Oczy uroczne, czyli oda do Ody

Za Wikipedią:

Oda – utwór liryczny, który charakteryzuje się wzniosłością tematu i stylu, sławi ideę, wydarzenie lub czas. Zwykle cechuje ją także zbiorowy podmiot wypowiedzi. Należała do najpopularniejszych form poezji klasycznej.

Odę Kręciszewską, Bazyla i Rocha dane nam było poznać za sprawą Szaławiły, opowiadania, za które Marta Kisiel otrzymała w ubiegłym roku Zajdla. To nowe otwarcie w cyklu Lichotkowym właśnie doczekało się pełnowymiarowej powieści. Tak dobrej, że jak do niej siadłem, to odłożyłem dopiero, kiedy skończyłem. Ba! Świetnej jako cholera, tylko znowu za krótkiej ;)

Oda

Po latach wędrówek po świecie Oda zdecydowała się osiąść na stałe w miejscu nieco dzikim. W postawionym na zgliszczach Lichotki domku – bez wody, prądu i gazu. Za to z ciekawym towarzystwem czarta, trzynożnego psa i zaglądającego od czasu do czasu płanetnika. Z taką ekipą nie ma szans się nudzić. Zwłaszcza kiedy nadchodzi koniec roku, czas, w którym bariera między tym, co realne, a tym, co niewidzialne, jest najcieńsza. I Oda nie będzie się tym razem absolutnie nudziła, a czytelnicy wraz z nią. Mamy tu do czynienia z potężną zła siła, o której część osób zdaje się już zapominać; z problemem, kto jest wrogiem, a kto sojusznikiem. Nieoczekiwane zwroty akcji, stare zwyczaje i nowi bohaterowie. A to wszystko w Kiślu. Właściwie poprawnie powinienem powiedzieć, że to wszystko przyprawione świetnym humorem Marty Kisiel, ale jakoś tak jestem w prowokacyjnym nastroju ;)

Strach

Właściwie pierwszy raz od bardzo dawna, aby nie powiedzieć, że w ogóle pierwszy raz, mam stracha przy pisaniu. Bo to jest naprawdę tak dobra książka, jak oczekiwałem. Skrząca się dowcipem, pełna cudownie zbudowanych postaci, wśród których każdy znajdzie kogoś do polubienia. O dziwo u mnie wcale nie był to Bazyl!
I stąd ten strach, a ja kolejny raz czytam tekst, żeby sprawdzić, czy czegoś nie zdradzam, nie psuję frajdy z lektury.
Stare wymieszane z nowym, przesądy z nauką, wspomnienia z teraźniejszością. Tu jest właściwie wszystko, czego można oczekiwać od dobrej literatury rozrywkowej. Jednak w przypadku Oczu urocznych to nie koniec, tym razem Ałtorka pokusiła się o umieszczenie w tej historii ważnego społecznie tematu. Zrobiła to z wdziękiem, humorem i bez zbędnego moralizowania. W jednym momencie myślałem, że przeszarżuje. Ale dała radę, nie poszła na łatwiznę i pokazała, jak należy TO robić. Jakie TO? Oj, nie powiem wam, bo zdradziłbym za dużo.

Podsumowanie:

Czytałem, aż się skończyło, to chyba najlepsza możliwa rekomendacja. Znajdziecie tutaj to, za co kocham książki Marty Kisiel. Ale to nie wszystko! Jest pokaźna grupa nowych, naprawdę interesujących postaci, jest mnóstwo śmiechu, ale też całkiem sporo powagi. Są Bazyl i Oda, są nowa Ona i nowy On. No i najważniejsze. Znajdziecie tutaj dynamiczną, wciągającą i emocjonującą fabułę. Naprawdę! Taką z thrillera, kiedy to trzymamy kciuki, żeby im się udało, tym dobrym albo tym złym, w końcu tym złym też czasem kibicujemy. No i są cymbałki!

Tak, wiem, że niektórzy uważają mnie za jednego z psychofanów Pani M., w końcu nie bez powodu zostałem zabity w Toni. Ale moja sympatia do książek Marty nie ma tu nic do rzeczy, Oczy uroczne to książka ze wszech miar świetna.

Na koniec zostaje pytanie. KIEDY NASTĘPNA?!

Info:

Tytuł: Oczy uroczne
Autor: Marta Kisiel
Wydawca: Uroboros
Do tramwaju: można wszędzie, ale w komunikacji będziecie wyglądali dziwnie

5 komentarzy Dodaj swoje
  1. Mój mąż czytał, dopóki nie skończył, identycznie jak Ty. Po czym odłożył, ciężko westchnął i stwierdził „stanowczo za krótka, powinna być gruba jak „Lód” Dukaja i byłoby idealnie”.

  2. Marta Kisiel ma to do siebie, że jej książek zawsze za mało! :) Kolejna świetna pod każdym względem powieść, którą trzeba mieć i trzeba przeczytać. Przyłączamy się do poleceń i pytania: kiedy następna?! ;)

Dodaj komentarz