You are here
Przeczytane 2014 

Nowy Orlean okiem Ruty Sepetys

Kiedyś byłem bardzo „spolaryzowanym” czytelnikiem. Czytywałem tylko książki z zakresu szeroko pojętej fantastyki i było mi z tym dobrze. Potem dołączyły do czytanej przeze mnie literatury kryminały, ale poza tymi dwoma gatunkami właściwie nie czytałem nic innego. Dopiero niedawno wylazłem ze swojej ciepłej czytelniczej norki i zacząłem odważniej wypuszczać się na głębsze wody innej literatury. Czasem żałuje, czasem nie, przy Wyborach Ruty Sepetys powiem, że to był dobry wybór ;)

Jo Moraine, mieszka w Nowym Orleanie lat pięćdziesiątych. Nosi imię po burdelmamie, jej matka jest prostytutką i co rano, aby się utrzymać, sprząta w domu publicznym prowadzonym przez kobietę imieniem Willie. Takie środowisko wydaje się determinować jasno przyszłość tej wchodzącej w dorosłość kobiety, na pierwszy rzut oka wydaje się że wiadomo jak będzie wyglądała jej przyszlość. Jo decyduje jednak, że nie chce skonczyć jak matka prowadzająca sie po mieście z podrzędnym gangsterem, że chce całkowicie odciąć się od swojej przeszłości. Los jednak postanawia trochę inaczej i w pewnym momencie Jo będzie musiała wybrać czy zrezygnować ze swoich marzeń, czy też pójść tą droga rezygnując z części siebie.

Znajoma Pani Psycholog powiedziała mi kiedyś, że wybór jest zawsze, nie zgodziłem się z nią, no bo gdzieżby, przecież to bzdura. Ale po jakimś czasie dotarło do mnie, że miała rację, wybór jest zawsze, niekoniecznie oczywisty i do tego bardzo często to, co możemy wybrać niekoniecznie się nam podoba, ale jest.
I o tym właśnie jest ta książka, to my przez swoje wybory kształtujemy nasze życie. Czasem kiepsko nam to idzie, ale ważne, żeby wybory były nasze :) Środowisko w którym dorastamy daje nam pewien start, pewną bazę, ale reszta w znacznym stopniu to już nasze decyzje

Osoby nastawione na podobną literaturę jak Szare śniegi Syberii mogą być zawiedzione, bo Wybory to zupełnie inna książka. To świetnie napisana historia obyczajowa, momentami naiwna i upraszczająca niektóre sprawy, ale dająca też co nieco do myślenia. Przez większość czasu miałem skojarzenia ze Smażonymi zielonymi pomidorami Fannie Flag, a to całkiem dobra rekomendacja. Mimo tego, że nie jestem grupą docelową to przeczytałem Wybory z przyjemnością. A teraz wracam do fantastyczno-kryminalnej norki ;)

Podsumowanie:
Tytuł: Wybory
Autor: Ruta Sepetys
Wydawca: Nasza Księgarnia
Do tramwaju: czytajcie wszędzie
Ocena czytadłowa: 5/6
Ocena bezludnowyspowa: 3/6

Related posts

7 thoughts on “Nowy Orlean okiem Ruty Sepetys

  1. Taka słaba? To ja dziękuję, mam lepsze pozycje na oku :)

    1. Dlaczego słaba? Recenzja jest bardzo pochlebna, a Oisaj ocenił ją na 5.

      Ja przed pierwszymi recenzjami miałam nadzieję, że to ta zapowiedziana powieść historyczna o Polsce. Ale w innych tematach też się autorka sprawdza. Moja recenzja pojawi się w piątek. ;)

    2. @Ellie Moore
      Ale gdzie pisze, że słaba?
      @ktrya
      Czekam z niecierpliwością na twój tekst.

  2. I dobrze, bo książka gapi się na mnie od wczoraj… :) Jakby zła była to trzeba by było ją wyrzucić… ;) Taki żarcik. :)

    1. Faceta po czterdziestce raczej trudno nazwać w tym przypadku grupą docelową, ale podobało mi się, bez ściemy :)

  3. „Nosi imię po burdelmamie, jej matka jest prostytutką” -> kupiłeś mnie już tym! :)

  4. O, skojarzenia z Flagg – to lubię! :)

Dodaj komentarz