You are here
Przeczytane 2014 

Królowa jest, Nomen omen, tylko jedna

Po tym poście zostanę pewnie obwołany czołowym podlizuchą, ewentualnie psychofanem, ale powiem nieuprzejmie i dosadnie, że mam to w dupie. Będzie chaotycznie, emocjonalnie i mało składnie, ale trochę mi trudno inaczej, bo się cholernie podobało :)

Salomea Przygoda ucieka z domu. Zmęczona pomysłami swojej rodziny trafia do Wrocławia, gdzie wynajmuje pokój w dość interesującym domiszczu. A potem się zaczyna. Jej brat Niedaś próbuje ją zabić, w księgarni w której pracuje pojawia się filolog o zacięciu romantycznym i prawie łamie jej serce, a właścicielki domu w którym mieszka okazują się być nie do końca zwykłymi osobami. Na dokładkę upiór, papuga z charakterem, mnóstwo humoru i odrobinę historii Wrocławia, całkiem mrocznej, takiej w stylu Marka Krajewskiego

Nowa książka Marty Kisiel jest świetna! Oczywiście będzie mnóstwo kręcenia nosem, że to nie Dożywocie 2, ale kręcący powinni sięgnąć po Nomen Omen zanim zaczną marudzić. Oczywiście trudno będzie uniknąć porównań do debiutu Ałtorki, ale nowa książka to już nie zbiór powiązanych ze sobą opowiadań, a rasowa fabuła. Fabuła bardzo interesująca, okraszona w dodatku mnóstwem charakterystycznego dla Marty Kisiel humoru. Są znakomicie zbudowane, zabawne i charakterystyczne postacie, jest zagadka z przeszłości, są nieoczekiwane zwroty akcji i zaskoczenia. A za numer z wykorzystaniem bardzo klasycznego motywu trzech pań należy się autorce medal (jak chce może być z ziemniaka). Jakkolwiek by nie mówić to Pani Marta potrafi piekielnie dobrze pisać, a Nomen Omen to książka bardzo udana. Jak tylko skończyłem czytanie, to zdałem sobie sprawę, że to jest jedno z najlepszych urban fantasy z jakim miałem do czynienia w życiu . Bez rozwiązań fabularnych z powietrza, z wciągającą treścią i z zachowanymi świetnie jak na fantastykę ciągami przyczynowo-skutkowymi. A to ostatnie nie zawsze pisarzom z obszaru literatury fantastycznej wychodzi dobrze :)

Małżonka właśnie czyta i z sofy dobiegają do mnie regularne chichoty, zobaczymy co będzie kiedy pojawi się pradziadek :). Tak więc szanowni Państwo pędzimy biegusiem nabywać i trzymamy kciuki, żebyśmy na następną książkę nie czekali cztery lata!

Podsumowanie:
Tytuł: Nomen Omen
Autor: Marta Kisiel

Wydawca: Uroboros
Do tramwaju: można wszędzie, ale będziecie w komunikacji wyglądali dziwnie
Ocena czytadłowa: 6/6
Ocena bezludnowyspowa:  5+/6 ( bo na bezludnej wyspie ciężko z bólem brzucha ;) )

Related posts

22 thoughts on “Królowa jest, Nomen omen, tylko jedna

  1. Mnie reakcje psychotyczne i emocjonalne przekonują bardziej niż zdania wielokrotnie złożone według wszelkich prawideł poprawnej polszczyzny :)

    1. Ta chyba jest dość przekonująca :)

  2. Bardzo zachęcająca opinia! :) W chwili obecnej przez natłok zaliczeń, egzaminów, sesję i remont w domu nie bardzo mam czas na kolejne książki, ale za 2/3 tygodnie kiedy to wszystko dobiegnie końca nie ma szans, żebym nie sięgnęła po ten tytuł :D

    1. Naprawdę warto! Świetnie napisane, mnóstwo humoru i odrobina magicznego pyłu :D

  3. Ja postanowiłam jednak zamówić przez neta i zapłacić mniej, więc w przyszłym tygodniu to ja będę rechotać ;)
    Tak w ogóle nigdy Dożywocia nie odbierałam jako zbioru opowiadań, dla mnie to jednolita fabuła, która ma swój początek i koniec, a między tym mnóstwo perypetii.

    1. W pewnym momencie była w Polsce taka „moda”. Opowiadania udające powieść, albo powieść udająca opowiadania pojawiły się m.in. u Ćwieka i Piekary

  4. Czuję się zainteresowana, choć prawda jest taka, że twórczości autorki kompletnie nie znam :)

    1. Dożywocie ma kosmiczną cenę, około 80 zeta na allegro, ale spokojnie można sięgać po Nomenomena bo jest MOC ! :D

  5. I uważasz, że takie coś:
    „Po tym poście zostanę pewnie obwołany czołowym podlizuchą, ewentualnie psychofanem, ale powiem nieuprzejmie i dosadnie, że mam to w dupie. Będzie chaotycznie, emocjonalnie i mało składnie, ale trochę mi trudno inaczej, bo się cholernie podobało :)”
    to jest zachęcające?
    Jest, poddaję się, przeczytam!
    Coś bardzo emocjonalny ten wpis? Podejrzanie….. ;-) Psychofan?

    1. Na to wychodzi, że psychofan :)
      Ale znam jednego co podobnie reaguje na twórczość innej polskiej autorki :) Tylko o kogo może mi chodzić ? ;)

    2. Trafienie zaliczone;-)
      …a wiesz, że po godzinie od wpisu dotarło do mnie, że się wystawiłem jak kaczka na odstrzał. No i, że z tego skorzystasz:-) No i, że to jest sympatyczne.
      [Przyznaję jestem zagorzałym fanem twórczości pewnej polskiej autorki o inicjałach AH!]

      Przy okazji – Dożywocie w elektrycznym wydaniu ma znośną cenę, na przykład w Publio ebook kosztuje 22,98 zł. Nomen Omen jeszcze nie ma.

    3. Mamy baj sporo szczęścia. I AH i MK piszą znakomicie, bardzo odmiennie, ale świetnie.

  6. Ciekawe, a ja nawet autorki nie znam…

    1. Nomena mogę pożyczyć, Dożywocie z pewną nieśmiałością też ;)

  7. Viv

    Nie czytam recenzji, bo czytam książkę. Ta okładkowa cena wprawdzie powala, ale cóż, czasem trzeba. Ejotku, ja mogę ci Dożywocie pożyczyć, moje już i tak jest przechodzone, a oisajowe takie wypieszczone, że szkoda czytać ;)

    1. Ej, wyjąłem już z plastykowej okładki i kurz wycieram już tylko co drugi dzień ! :D

  8. Zamówię, a jakże. I przeczytam. Wcale nie trzeba mnie namawiać. :)

  9. Szczerze żałuję, że dopiero nie dawno dowiedziałem się o Marcie Kisiel i przez to nie miałem okazji sięgnąć po Dożywocie – a jeśli nie będzie drugiego wydania, to nieprędko sięgnę, bo ciężko uzbierać mi na zakup na allegro… Dlatego po Nomen Omen będę usiłował zdobyć jak najszybciej, coby ludzie w tramwajach mieli okazję podziwiać moje napady śmiechu ;p

  10. A mnie w ogóle Twoja opinia niepotrzebna ;), bo Dożywocie kocham ubóstwiam i inne synonimy tychże. U chudej wpadłam na info, że u Ciebie jest info o… i tak dalej. Dożywocie mam, śliczne, pachnące, własnoręcznie kupione najwyraźniej (to już?) 4 lata temu… Przez przypadek zapewne, okładka może mi się spodobała albo nie wiem co, skoro nazwisko i tak mi nic nie mówiło. Ale mam. I niezmiernie się cieszę, że Kisiel wydała w końcu coś nowego. Jak tylko dotrę do rodzinnego kraju, polecę do gdziekolwiek, żeby kupić:)

  11. […] omen” pojawił się w sprzedaży już w zeszłym tygodniu. Pierwsi recenzenci (Książkowo, Tramwaj nr 4,  Krakowskie czytanie) nie kryli entuzjazmu, śrubując oczekiwania. Stosownego zakupu dokonałem […]

Dodaj komentarz