You are here
Przeczytane 2014 

Tym statkiem nie chcielibyście płynąć

ostatniWakacje sprzyjają czytaniu, według mnie taka wakacyjna lektura powinna nam pomóc się zrelaksować. Ostatni pasażer znakomicie się sprawdza w takiej roli, no chyba, że wakacje spędzacie na transatlantyku. Wtedy zdecydowanym ruchem wywalcie książkę za burtę.

W pewną mglistą noc w połowie 1939 roku, odbywający na północnym Atlantyku swoją ostatnią podróż połatany węglowiec odnajduje opuszczony niemiecki statek wycieczkowy. Pełen faszystowskich symboli transatlantyk nie jest uszkodzony, ale marynarze nie znajdują na nim nikogo poza niemowlęciem z wisiorkiem w kształcie gwiazdy Dawida na szyi. Niby najprościej byłoby uruchomić silniki statku i popłynąć na nim do portu, ale panująca na nim atmosfera grozy powoduje, że decydują się wziąć go na hol. Tak oto niemiecka Valkirie, chluba faszystowskiej organizacji zajmującej się organizowaniem wypoczynku dla nazistowskich notabli trafia do angielskiego portu.
Po dość tajemniczym wstępie akcja książki przenosi się w czasy współczesne, młoda dziennikarka Kate Kilroy, świeżo po stracie męża, przejmuje jego reporterski temat. Ma dowiedzieć się jak najwięcej o Izaaku Feldmanie i jego projekcie związanym z właśnie odnalezioną po latach Valkirie. Kiedy uda się jej dotrzeć do jednego z marynarzy, którzy jako pierwsi weszli na transatlantyk podczas jego przedwojennej wyprawy, akcja błyskawicznie nabiera tempa. Kate trafia w końcu na Valkirie, gdzie okazuje się, że tajemnica którą skrywa statek  jest dużo mroczniejsza niż przypuszczała.

Nie jestem przesadnym fanem horrorów. Moja znajomość z tym gatunkiem ogranicza się w sumie do kilku tytułów Kinga, kilkunastu Mastertona i ze dwóch Koonza, który pisuje powieści z pogranicza tego nurtu. Ostatni pasażer Manela Loureiro przypadł mi jednak do gustu i znakomicie spisał się jako wakacyjna lektura. Przyznam szczerze, że w pierwszej połowie książki udało mu się nawet wywołać delikatne ciarki na moich plecach. Wieczór, pustawa czeska wioska, cichnąca okolica i odgłosy zupełnie nieznane mieszczuchowi dopełniały się świetnie z tą lekturą. Autor pisze bardzo dobrze, nie ma zacięć fabularnych, a jak na horror to akcja jest nad podziw sensowna. Można na początku było się obawiać, że będzie kiepsko, bo Loureiro wrzucił do jednego tygla duchy, podróże w czasie, nazistów, żydowskiego kabalistę i okrasił to wszystko prastarym złem, ale wyszło mu nad podziw dobrze. Kate wypada wiarygodnie jako dziennikarka chcąca rzucić się w wir pracy po stracie męża, Feldman przekonuje jako połączenie biznesmena z mafiosem, a prastare zło jest nieźle zaczepione w wyobrażeniach popkulturowych.

Przyczepić się można właściwie tylko do jednego rozwiązania fabularnego, moim zdaniem interesującego z punktu opowiadanej historii, ale niekoniecznie z punktu widzenia czytelnika. Ale horror swoje prawa ma.
Polecam na wakacje i nie na wakacje, nie czytajcie tylko przy podróży statkiem, nawet po Mazurach.

Informacja tramwajowa
Nie wiem jak się będzie czytało w tramwaju, bo sam przeczytałem na tarasie przerobionej na domek letniskowy winiarskiej piwniczki, podejrzewam jedna, że będzie wchodziło dobrze, bo książka jest znakomicie napisana.

Podsumowanie:

Tytuł: Ostatni pasażer
Autor: Manel Loureiro
Wydawca: Muza
Do tramwaju:  nie sprawdzone, ale powinno pasować
Ocena czytadłowa: 5/6
Ocena bezludnowyspowa: 2/6
muza_buton

Related posts

8 thoughts on “Tym statkiem nie chcielibyście płynąć

  1. Tak się składa, że od kilku dni płynę tym wycieczkowcem, o jakże wdzięcznej nazwie „Valkirie”…

    1. Janek

      I jak? Przeżyjesz ? :)

      1. Nie wiem, nie wiem… bo na pokładzie dzieją się… naprawdę dziwne rzeczy… Aż strach pomyśleć co będzie dalej!

  2. O! To coś BARDZO dla mnie – jak jest ocean, do tego na północy, tajemniczy statek, a wszystko to w horrorze, to jak najbardziej się na to piszę :D

    1. Janek

      Zapraszam w sierpniu na konkurs z tą książką do wygrania :)

  3. Secrus

    Popłynę Valkirie w sierpniu i spróbuję zdać relację z wycieczki :) Horror w odosobnieniu, jeszcze na pełnym morzu… jestem prawie pewien, że ten motyw nie sprawdza się wyłącznie w filmach!

  4. […] „Ostatnim pasażerze” pisał Oisaj pod koniec lipca, a dziś ja wyrażam swoją opinię. Cóż, wychodzi na to, że czasem udaje nam […]

Dodaj komentarz