Śpiewajcie, z prochów, śpiewajcie czyli smutek

Muszę się wam do czegoś przyznać. Sięgnąłem po Śpiewajcie, z prochów, śpiewajcie za sprawą magicznej okładki. Piękna, minimalistyczna, przyciągająca oko spowodowała, że zdecydowałem się przeczytać. Oczywiście wiem, że nie należy osądzać książek po okładce, ale gdyby nie ona, to nie poznałbym prozy Jesmyn Ward. Prozy hipnotyzujące, wciągającej i takiej, która spowodowała, że pierwszy raz do…

Kontynuuj czytanie

MONTY PYTHON autobiografia według MONTY PYTHONA, czyli coś od Mikołaja

Mikołaj nie zawsze musi mieć wielki brzuch, nie zawsze też załapie się na wielką brodę. Mój był całkiem przystojny, wyjątkowo elegancki, zwłaszcza jak na Mikołaja i przyniósł mi książkę MONTY PYTHON autobiografia według MONTY PYTHONA. Jeszcze nie skończyłem, ale wydaje mi się, że już pora coś o niej napisać, bo jeszcze zdążycie ją kupić komuś…

Kontynuuj czytanie