Pewien Pan w zimnym ogrodzie – spotkanie drugie

W lodowym ogrodzie tylko niewielkie zmiany, a to znaczy, że nadal jest świetnie.  Drugi tom opowieści Jarosława Grzędowicza, podobnie jak pierwszy, częściowo przeczytałem, a częściowo odsłuchałem.

Książka nadal podzielona jest na dwa wątki, autor nie zrezygnował z tego patentu. Jeden z nich to opowieść Vuka, przybysza z Ziemi, drugi to historia Filara, syna Oszczepnika, dziedzica Tygrysiego Tronu. Tym razem większą dynamiką charakteryzuje się wątek tego drugiego. W trakcie jego ucieczki przed wyznawcami Pramatki dzieje się dużo, a prędkość następujących po sobie wydarzeń nie pozwala na oddech ani przez chwilę. Natomiast wątek Nocnego Wędrowca bardzo zwalnia, brnie do przodu powoli przez większość książki, w końcu bohater jakoś musiał się wygrzebać z drzewa, którym się stał i nauczyć choć trochę posługiwać się magią.

Grzędowicz snując swą historię opiera się mocno na schematach, opowieść Filara to klasyczne fantasy drogi, ze wszystkim tego konsekwencjami. Młody władca nabiera umiejętności pokonując przeciwności które spotykają go w trakcie wędrówki, zdobywa nowych sprzymierzeńców, traci starych przyjaciół i idzie dalej prowadzony przez Los. Natomiast u Vuko mamy historię rodem z jakiejś wersji ucznia czarnoksiężnika, który po powrocie do domu zastaje sytuację dającą mu pole do wykorzystania nowych możliwości.

Mnie się podobało, i do czytania i do słuchania. Wyobraźnia autora znakomita, kreacja świata bardzo dobra, bez większych dziur, język świetnie nadający się do czytania, a w wersji do słuchania Jacek Rozenek nieźle spisujący się w roli lektora.
Tylko ten kolejny tom, mnie martwi
Książkę przeczytałem/wysłuchałem w ramach wyzwania Czytam fantastykę

Podsumowanie:

Tytuł: Pan Lodowego Ogrodu t.2
Autor:  Jarosław Grzędowicz
Wydawca: Fabryka Słów
Do tramwaju: jak najbardziej
Ocena czytadłowa: 5/6
Ocena bezludnowyspowa: 3/6

13 komentarzy Dodaj swoje
  1. O rety, jak tu inaczej! To na pewno tramwaj?… Szablon z datą w kółku podoba mi się bardzo, spartański, profesjonalny, jak na vipowskiego blogera przystało;-)
    Kocham ten cykl, ale muszę go sobie odświeżyć gruntownie. Zaczęłam czytać czwarty tom i nic, do cholery, nie pamiętam! Alzheimer normalnie.

Dodaj komentarz