Cień i kość, czy to już starość?

Cień i kość skończyłem jakiś czas temu, odłożyłem na półkę, bo nie chciało mi się o niej pisać. Stwierdziłem jednak, że chyba warto zostawić jakiś ślad, gdybym kiedyś wpadł na pomysł kontynuacji czytania tej serii. Będę wiedział, że nie warto.

Cień i kość

Cień i kość to mój powrót do świata z Szóstki wron i Królestwa kanciarzy, które mimo pewnych wad przypadły mi do gustu. Niestety wcześniejsza książka Leigh Bardugo nie dość, że okazała się skierowana do zdecydowanie młodszego odbiorcy, to jeszcze jest koszmarnie wtórna. Poniżej w telegraficznym skrócie fabuła, choć napisałem, że zawiera spojlery, to możecie czytać spokojnie. Jeśli bowiem czytaliście jakieś młodzieżowe fantasy, to na pewno mieliście okazję poznać fabułę jaką ma Cień i kość :)

Spojlery

Ona go kocha, on ją kocha. Ona boi się mu powiedzieć, ze go kocha, on nie ma odwagi wyznać jej swych uczuć. Dopiero kiedy ona zakocha się w wielkim złym, który ją skrzywdzi ich uczucie rozkwitnie.  Dziękujemy, fanfary, finito. Cała książka za nami.

Podsumowanie

Niestety książka okazała się naprawdę słaba. Wtórna, przewidywalna, z bohaterami którzy poza irytacją właściwie nie budzą emocji. Z fabuła, która już miałem okazję parokrotnie przeczytać. Właściwie jedynym interesującym elementem jest według mnie system magii, który wypada nieźle. Zdecydowanie kolejne książki wyszły Pani Bardugo zdecydowanie lepiej. Jest tej trylogii Griszy jeszcze dwa tomy, ale ja podziękuję.

Info:

Tytuł: Cień i kość
Autor: Leigh Bardugo
Tłumaczenie: Anna Pochłódka-Wątorek
Wydawca: Papierowy księżyc, będzie wznawiał ponoć Mag
Do tramwaju:
nie

4 komentarze Dodaj swoje
  1. Skądś mam tę książkę u siebie (totalnie nie pamiętam skąd) i tak sobie leży, i leży, i porasta kurzem. Po Twojej recenzji ten stan nie ulegnie zmianie. :P

Dodaj komentarz