”

    2. Moreni nie wiem jak to inaczej napisać, ale SF w Panu Lodowego to naprawdę jest niewiele i służy tylko jako punkt wyjścia do opowieści fantasy. Tak samo było w tych książkach które wymieniłem i tak samo jest jeszcze na przykład w cyklu autorstwa duetu Weber/Ringo „Marsz ku…”

    3. Kiedy ja się właśnie z tym zgadzam.;) Ale z niewyjaśnionych powodów forma przemawia do mnie bardziej, niż powinna.:)

      PS. A tak w ogóle Sapkowski twierdził, że takie udawanie SF to był swego czasu bardzo popularny zabieg – autorzy stosowali go, jak chcieli pisać o nawalance mieczami i magią, a nie chcieli być zaliczani do „gorszego” fantasy.

  2. Nie wiem, czy hybryda, czy SF z naciskiem na Fiction, czy na Fantasy, ale wiem, że mi się podobało ;) I o ile w pierwszym tomie historia Vuko rządzi, to w drugim następca tronu wysunął się u mnie na prowadzenie. Czas na trzeci tom. :)

Dodaj komentarz