[Z zakurzonej półki] „Golem” – praski koszmar…

Golema inicjuje sen. Gdy ten powoli rozpływa się w rzeczywistym czasie, my wciąż nie wiemy, czy bohater wybudza się naprawdę, czy śni głębiej, a kolejne rozdziały są tylko innymi poziomami onirycznej, duchowej wędrówki. Jak odbieracie książki, które lawirują pomiędzy światami, pozwalając gubić się w nich i dawać poczucie wiecznego zdezorientowania? Ja pozwalam im bawić się…

Kontynuuj czytanie

[Z zakurzonej półki] „Głód” – Umierając na ulicach Christianii…

W dziewiętnastowiecznej Christianii trudno przeżyć literatowi. Błąka się taki jeden po ulicach miasta, zalega z czynszem, jest głodny. Można rzec, że powoli umiera – wśród tłumów, a jednak z dala od ludzi. Nie poznajemy jego imienia, więc nadajemy mu swoją tożsamość. Pozwalamy kierować nami i czekamy, dokąd nas doprowadzi. Z pewnością nie będzie to podróż…

Kontynuuj czytanie

[Z zakurzonej półki] „Słoneczne wino” – Butelkowane lato…

Był spokojny ranek; miasto, okryte ciemnością, smacznie spało. Powietrze nabrzmiewało latem, czuło się powiew wiatru taki właśnie, jak trzeba, świat oddychał długim, ciepłym, powolnym tchem. Wystarczyło tylko wstać i wychylić się z okna, by wiedzieć, że to naprawdę pierwsza chwila prawdziwej wolności i życia, że to pierwszy ranek lata. Książka, którą inicjują takie słowa, kusi…

Kontynuuj czytanie

[Z zakurzonej półki] „Metoda oddychania” – Opowieści klubu przy Wschodniej Trzydziestej Piątej Ulicy dwieście czterdzieści dziewięć B…

Opis na okładce podaje, że Metoda oddychania to historia tragicznego porodu odebranego w wigilijny wieczór. Cóż, to trochę tak, jakby powiedzieć, że Ciało jest fabułą o Tłustodupskim, wielkim konkursie jedzenia ciastek i wymiocinowej zemście. Porównanie celowo wyolbrzymione, ale zwróćcie uwagę na samą analogię – w obu przypadkach mamy do czynienia z opowieściami w opowieści, ale…

Kontynuuj czytanie

[Z zakurzonej półki] „Ciało” – Gdzie poprowadzą tory…

Stephen King dedykował nowelę Ciało George’owi MacLeodowi, staremu kumplowi z college’u. Ten, zapytany kiedyś przez Kinga, nad czym obecnie pracuje, opowiedział mu o wspomnieniu z dzieciństwa, gdy wraz z przyjaciółmi wyruszył wzdłuż torów za pogłoską o ciele porzuconym gdzieś za miastem. W lesie MacLeoda spoczywało truchło psa, u Steve’a ludzkie zwłoki. Ten pierwszy nigdy nie…

Kontynuuj czytanie

[Z zakurzonej półki] „Pojętny uczeń” – Koszmarna lekcja historii…

Chciał usłyszeć o niemieckich lekarzach obserwujących kopulację psów z kobietami, wkładających bliźnięta do zamrażarek, żeby sprawdzić, czy umrą jednocześnie, czy też jedno pożyje dłużej, o elektrowstrząsach, operacjach bez znieczulenia i niemieckich żołnierzach gwałcących wszystkie kobiety, jakie chcieli. Reszta była po prostu mnóstwem bzdur, mających uzasadnić te rzeczy po tym, jak ktoś przyszedł i położył im…

Kontynuuj czytanie

[Z zakurzonej półki] „Skazani na Shawshank” – Rita Hayworth i młotek skalny…

Na fali reedycji książek Stephena Kinga od wydawnictwa Albatros sięgam po dzieła pisarza na każdą z Czterech pór roku. Prawdziwe perły w kolekcji Kingowskich minipowieści. Dziś ruszam z „wiosną nadziei” i Skazanymi na Shawshank! Z pewnością wszyscy znamy ekranizację pierwszego tekstu ze zbioru, w końcu polska społeczność internetowych kinomaniaków zgodnym chórem ogłosiła ją najlepszym filmem…

Kontynuuj czytanie