Mroczna materia, czyli stary pomysł w niezłym stylu

Mroczna materia to bardzo przyzwoita fantastyka przygodowa. Choć ta dynamicznie napisana opowieść o światach równoległych mocno korzysta ze starych pomysłów, to jednak czyta się ją z przyjemnością. Autor radzi sobie znakomicie z operowaniem słowem, nieźle buduje napięcie, a główny bohater budzi sympatię u czytelników. Kiedy pod koniec zaczyna wyglądać na to, że zbyt mocno pokombinował…

Kontynuuj czytanie

[Czytam uczniom] „Mały lord” – Piękniej być nie może?

Mówiąc o klasyce literatury dla dzieci, nie można nie wspomnieć twórczości pewnej Angielki, która przez 45 lat pisarskiej kariery stworzyła tytuły rozpoznawane niemal w każdym zakątku świata. Mowa o Frances Hodgson Burnett, autorce m.in. Tajemniczego ogrodu, Małej księżniczki oraz Małego lorda – powieści, która zapoczątkowała wieloletni dialog pisarki z dziećmi. W kontekście bujnie ilustrowanych wydań…

Kontynuuj czytanie

[Z zakurzonej półki] Smak rodzinnych przypowieści…

W zeszłoroczne już, znów bezśnieżne święta zaczytałem się w Opowieściach wigilijnych Charlesa Dickensa – tak jak u schyłku roku 2014, dzięki uprzejmości Wydawnictwa Zysk i S-ka i Jerzego Łozińskiego, który mimo ponad stu pięćdziesięciu lat dzielących nas od premier rodzinnych Dickensowskich gawęd zechciał podarować czytelnikom nowe tłumaczenie klasyki. Rok temu czytałem Kolędę prozą i Nawiedzonego,…

Kontynuuj czytanie

[Z zakurzonej półki] „Golem” – praski koszmar…

Golema inicjuje sen. Gdy ten powoli rozpływa się w rzeczywistym czasie, my wciąż nie wiemy, czy bohater wybudza się naprawdę, czy śni głębiej, a kolejne rozdziały są tylko innymi poziomami onirycznej, duchowej wędrówki. Jak odbieracie książki, które lawirują pomiędzy światami, pozwalając gubić się w nich i dawać poczucie wiecznego zdezorientowania? Ja pozwalam im bawić się…

Kontynuuj czytanie

[Z zakurzonej półki] „Głód” – Umierając na ulicach Christianii…

W dziewiętnastowiecznej Christianii trudno przeżyć literatowi. Błąka się taki jeden po ulicach miasta, zalega z czynszem, jest głodny. Można rzec, że powoli umiera – wśród tłumów, a jednak z dala od ludzi. Nie poznajemy jego imienia, więc nadajemy mu swoją tożsamość. Pozwalamy kierować nami i czekamy, dokąd nas doprowadzi. Z pewnością nie będzie to podróż…

Kontynuuj czytanie