You are here
Losy Tearlingu Książka Przeczytane 2017 

Losy Tearlingu, czyli coś poszło nie tak

Kolejna kompletna trylogia fantasy za mną, po świetnej Królowej Tearlingu i trzymającej poziom  Inwazji na Tearling zakończenie okazało się zaskakująco kiepskie :/

Fabuła

Pisanie ze szczegółami o fabule trzeciego tomu trylogii byłoby mocno nieładne, zatem tylko kilka szczegółów. Akcja zaczyna się w momencie zakończenia drugiej książki, podobnie jak wcześniej pojawia się sporo retrospekcji. Spokojnie mogłaby to być świetna dylogia zamiast trylogii, to co dzieje się w Losach… niewielkim kosztem można by zmieścić w dotychczas wydanych dwóch tomach.

Dłużyzny panie!

Podczas lektury miałem wielokrotnie chęć przeskoczenia do przodu, ciągnęło się to niemiłosiernie. Retrospekcje może i owszem, wyjaśniały wiele, ale zamiast wyjaśniać to przez 50 stron można by sprawę zamknąć na trzech, zresztą pod koniec autorka tak z robiła z jednym z wątków. Strasznie mi szkoda, że nie udało się jej utrzymać tego poziomu jaki prezentowała wcześniej.

Deus ex machina

Do tego na końcu pojawia się rozwiązanie głównego wątku, którego absolutnie nie jestem w stanie zaakceptować. owszem wizje jeszcze w fantasy są do przyjęcia, ale manipulowanie czasem na chybił trafił to nie jest to co moim zdaniem ma sens

Informacja tramwajowa

Nie wiem jak posumować ten cykl. Dwa znakomite tomy i koszmarna trzecia część, która pozostawia poczucie bycia zrobionym w konia. Jak tu polecać coś takiego?

Podsumowanie:

Tytuł: Losy Tearlingu
Autor: Erika Johansen
Tłumaczenie: Izabella Mazurek
Wydawca: Galeria Książki
Do tramwaju: jak najbardziej
Ocena czytadłowa: 2/6
Ocena bezludnowyspowa: 2/6

 

Related posts

5 thoughts on “Losy Tearlingu, czyli coś poszło nie tak

  1. Och nieeee… to ja chyba sobie daruję tę trzecią część, bo tak bardzo mi się podobały poprzednie dwie, że wolę mieć w pamięci tylko pozytywne wrażenie!

    1. Janek

      Niestety, zakręciła się w retrospekcjach i rozwiązaniach fabularnych z niczego :(

  2. A to ciekawy ewenement. Przeważnie narzeka się na syndrom drugiego tomu i to w nim napotyka się dłużyzny. A tu niespodzianka, spaprany finał.

    1. Janek

      Tutaj ewidentnie problem dotyczy trójki. Dwójka była zaskakująco dobra.

Dodaj komentarz