You are here
Przeczytane 2015 

Moriarty – Anthony Horowitz miło mnie zaskoczył

Chyba żadna postać w literaturze nie zrobiła tak zawrotnej kariery jak Sherlock. Nie dalej jak dwa dni temu pisałem o książce opowiadającej o jego młodzieńczych przygodach, regularnie pojawiają się seriale, filmy kinowe, wersje oryginalne i uwspółcześnione, wybór ogromny. Jednak chyba tylko Anthony Horowitz dostał zielone światło od spadkobierców na napisanie oficjalnej kontynuacji największego detektywa. Dom jedwabny był bardzo udany, Moriarty jest jeszcze lepszy!

O samej fabule książki nie chciałbym nic pisać, bo mógłbym zupełnie przypadkiem zdradzić jakiś szczegół. Istotne jest jednak to, że cała historia zaczyna się zaraz po wydarzeniach przy wodospadzie Reichenbach i pierwsze skrzypce grają w niej dwaj panowie. Pierwszy z nich to inspektor Athelney Jones ze Scotland Yardu posługujący się w swojej pracy metodami zbliżonymi do tych stosowanych przez Sherlocka Holmesa, a drugi to Frederick Chase, agent z Agencji Pinkertona, który jest także narratorem i kimś w rodzaju doktora Watsona.

Drugie podejście

Horowitz zdecydował się w swojej drugiej książce o Sherlocku pójść o krok dalej niż w Domu Jedwabnym i stworzyć zupełnie nową historie związaną z największym przeciwnikiem Sherlocka, profesorem Moriartym. Choć w książce nie pojawia się postać słynnego detektywa, to odgrywa on oczywiście dla fabuły bardzo istotną rolę. Autorowi udało się świetnie uchwycić nastrój opowieści Conan Doyle i znakomicie „podmienił” obu bohaterów oryginału na nowe postacie które czerpią garściami ze spuścizny pierwotnego tandemu. Decydując się na taki ruch z jednej strony dał sobie większą swobodę, ale z drugiej w pewien sposób narażał się na utratę części ortodoksyjnych fanów. Moim zdaniem wyszło to książce na dobre, Horowitz zaserwował nam wciągającą fabułę bez pewnych ograniczeń, które wynikałyby z kurczowego trzymania się oryginału i jestem przekonany, że dzięki temu książka ma szanse trafić do jeszcze większego grona odbiorców.
Oczywiście odejście od pierwowzoru nic by nie dało, gdyby nie wciągająca fabuła i bardzo pomysłowy sposób w jaki autor zakręcił czytelnikiem. Przyznam szczerze, że aż tak bardzo zwiedziony i oszukany w kryminale nie byłem od dawna. A wyjaśnienie pewnych niuansów, które serwuje nam na koniec jeden z głównych bohaterów to prawdziwy majstersztyk.

Zdecydowanie warto przeczytać!

Jakiś czas temu polecałem wpis Pani Owcy o tej książce, przypomnę go i tym razem, jej chyba udało się nawet lepiej uchwycić to, o co mi chodzi.

Informacja tramwajowa

Książka nie ma jakiś mielizn fabularnych, czy bardzo skomplikowanych momentów. Zdecydowanie warto końcówkę przeczytać w domu, żeby dokładnie przeanalizować rozwiązanie, ale wcześniej spokojnie można zabrać ją do komunikacji miejskiej.

Podsumowanie:

Tytuł: Moriarty
Autor: Anthony Horowitz

Wydawca: Wydawnictwo Rebis
Do tramwaju: jak najbardziej
Ocena czytadłowa: 5+/6
Ocena bezludnowyspowa: 5/6 (po pierwszym czytaniu 4/6)

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję księgarni internetowej

logo_bonito

Related posts

3 thoughts on “Moriarty – Anthony Horowitz miło mnie zaskoczył

  1. Podzielam w pełni Twoją opinię ! Bardzo dobra książka.

    1. Janek

      No i wyjaśnienie niuansów piękne :)

  2. […] to jedno z największych zaskoczeń z jakim się spotkałem przez ostatnie kilkanaście lat. Moriarty to jeden z lepszych kryminałów ostatnich […]

Dodaj komentarz