Krwisty Szwed

Dziś krótko, bo szkoda pisać.
Regularnie jesteśmy raczeni przez wydawnictwa krzyczącymi z okładek określeniami w stylu nowy mistrz szwedzkiego kryminału, nowa gwiazda szwedzkiej literatury kryminalnej. W większości przypadków jest to wierutna bzdura ale zdarzają się perełki. Arne Dahl i jego Misterioso było zapowiedzią naprawdę udanego cyklu, niestety Zła krew zmyła te wszelkie odczucia całkowicie.
Tym razem mamy drużynę A szwedzkiej policji w starciu z importowanym z USA seryjnym mordercą najwyższej klasy. Całe dochodzenie zaczyna się od odnalezienia na nowojorskim lotnisku martwego szwedzkiego krytyka literackiego, a potem dzieje się dużo. I o ile czyta się to jeszcze przyzwoicie, bo napisane jest nieźle, to od strony pomysłów fabularnych już nie jest tak dobrze. Generalnie miałem takie wrażenie, że Dahl chciał sprawdzić na ile czytelnik jest idiotą. Jeszcze jestem w stanie przyjąć, że wyszkolony przez służby specjalne agent jest w stanie ograć policję szwedzką, ale zupełnie nie kupuję szalenie trudnego w obsłudze narzędzia zbrodni, którym można nauczyć się posługiwać zobaczywszy RAZ przypadkowo mordowanego nim człowieka. Do tego trochę filozoficznych bzdur na dokładkę.
Dla mnie fabularna porażka, idę szukać innych nowych mistrzów skandynawskich mrocznych klimatów.
Podsumowanie:
Tytuł: Zła krew
Autor: Arne Dahl
Wydawca: Muza
Do tramwaju: ja bym nie czytał nigdzie
Ocena czytadłowa: 2+/6
Ocena bezludnowyspowa: 1/6
24 komentarze Dodaj swoje
  1. Wierzę Ci na słowo:-)
    Moja żona, czytująca kryminały, przyniosła jakiś czas temu właśnie Złą krew i na moje krótkie: „No i jak?” użyła w odpowiedzi kilku słów, z których tylko trzy „ja”, „ją” i „to” nadają się do napisania. Mniej więcej chodziło jej o to co zrobi (ja) swojej koleżance (ją) za pożyczenie tej książki (to) ;-) Może nie była tak zła, jak wtedy, gdy przytargała do domu z wielkim poleceniem od tej samej koleżanki 50 mord pewnego kogoś, ale też nieźle jak na nią :-D Generalnie grubych słów nie używa!

  2. Zły człowieku – robisz złą sławę najlepszemu szwedzkiemu autorowi!
    Mnie się „Zła krew” podobała, „Na szczyt góry” była słabsza, ale potem od czwartego tomu wzwyż jest już coraz lepiej.
    No ale jak nie to nie, łaski bez.

    1. Ha właśnie pierwszą moją myślą jak zobaczyłam opinię o Dahlu, było ‚człowieku uciekaj, Viv Cię zabije!’ A ja mam teraz dylemat, bo Viv sie zachwyca, a ty szkalujesz to ja już sama nie wiem, próbować tego Dahla czy nie?

    2. @Viv.
      Już przecież to ustaliliśmy że jestem dziadek samo ZŁO! :) Po prostu jakoś mnie pomysł zupełnie „nie wziął”, jest taki całkiem z kosmosu.
      Za to „Kobieca agencja detektywistyczna nr 1” jest CUDOWNA, właśnie kończę :)

      @ Magda
      Pewno że próbować. Mistrioso jest bardzo udane, a ten tom to może po prostu chwilowy spadek formy :)

    3. Magda – wypracowałam sobie markę :D Zdecydowanie przeczytać! I to przeczytać więcej niż dwa tomy, na upartego nawet niekoniecznie po kolei, „Misterioso” zdecydowanie tak, później przeskoczyć do czwórki i wtedy zdecydować czy się podoba czy nie. U mnie wrażenia po drugim tomie były nawet pozytywniejsze niż po pierwszym, dopiero trzeci był słaby, ale to trzeba na własne oczy obaczyć.

      A tak poza tym, co to tu jest do zastanawiania się? jak ja mówię że dobre, a Oisaj, że złe, to znaczy że dobre. Proste. ;)

    4. Nie zgadzajcie się ze sobą częściej ;) Pokusa przeczytania książki i opowiedzenia się po jednej ze stron jest tak duża, że mogłaby służyć za świetną promocję!

  3. Podpisywanie książek nazwiskiem Mankella znamionuje celowość wprowadzenia w błąd, oszustwa po prostu.
    Ale mogę zamienić karę na przeczytanie przez właścicieli wydawnictwa całej serii trzy razy.

  4. Ale pojechałeś… Viv nigdy Ci tego nie wybaczy ;-) A poważnie: Dahl jest dla mnie dość nierównym pisarzem – niektóre jego książki wprawiają mnie w zachwyt, inne są koszmarne. Ostatnio przeczytane „Wielkie wody” były świetne, „Złej krwi” nie czytałam, więc trudno mi się wypowiedzieć. Ale wiem, że akurat „krew” strasznie polaryzuje.

Dodaj komentarz